Sekretne rozstanie

Rozwiodła się po cichu

– Krystyna, oszalałaś! – pisnęła do słuchawki Bożena. – Jak to się rozwodzisz w tajemnicy? Dlaczego nic nie powiedziałaś?

– Cicho już – Krystyna odsunęła telefon od ucha i spojrzała w stronę kuchennych drzwi. – Dzieci są w domu.

– Jakie dzieci? Przecież mają już po trzydziestce! Kryś, zdajesz, sobie sprawę, co robisz? Dwadzieścia osiem lat małżeństwa i nagle – rozwód!

– Bożena, nie krzycz, proszę. I tak jest mi ciężko.

– Dlaczego milczałaś? Przyjaciółki jesteśmy od studiów! Mogłam ci pomóc, wesprzeć…

Krystyna przycisnęła słuchawkę do piersi i zamknęła oczy. Boże, jakże zmęczyły ją te rozmowy. Najpierw dzwoniła Jadwiga z pracy, potem ciocia Hania, teraz Bożena. Jakby wszyscy tylko czekali, by miała im powód do plotek.

– Kryś, jesteś tam? – dobiegło z telefonu.

– Jestem, jestem – znów przyłożyła go do ucha. – Po prostu nie chcę o tym mówić.

– Jak to nie chcesz? To przecież wydarzenie! Jesteś pierwszą z naszego grona, która się rozwiódł. Chociaż coś powiedz. Zdradzał cię?

– Nie, nie zdradzał.

– Pił?

– Też nie.

– No to co? Krystyna, no mówże coś!

Kwestia ciężko westchnęła. Jak wytłumaczyć Bożenie, że po prostu się zmęczyła? Że miała dość szarych dni, tych samych rozmów, uczucia, że żyje nie swoim życiem?

– Zmęczyłam się, Bożeno. Rozumiesz?

– Czym się zmęczyłaś? Tadeusz to porządny facet, nie pije, nie bije, zarabia przyzwoicie.

– Właśnie. Porządny facet. Tylko nie mój.

– Co ty wygadujesz? Jak to nie twój? Przecież przeżyliście razem dwadzieścia osiem lat!

W przedpokoju rozległ się szelest. Krystyna pospiesznie pożegnała przyjaciółkę i odłożyła słuchawkę. Do kuchni weszła córka Ewa z torbą zakupów.

– Mamo, witaj – postawiła torbę na stole i przyjrzała się matce uważnie. – Dlaczego jesteś taka blada?

– Tak jakoś, głowa boli.

– Znowu dzwoniła Bożena? Słyszałam, jak się tłumaczyłaś.

Krystyna skinęła głową. Ewa wyjęła zakupy i zaczęła je układać w szafkach.

– Mamo, a nie żałujesz? – zapytała córka, nie odwracając się.

– Czego?

– No tego, że rozwiodłaś się z tatą.

Krystyna spojrzała na Ewę. Córka była bardzo podobna do niej z młodości – te same ciemne włosy, te same szare oczy. Tylko w spojrzeniu córki była pewność siebie, której Krystynie zawsze brakowało.

– Nie wiem, Ewuniu. Do końca nie wiem.

– A tata żałuje?

– Nie rozmawialiśmy o tym.

Ewa odwróciła się do matki.

– Mamo, mogę cię o coś zapytać?

– Oczywiście.

– Naprawdę nigdy nie kochałaś taty?

Kwestia zamarła z kubkiem w dłoni. Skąd córka to wyciągnęła?

– Dlaczego tak myślisz?

– No przecież widziałam was całe życie. Nigdy się nie przytulaliście, nie całowaliście. Nawet za ręce nie trzymaliście. Jak współlokatorzy w jakiejś komunie.

– Ewuniu, tak nie mów. Tata to dobry człowiek.

– Dobry, zgoda. Ale ty go nie kochałaś. On chyba tak– Może kiedyś, za jakiś czas, ale teraz potrzebuję po prostu być sama – odpowiedziała Krystyna, biorąc głęboki oddech i znajdując w sobie spokój, którego szukała przez tyle lat.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć + 9 =

Sekretne rozstanie