Moja sąsiadka Ludwika wie, jak po prostu po mistrzowsku kraść. Oczywiście tego nie pochwalam, ale jest to bardzo interesujący przykład do rozważenia. Niczego jej nie brakuje, ale po prostu dostarcza jej to adrenaliny, traktuje to jak sport. Ma wiele różnych podstępnych technik, ale podzieliła się ze mną jedną. Chodzi wyłącznie do dużych supermarketów samoobsługowych.
„Pamiętaj, aby kupić coś nieistotnego, na przykład chleb lub mleko. Ponieważ jeśli codziennie chodzisz do tego samego sklepu i nic nie kupujesz, od razu staje się to dziwne”. Mamy około 10 takich supermarketów w okolicy, a Ludwika ma czas na kradzież wszędzie. Żadne kamery i ochroniarze jej nie zauważają. Tak więc ludwika ma specjalną torebkę z dwoma zamkami z każdej strony. Kiedy kobieta bierze coś, w szczególności coś małego, najpierw umieszcza tę rzecz w koszyku ze wszystkimi innymi produktami tak, aby duże produkty wpadały w oko.
Potem jeszcze przez kilka minut kręci się po sklepie, żeby wyglądać na osobę żywo zainteresowaną zakupami. I już w kolejce do kasy, podczas układania produktów na taśmie, Ludwika dyskretnie wkłada niezbędną małą rzecz do drugiego przegrody torebki. Ludwika specjalnie wybiera małe rzeczy, ale wszystkie bardzo drogie. Robi to prawie codziennie, w jej domu zgromadziło się już wiele rzeczy. Potem te rzeczy rozdaje komuś, kto ich potrzebuje lub roddaje je przyjaciółkom. Osobiście bałabym się ukraść coś ze sklepu, nawet drobnego i lepie coś uczciwie kupić.



