Niedawno poznałem mojego sąsiada, Wojtka. Jest bardzo interesującą, wykształconą osobą. Po szkole przeprowadziłem się do miasta, aby uczyć się pielęgnirstwa. Najpierw mieszkałem w wynajętym pokoju, a kiedy zacząłem pracować, przeprowadziłem się do tej dzielnicy i teraz wynajmuję tutaj mieszkanie. Bardzo często widziałem Wojtka w parku, który znajduje się obok domu. Gra tam samotnie w szachy. Kilka razy zapraszał do wspólnej zabawy, ale ponieważ nie umiałem wtedy grać, zawsze odmawiałem. Ale pewnego dnia chciałem spróbować porozmawiać z nim w tym samym czasie, wydawało mi się to interesujące.
Poprosiłem go, żeby nauczył mnie ruchów i zaczęliśmy grać razem. Zawsze było interesujące, jak wygrywa ze mną za każdym razem; Potem powiedział, że w młodości brał udział w konkursach szachowych, a nawet zdobywał nagrody. Potem, kiedy zaczęliśmy się częściej spotykać, dowiedziałem się, że żona porzuciła go po 40 latach spędzonych razem. Ponieważ żona nie chciała dzieci, nie miała ich. Nic jej przy nim nie trzymało. Wojtek miał przyjaciół, ale było ich niewielu, a teraz praktycznie się nie kontaktujją. O niektórych nie ma nawet informacji.Tak właśnie żyje. Zupełnie sam. A jego samotność jest taka jak moja. Nie mam też przyjaciół; ci zostali na wsi. Dziewczyny też nie mam. Jestem jedynym dzieckiem w rodzinie. Po opowieściach Wojtka zdałem sobie sprawę, że kiedy jestem młody, muszę zdobyć towarzystwo, zbudować silną rodzinę, mieć dzieci, żeby później nie zostać tak samotnym. Teraz prawie codziennie rozmawiam z sąsiadem. Mieszka piętro wyżej, więc kiedy gotuję coś smacznego, na pewno goczęstuję. Często gramy razem w szachy, mamy regularny kontakt. Jestem zainteresowany jego życiem i osobą. Wie dużo i zawsze może udzielić dobrych rad.



