Ruda – Tajemnice Płomiennego Czerwonego Koloru

Misia
Misia Kowalska była blondynką, a jej mąż Szymon Nowak ciemnowłosy jak noc. Miłość ich była jak dobry barszcz: ostro, ale pożywne. Po dwóch latach małżeństwa przyszła na świat ich córeczka.

Poród nie był łatwy maleńka wwinęła się w pępowinę i nie mogła od razu wyjść na świat. Zaraz po narodzinach anestezjolog podjął decyzję, by podać noworodkowi dodatkowy tlen, więc dziewczynkę nie od razu przyłożyli do piersi, a najpierw włożyli do specjalnej komory. Misia trafiła do innego oddziału i po dziesięciu godzinach po raz pierwszy zobaczyła dziecko. Gdy spojrzała na małą, ruda dziewczynkę z długimi, kręconymi włosami, aż serce jej zadrżało ze zdumienia.

Czy na pewno nie pomyłka? zapytała nieśmiało pielęgniarka.
Sto procent pewności, że to Wasze dziecko odpowiedziała, wskazując, że jedyną, która leżała w barokamerze, była właśnie Wasza córeczka. A mąż chyba też ma takie rude kosmyki dodała, po czym zniknęła za drzwiami.

Misia patrzyła, jak maleństwo zaczęło rozpuszczać się w płaczu, szukając w powietrzu matczynej piersi. Gdy w końcu przytuliła je do siebie, dziecko uspokoiło się. Kiedy Szymon przyjechał odebrać swoje dziewczynki, spojrzał na nie z niepewnością, ale nic nie powiedział.

W domu zaczęli przeglądać rodzinne drzewka, dzwonić do krewnych i w końcu odkryli, że prababcia Szymona ze strony ojca była bardzo ruda i kręcona prawdziwa Polka z Podlasia. Od niej już potem rodziły się tylko ciemne włosy, jak u samego Szymona.

Po pierwszym kąsku, gdy Misia suszyła dziecko ręcznikiem, Szymon podniósł je i krzyknął:
Wygląda jak majowy dmuchawiec! i choć planowano nazwać ją Alicją, nazwali ją Maja, a w rodzinie przydomek Dmucha.

Maja rosła wesoła i hałaśliwa; sąsiedzi nazywali ją śmiechniętą. Płakała tylko wtedy, gdy naprawdę miała powód.

W wieku czterech lat pojawiły się pierwsze piegi na jej nosie.
Mamo, co to takiego? zapytała niewinnie.
To piegi, kochanie. Aniołom też się zdarzają. Im ich więcej, tym więcej ludzi będziesz musiała wspomóc odpowiedziała matka, całując ją w policzek. Maja nie wiedziała, że te słowa będą jej towarzyszyć przez całe życie.

W piaskownicy, gdy inne dzieci zaczynały płakać, Maja rzucała się na nie, głaskała ich włosy i szepczała uspokajające słowa. Działo się to natychmiast płacz ucichł, a ona coraz bardziej wierzyła, że jest aniołem.

Kiedy dzieci domagały się takiej samej lalki, jaką trzymała w ręku, Maja podawała im swoją ulubioną lalkę, a po powrocie do domu znajdowała ją na swoim miejscu, jakby była magicznie przywracana przez mamę i ich rodziców, którzy kupowali im lody i udawali, że nie wiedzą, co się stało. Maja uważała to za codzienną anielską misję.

W piątej klasie, wracając ze szkoły, zauważyła starszego pana potykającego się o rozwiązane sznurowadła. Zanim udało mu się je zawiązać, pod szarym niebem wypadł z okna duży doniczka z fikusem. Maja nie zdążyła nawet zawołać, tylko podbiegła i mocno popchnęła pana, który stracił równowagę, a ona upadła na niego. Doniczka spadła dokładnie w miejsce, gdzie mężczyzna próbował wiązać sznurówki, rozbijając się na kawałki.

Złość starszego pana natychmiast zamieniła się w wdzięczność.
Dziewczynko, jesteś aniołem! Uratowałaś mnie przed śmiercią krzyknął, a Maja poczuła, że jej serce rośnie jeszcze bardziej.

Co wiosna, liczba piegów na nosie się zwiększała. Pewnego dnia, patrząc w lustro, zobaczyła swoje rude loki, niebieskie oczy i świeżo pojawiające się piegi. Spojrzała na matkę i zapytała:
Mamo, gdzie znajdę tyle nieszczęśliwych ludzi, którym mam pomóc?
Matka, przypominając sobie własne słowa sprzed lat, odparła z uśmiechem:
Twoje piegi to pocałunki słońca, każde nowe to kolejna szansa, by pomóc komuś w potrzebie.
Maja skinęła głową i dodała:
Może słońce mnie całuje, ale pamiętam, że każdy pieg to człowiek, którego muszę wesprzeć!

Tosia patrzyła zdumiona na córkę, przytuliła ją mocno i szepnęła:
Mój dmucha, naprawdę jesteś aniołem! po czym pocałowała ją w czoło, niczym w złote serce.

Jako nastolatka Maja pomagała seniorom przechodzić przez ulicę, nosiła ich torby, a gdy w sklepie zobaczyła starszą panią wahać się przy wyborze mleka lub masła, kupowała oba produkty i oddawała je pani, rezygnując z własnych słodyczy.

Pewnego dnia, idąc po chodniku, zobaczyła elegancką kobietę otoczoną wonnym zapachem perfum. Kobieta przechodziła obok drogiego Lexusa, a Maja, niepewna, czy podejść i zapytać o zapach, w końcu zebrała odwagę i złapała ją za rękę. Kobieta, zdziwiona, odparła:
Co pan sobie myślisz, młoda damo?
Przepraszam! Nie mogłam się powstrzymać, ale pana perfumy są niesamowite wymamrotała Maja, zanim usłyszeli szczęknięcie hamulców i huk wypadku. Samochód, prowadzony przez nieodpowiedzialnego kierowcę, uderzył w auto kobiety, rozrywając drzwi i przewracając kierownicę. Kobieta przytuliła Maja i szepnęła:
Jesteś moim aniołem!

Dorosła, w głęboką jesień, stała pod przystankiem metra w deszczu, nosząc czapkę z pomponami. Gdy usłyszała pytanie o drogę do ulicy Białostockiej, odwróciła się i zobaczyła przystojnego chłopaka o rudych, kręconych włosach i piegach lśniących jak wiosna mimo chłodnej pogody. Oboje wybuchnęli śmiechem, nie mogąc powstrzymać się od radości pod szarym deszczem.

Po dwóch latach powitali na świecie kręconego, rudego chłopca nowego dmucha, nowego anioła. Gdy miał cztery lata, pojawiły się mu piegi na nosku i zapytał:
Mamo, co to takiego?
Maja odpowiedziała:
To piegi, są jak u aniołów. Im ich więcej, tym więcej ludzi będziesz mógł pomóc.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × jeden =

Ruda – Tajemnice Płomiennego Czerwonego Koloru