Pierwszego dnia w szkole nauczycielka Elwira Karalik usłyszała: –
Dlaczego Ty, młoda koleżank, nie witasz się na ulicy z ludźmi?
– Witam się. Po prostu jeszcze wszystkich nie znam.
– Nie ma znaczenia. Tutaj wszyscy się witają.
Następnego dnia dyrektor przyniósł Elwirze listę 8 „B”, której miała zostać wychowawczynią. Po zapoznaniu się z klasą Elwira postanowiła posadzić dzieci w nowy sposób: wielu podrosło latem, więc konieczne było usunięcie ich z pierwszych ławek mimo bezpośredniego oporu. Wysoki Stanisław nie pozwolił usiąść przy pierwszym biurku małemu krótkowzrocznemu chłopcu o ognistych rudych włosach.
Teraz, pół wieku później, uważamy za piękne zarówno rude włosy, jak i cieńkie, długie nosy, także piegi. W tamtych latach rudość po prostu nie była pożądana, a drobny na tle rówieśników Sebastian jest nie tylko rudy i piegowaty, ale także nosi często okulary i przez to wiele razy cierpiał z powodu szyderstw rówieśników. Od niego Elwira postanowiła zacząć. Miała duży zestaw pocztówek z kopiami obrazów z galerii. Wybrała te, które przedstawiały kobiety o rudych włosach i zorganizowała godzinę lekcyjną pt: „Co wiemy o pięknie”. Opowiadając o muzeach, zatrzymała się przy pierwszej ławce, przy której siedział rudy chłopak:
-Chłopcy, spójrzcie, nasz Sebastian ma włosy takie same jak na tych pocztówkach! Mówią, że tacy ludzie są najszczęśliwsi, słońce pocałowało ich w czubek głowy. Nawiasem mówiąc, rudy był wielki Leonardo da Vinci. Krzysztof Kolumb został także pocałowany przez słońce.
Nie żeby odrzucenie zmieniło się w ciekawość, ale koledzy z klasy zaczęli traktować chłopca przyjaźniej. Jednak Elwira widziała, że to nie wystarczy.
Włosy w tamtych czasach były rzadko farbowane, nawet banalna henna była w deficycie, ale biolog i chemik wiedział, co robić! Nauczycielka poprosiła sąsiadkę o łuski cebuli, gotowała je na parze, dodała trochę nadmanganianu potasu i po wakacjach przyszła do szkoły w nowym kolorze.
– Co powiecie teraz, kiedy mam taki sam kolor jak Sebastian?
Klasa zawołała:
– Nie, ma Pani jaśniejsze włosy niż on.
– Rzeczywiście, Sebastian ma znacznie piękniejszy odcień – zgodziła się Ewira.
Jak wtedy rozjaśniły się oczy chłopca, nauczycielka pamięta do dziś! A potem wszyscy dyskutowali, co i na jaki kolor można pofarbować z prawie naturalnych środków. Po wielu latach ten Sebastian przybył na spotkanie absolwentów szkoły. Był już siwy. I powiedział, że przez całe życie nosił miłe wspomnienia o nauczycielce, która pozwoliła mu uwierzyć w siebie.



