Ruda: Opowieść pełna pasji i tajemnic

Mamo, muszę Ci opowiedzieć, co się działo, kiedy nasza Tosia i Paweł zostali rodzicami. Tosia była blondynką, Paweł ognistym brunetem. Kochali się po uszy, więc po dwóch latach małżeństwa w Warszawie powitali na świecie małą Jagodę.

Poród nie był łatwy malutka owinęła się w pępowinę i nie chciała od razu wyjść. Anestezjolog musiał podać jej dodatkowy tlen, a Tosia przeniosła się do izby położniczej. Dopiero po dziesięciu godzinach mogła zobaczyć swoją córeczkę. Gdy w końcu ujrzała ją, ledwie uwierzyła własnym oczom na stole leżała maleńka, rudowłosa dziewczynka z długimi, kręconymi włosami.

Czy na pewno to nasza? spytała niepewnie pielęgniarka.
Sto procent pewności odparła siostra położnej, dodając żartobliwie, że Paweł musi mieć podobny kolor włosów i odjechała.

Jagoda zaczęła krzyczeć, szukając mamy w powietrzu, a Tosia niezdarnie próbowała ją owinąć w kocyku. Dopiero gdy przytuliła malucha do swojego piersi, dziecko się uspokoiło. Kiedy Paweł przywiózł je do domu, spojrzał na dziewczynkę z zdziwieniem, ale nic nie powiedział.

W domu zaczęli przeszukiwać drzewo genealogiczne. Okazało się, że po stronie ojca prababcia z Łądek była prawdziwą rudą, kręconą Polką. Od niej już nie rodziły się rude dzieci, a jedynie ciemnowłosi, tak jak Paweł.

Po pierwszej kąpieli, kiedy Tosia wytrąciła Jagodę ręcznikiem, Paweł wykrzyknął:
Wyglądasz jak majowy dmuchawiec! I chociaż mieli już imię Jagoda zaczęli ją wołać Maja, a rodzice mówili też Dmucha.

Maja rosła wesołą dziewczynką, sąsiedzi nazywali ją Szczęśliwą, a płakała tylko, gdy naprawdę było jej smutno. Cztery lata później na jej nosie pojawiły się pierwsze piegociki.

Mamo, co to? zapytała.
To są piegi, kochanie. Aniołowie też je mają, a im ich więcej, tym więcej ludzi możesz wesprzeć odpowiedziała Tosia, całując ją w policzek. Maja wzięła te słowa do serca i od tamtej pory nosiła je w duszy.

Na placu zabaw, gdy któryś z maluchów zaczął płakać, Maja rzucała budowle z piasku, biegła po pomoc i dotykała ich włosów, łagodząc łzy słowami. Działo się to tak szybko, że inni zaczęli wierzyć, że jest aniołem. Kiedy dzieci domagały się takiej samej lalki, jaką trzymała, Maja podawała im swoją ulubioną po powrocie do domu lalka zawsze znikała, a jej mama i inne mamy potrafiły ją podstępnie przywrócić, kupując lody albo słodycze. Maja sądziła, że tak właśnie ma działać anjeliczna magia.

Piąta klasa, powrót ze szkoły, a na chodniku starszy pan potknął się o rozwiązaną sznurowadło. Maja zauważyła chłopca w oknie pięciopiętrowego bloku, który niechcący potrącił doniczkę z fikusem. Doniczka leciała w dół, a Maja, nie myśląc dwa razy, podbiegła i mocno popchnęła pana, żeby nie wpadł pod nią. Niestety, pan potknął się i spadł, a pod nim roztrzaskała się doniczka.

Jesteś moim aniołem! krzyknął zdyszany starszy pan. To tylko utwierdziło Maję w przekonaniu, że naprawdę jest aniołem. Co wiosna, tyle nowych piegów na jej nosie. Pewnego dnia, patrząc w lustro, zobaczyła kręcone rude kosmyki, niebieskie oczy, czerwone usteczki i kolejne piegi.

Mamo, gdzie znajdę tyle ludzi, którym mam pomóc? zapytała poważnie.
Tosia, nieco zaskoczona, odpowiedziała:
Twoje piegi to pocałunki słońca. Każdy nowy to kolejna osoba, którą możesz wesprzeć.

Maja, nie dając za wygraną, dodała:
Słońce mnie całuje, a ja pamiętam, że jestem aniołem i każdy pieg to ktoś, komu muszę pomóc!

Tosia przypomniała sobie, jak odpowiedziała jej, kiedy pojawiły się pierwsze piegi, i przytuliła córkę, mówiąc:
Dmuchawcu mój, naprawdę jesteś aniołem!

W wieku nastoletnim Maja pomagała starszym przechodzić przez ulicę, nosiła im torby, a jeśli w sklepie stała przed nią starsza pani, zastanawiająca się, co kupić mleko czy masło Maja kupowała oba produkty i oddawała je pani, rezygnując ze słodkości.

Pewnego razu, idąc chodnikiem, zobaczyła elegancką kobietę w kokardzie z perfumą, której zapach był jak z bajki. Kobieta zbliżyła się do lśniącego Lexusa, a Maja, niepewna, chwyciła ją za rękaw, by zapytać o zapach. Kobieta zaskoczona:

Co pan sobie pozwala?

Maja przeprosiła, tłumacząc, że po prostu chciała wiedzieć, bo zapach jest wyjątkowy. W tym momencie usłyszeli hałas samochód w nadmiernej prędkości wjechał w auto kobiety, rozrywając przednią drzwi i kierownicę. Kobieta, przerażona, objęła Maję i szepnęła:

Jesteś moim aniołem!

Gdy dorosła, Maja spotkała przystojnego chłopaka pod deszczem (a może śniegiem) w metrze. On, z rudymi, kręconymi włosami i piegami, zapytał:

Przepraszam, czy możesz mi powiedzieć, jak dojechać na ulicę Słoneczną?

Maja, nie mogąc powstrzymać śmiechu, zdjąła czapkę z pomponem i razem wybuchli śmiechem pod padającym deszczem.

Po dwóch latach mieli małego chłopczyka, rudego, kręconego nowego dmuchawca, nowego anioła. Gdy miał cztery lata, na jego nosie pojawiły się piegi, i zapytał:

Mamo, co to?

Maja odpowiedziała:

To piegi, i mają je anioły. Im ich więcej, tym więcej ludzi, którym musisz pomóc.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

piętnaście − jedenaście =

Ruda: Opowieść pełna pasji i tajemnic