Serce rodzica – opowieść o Natalii i Arkadiuszu oraz ich dorosłych dzieciach, Dymku i Swiecie. Wzrus…

Rodzicielskie serce. Opowieść

Dziękuję za każde wsparcie, serduszka, szczere komentarze pod opowieściami, za subskrypcję i OGROMNE dzięki od całej naszej szóstki ode mnie i pięciu kotów za każdą złotówkę wsparcia. Jeśli coś Was poruszyło, udostępniajcie proszę opowiadania w mediach społecznościowych to dla mnie naprawdę ważne!

Czemu jesteś taka posępna z rana? Nawet się nie uśmiechniesz. Chodź, zjemy śniadanie.

Mąż wszedł do kuchni, przeciągając się leniwie. Wreszcie wolna sobota.

Na patelni skwierczała jajecznica z boczkiem, żona nalewała właśnie herbatę. Nałożyła mu na talerz ponad pół jajecznicy i dorzuciła kromkę chleba. Jedz, nie marudź!

Coś nie tak zrobiłem, Jagoda? spytał łagodnie Arkadiusz.

Zrobiliśmy, oboje. Nie tak wychowaliśmy dzieci Jagoda Leszczyńska usiadła obok, również zaczęła jeść, ale bez apetytu.

Kasia i Tomek już dorośli, ile rzeczy sobie odmawialiśmy dla nich, wychowując ich. Takie były czasy. Wspieraliśmy ich jak mogliśmy, ale kto nas wesprze, choćby dobrym słowem? Oni ciągle mają problemy raz im się nudzi życie, raz pieniędzy brakuje. To samo Kasia, to samo Tomek wieczne narzekania.

Skąd ci to przyszło do głowy?

Arkadiusz Kowalski zjadł już jajecznicę, z przyjemnością smarował masłem świeżą kromkę chleba, na wierzch nakładał domową konfiturę.

Tobie dobrze, bo oni głównie do mnie piszą, matki. Tomek chciał wczoraj iść z rodziną na kręgle, prosił o pożyczkę do wypłaty, ale się wkurzyłam i nie dałam. Obraził się, ale co zrobić? A Kasia dzwoniła wcześniej, znowu jej w śpiewaniu nie idzie, więc ma fatalny nastrój. No lubi śpiewać niech śpiewa dla przyjemności, ale żyć z tego nie potrafi. Przecież nie każdemu się udaje. Ale ona uparcie chce na śpiewaniu zarabiać. W końcu kiedyś trzeba dorosnąć i znaleźć normalną pracę! No i jeszcze jako dzieci byli z Tomkiem nierozłączni, a teraz prawie nie utrzymują kontaktu!

Jagoda Leszczyńska odsunęła od siebie wystudzoną jajecznicę i napiła się herbaty.

Nie martw się tak, wszystko się ułoży. My też byliśmy młodzi, przypomnij sobie próbował ją uspokajać Arkadiusz, ale ona tylko nabrała złości.

Łatwo ci mówić, Arku! Pamiętasz, jak sami żyliśmy skromnie i byliśmy szczęśliwi? Gdy urodził się Tomek to była radość. Wózek pożyczyła mi koleżanka, łóżeczko od siostry, śpioszki po synku kuzynki. Wszystko używane, ale jak nowe, bo dzieci szybko wyrastają. Byliśmy dumni! Kiedy kupiliśmy naszą poloneza, to aż stodołę przy bloku postawiłeś i czuliśmy się bogaci! A nasze dzieci? Jak nie byli za granicą, to ponoć nie mają życia. Gdzieśmy je tego nauczyli?

Takie czasy, Jagoda, teraz jest pełno pokus i możliwości, a oni młodzi Uspokój się, jeszcze zrozumieją.

Oby nie za późno Gonią za luksusami, a życie mija, Arkadiuszu! Czasem patrzę w lustro czy to ja, babcia już? A ty dziadek

Rozmowę przerwał telefon. Dzwonił syn, Tomek.

No widzisz, znowu coś! Jagoda wzięła komórkę, w miarę rozmowy jej oczy coraz bardziej się rozszerzały. Zerwała się na równe nogi.

Arkadiusz, ubieraj się! Tomek trafił do szpitala, sąsiad z sali do mnie zadzwonił!

Co się stało?! Arkadiusz Kowalski też natychmiast zaczął się ubierać, spanikowany.

Do końca nie wiem, coś kombinerką ciął, tarcza pękła i zraniła go w rękę. Podobno próbują uratować mu dłoń, oby wszystko dobrze się skończyło Boże, żebyśmy nie zostali bez syna no, rusz się!

W pośpiechu narzucili ubrania już nie młodzi, ale jeszcze nie starzy ruszyli pędem do szpitala, zmartwieni.

W biegu zadzwoniła Kasia. Mamo, przyjdę dziś do was na obiad, dobrze?

Przyjdź, córciu, pewnie już wrócimy wykrztusiła ledwo Jagoda, i nawet nie słuchając odpowiedzi, popędziła za mężem na przystanek autobusowy

W szpitalu szybko ich uspokoili rękę udało się uratować, chociaż do syna jeszcze nie mogli wejść.

Dopóki nie pozwolicie nam do niego wejść, nigdzie nie idę Jagoda usiadła w holu, Arkadiusz przy niej.

Nagle do szpitala wbiegła Kasia, rzuciła się rodzicom na szyję.

Mamo, co wy tacy przestraszeni? Wszystko jest w porządku! Tomek miał wczoraj fuchę, coś komuś naprawiał w samochodzie, tam się bolec zaciął, musiał go odciąć i skaleczył się. Już jest zszyty, palce się ruszają! Nie wyglądajcie tak, mama, wszystko dobrze.

Skąd ty o tym wiesz? wydyszała Jagoda.

Zawsze się z Tomkiem kontaktujemy. Z jego żoną Agnieszką też. Pomagamy sobie wzajemnie, mamo, nie przejmuj się.

A my myśleliśmy, że w ogóle ze sobą nie rozmawiacie tłumaczył Arkadiusz.

Tato, wy zawsze byliście tacy dzielni, wszystko potraficie przezwyciężyć, więc nie chcemy Was martwić na zapas uśmiechnęła się Kasia. I wyglądacie młodo, naprawdę. Chcemy, żebyście teraz troszkę pożyli dla siebie.

A ja już myślałam, że was tylko nasze sprawy obchodzą uśmiechnęła się Jagoda.

Oj, mamo, wy jesteście niezniszczalni! Staramy się być tacy jak wy, choć nie zawsze wychodzi, ale próbujemy, naprawdę.

Rodzice uśmiechnęli się do siebie, z oczu znikł niepokój.

Mamo, tato, miałam wam właśnie powiedzieć dostałam pracę! A na występy mnie zapraszają. Dzieciom w przedszkolu śpiewałam, wczoraj w domu seniora, tak klaskali! A jedna pani aż się popłakała, bo jej córka znana piosenkarka wiecznie w trasie, zostawiła matkę samą, okropność!

Kasia niespodziewanie przytuliła rodziców Bardzo was z Tomkiem kochamy, nie miejcie wątpliwości

Nagle pielęgniarka pozwoliła wejść do syna. Jagoda ledwie powstrzymała łzy, a Tomek spokojnie powiedział:

Mamo, uspokój się, najgorsze minęło, nie martwcie się tak. Tato, sam opowiadałeś, jak cię osy pogryzły w stodole przy polonezie i ledwo przeżyłeś. Różnie bywa. Jak wyjdę, zapraszam was do nas na Sylwestra bo wielkie zamieszanie i rzadko się widujemy, może byśmy się zgadali? Kasia będzie chciała wam przedstawić swojego chłopaka, nawet nie zdążyła powiedzieć

Wracali do domu pieszo Jagoda z Arkadiuszem, chcieli się przespacerować.

Już nie tacy młodzi, ale jeszcze nie starzy rodzice.

Ach te rodzicielskie serca zawsze biją dla dzieci Zawsze się wydaje, że u innych dzieci są idealne, a chciałoby się, by własne były najlepsze, mądre, posłuszne.

Ale one i tak mają swoją drogę I choć różną, są naprawdę nasze kochane dzieci.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + 14 =

Serce rodzica – opowieść o Natalii i Arkadiuszu oraz ich dorosłych dzieciach, Dymku i Swiecie. Wzrus…