Samochód należy do mnie i ja decyduję, kto go używa!” – stwierdziła teściowa

„To mój samochód i ja decyduję, komu go pożyczę!” — oświadczyła teściowa.

Mój mąż, Jakub, i ja jesteśmy młodym małżeństwem — nasz związek trwa zaledwie trzy lata. Mieszkamy w małym miasteczku niedaleko Poznania, gdzie każdy grosz się liczy. Wzięliśmy kredyt na mieszkanie i teraz staramy się go spłacać, oszczędzając na wszystkim. Życie byłoby trochę łatwiejsze, gdyby nie jeden błąd, który Jakub popełnił przed naszym ślubem. Razem ze swoją matką, Zofią Janowską, kupił samochód, wydając na niego większość swoich oszczędności. Auto zostało zarejestrowane na nią, a ona obiecywała, że będziemy mogli z niego korzystać, kiedy tylko będziemy potrzebować. Te obietnice okazały się puste, a my wpadliśmy w pułapkę, z której do dziś nie możemy się wydostać.

Za każdym razem, gdy potrzebujemy samochodu, Zofia Janowska ma tysiąc wymówek. Albo wyjechała na działkę, albo do przyjaciół, albo rzekomo oddała auto do warsztatu i „zapomniała” nas uprzedzić. „Przecież są autobusy, korzystajcie z nich!” — mówi, chociaż zawsze prosimy o samochód z wyprzedzeniem, tydzień, a nawet dwa wcześniej. Jeśli cudem uda nam się go dostać, teściowa non stop dzwoni: „Kiedy oddacie? Gdzie jesteście? Dlaczego tak długo?” Nie dlatego, że auto jest jej akurat potrzebne — po prostu czuje się spokojniejsza, gdy stoi pod jej oknami. To nie pomoc, tylko udręka, a każda taka sytuacja boli mnie jak nóż w serce.

Mimo to Zofia Janowska bez skrupułów żąda od nas pieniędzy na utrzymanie samochodu. „Skoro też z niego korzystacie, to płaćcie!” — oznajmia. Ubezpieczenie, naprawa zawieszenia, wymiana opon — wszystko leży po naszej stronie. Włożyliśmy już w to auto więcej, niż było warte, a praw do niego nie mamy. Proponowałam mężowi, żeby przestać płacić i odkładać na własny samochód. Skoro teściowa tak bardzo ceni swoje auto, niech sama je utrzymuje! Ale Jakub się wahał, nie chciał się kłócić z matką. Widziałam, jak rozdarty jest między mną a jej kaprysami, a to tylko pogłębiało moje rozgoryczenie.

Ostatnio nasze finanse trochę się ustabilizowały i postanowiliśmy zrobić remont w mieszkaniu. Nic wielkiego — tylko odświeżyć ściany i podłogi. Żeby zaoszczepŻeby zaoszczędzić na transporcie, chcieliśmy pożyczyć samochód teściowej, jak zwykle uprzedzając ją z wyprzedzeniem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście − 1 =

Samochód należy do mnie i ja decyduję, kto go używa!” – stwierdziła teściowa