Sąsiedzcy chuligani zdecydowali, że nie ma nikogo, kto mógłby się za mna wstawić i zaczęli rządzić się w moim ogrodzie. Wkrótce wzięłam sytuację w swoje ręce

Ponad 20 lat temu zmarł mój mąż. Zabrał ze sobą wszystko – wszystkich moich krewnych, przyjaciół … W końcu stara babcia, a nawet samotna, ale nie poddała się. Jedyną osobą, która mnie ratowała przez cały ten czas, była moja przyjaciółka, Lucyna. Mieszkamy z nią na tej samej ulicy, codziennie odwiedzamy się nawzajem… Wszystko byłoby w porządku, ale pewni chłopcy mieszkają ze mną obok. Nasza wieś jest mała, wszyscy o sobie wiedzą, a ci dowcipnisie, niestety, również wiedzą o mojej sytuacji.

Wiedzą, że nie ma nikogo, kto mógłby się za mną wstawić, ciągle krzyczą, szaleją pod moim oknem, a ja nie wiem, jak ich powstrzymać… Bez względu na to, ile mówię ich rodzicom, to oni chronią swoje dzieci mówiąc, że niczego nie psują, więc niech się ich nie czepiam, a jak coś mi się nie podoba, to zawsze mogę siedzieć w domu. Znalazłam w końcu rozwiązanie problemu.

Zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę te małe szkodniki potrzebują jednej rzeczy: mojej negatywnej reakcji na ich wybryki. Najpierw ich ignorowałam, a potem, gdy zaczęli wspinać się po moim płocie, wzięłam sprawę w swoje ręce. Kiedy wieczorem te pasożyty pojawiły się na moim płocie, wypuściłem psa na podwórko. Tak ich ścigał… Bandyci w mgnieniu oka zamienili się w tchórzliwe dzieciaki. Potem nie widziałam ich więcej przed moim domem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwanaście − dziewięć =

Sąsiedzcy chuligani zdecydowali, że nie ma nikogo, kto mógłby się za mna wstawić i zaczęli rządzić się w moim ogrodzie. Wkrótce wzięłam sytuację w swoje ręce