Była piękna, włosy mieniły się miedzią, a oczy miała brązowe, niczym bursztyny. On uważał się za przeciętnego, kochał ją od pierwszej klasy liceum, ale uważał, że nie ma u niej szans. Ani słowem, ani gestem nie pokazywał swojego uczucia, które dosyć dobrze ukrywał pod udawaną obojętnością. Szkoła przeleciała niezauważona, a on został powołany do wojska. Uczucia do koleżanki z klasy były prawie zapomniane.
Matka zorganizowała święto z okazji powrotu syna, gości było wielu. Oczywiście obecny był także dawny przyjaciel Sebastiana. Razem z nim wyszli na balkon, porozmawiać, w końcu nie widzieli się przez tyle czasu. Długo rozmawiali o kolegach z klasy, a także o Sylwii. Przyjaciel mu powiedział:
– Rok temu ona i jej ojciec mieli wypadek samochodowy, Sylwia porusza się teraz na wózku. Słyszałem, że będzie miała operację, jednak szczegółów nie znam. Wiem, że Cię lubiła, więc może ją odwiedzisz? Ja na studniówce wyznałem jej uczucia, ale ona odmówiła i zaczęła pytać o Ciebie, widziałem, że jej na Tobie zależy. Nawet chciała z Tobą porozmawiać, ale nie miała odwagi, a ja milczałem, nie powiedziałem Ci, bo byłem zazdrosny. Wybacz przyjacielu, może teraz się z nią spotkasz?
Sebastian nie odpowiedział, wrócił do pokoju, chciał zostać sam ze swoimi uczuciami i myślami. Nie obwiniał przyjaciela. Skarcił się za tchórzostwo, za to, że nie odważył się nigdy podejść do Sylwii.
Nogi same przyniosły go do mieszkania dziewczyny. Matka otworzyła drzwi, ucieszyła się i zaprosiłam go do pokoju.
– Cześć – pierwsza przywitała się Sylwia.
– Cześć, jak się masz?
– Sam widzisz – uśmiechnęła się dziewczyna.
– Nie żałuj mnie czasem.
– Żałować? Tę, którą kocham przez całe życie?!
Chłopak sam się zdziwił swoimi słowami. Powiedział to i poczuł, jakby kamień spadł mu z serca. Sylwia była zszokowana, nie wierzyła własnym uszom.
Minęło kilka miesięcy, zanim uwierzyła, a operacja zakończyła się sukcesem. Po roku dziewczyna stanęła na nogi. Sylwia i Sebastian pobrali się. Szczęście młodej rodziny przyćmił jedynie skutek operacji, nie mogła urodzić dziecka.
Pewnego dnia chłopak wrócił z pracy i powiedział do swojej żony:
– Ubierz się kochanie, poczekam w samochodzie.
– Sebastian, gdzie my jedziemy? – Sylwia pytała zaciekawiona.
– Niespodzianka.
Jechali do sierocińca. Na ziemi siedziała mała dziewczynka otoczona zabawkami, z miedzianymi włosami i bursztynowymi oczkami, piękna, jak jego żona. Co więcej potrzebne było im do szczęścia?


