**Rozstanie przyjaciół**
Czy można pozostać przyjaciółmi, gdy najlepsi znajomi się rozstają? Myślałam, że rozwód dotyczy tylko męża i żony. Okazało się, że dotyka też wszystkich, którzy z nimi przyjaźnili się latami.
Nasza paczka uformowała się w Krakowie, a dokładniej w jego podkrakowskich osiedlach tam, gdzie długie ulice z niemal identycznymi domami, zadbanymi trawnikami i skrzynkami na listy tuż przy drodze. Początkowo spotykaliśmy się na kursach nowego życia, imprezach lokalnej społeczności, urodzinach dzieci i szkolnych przedstawieniach. Po kilku latach nikt już nie wyobrażał sobie świąt czy weekendów bez siebie.
W gronie było sześć par.
Ja z mężem.
Ewa z Tomaszem naszymi najbliższymi.
Oraz cztery inne rodziny z dziećmi w podobnym wieku.
Nasz kalendarz był wypełniony jak w dużej rodzinie:
Lato wyjazdy nad jezioro, grillowanie, kukurydza z ogniska i obchody Święta Niepodległości w parku z fajerwerkami.
Jesień jabłka z cydrem, Halloween i Andrzejki.
Zima narty, święta Bożego Narodzenia i ferie dzieci na nartach w Zakopanem.
Wiosna Wielkanoc z tradycyjnymi święconkami.
Wydawało się, że ta przyjaźń przetrwa wiecznie.
Aż pewnego dnia zadzwoniła Ewa i spokojnie oznajmiła:
Rozstajemy się z Tomkiem.
Zamarłam jak zawieszony komputer. Przecież byli idealną parą! Ani jednej chmurki na ich niebie Czy może po prostu woleliśmy tego nie widzieć, bo tak było wygodniej?
W końcu wydukałam pierwszą rzecz, która przyszła mi do głowy:
A co z naszym wspólnym grillowaniem u was w ogrodzie? Obiecałaś, że zrobisz schabowego w sosie własnym
Impreza i tak się odbyła, ale u nas szkoda było marnować mięso. Tomek przyszedł z nową dziewczyną.
Jesteśmy cywilizowani rzucił niepewnie, mrugając do znajomych.
Jego towarzyszka miała może z trzydzieści lat: długie włosy, nogi jak z reklamy i szorty, które ledwo zasłaniały pupę. Mężczyźni dyskretnie przełykali ślinę, żony przewracały oczami. Ewa prychnęła:
No, no, zobaczymy, jak długo wytrzyma, gdy odkryje, jaki z niego sknera!
A potem nagle zwróciła się do mnie:
Ty w ogóle po czyjej jesteś stronie?!
Wieczór został zepsuty.
W odwecie Ewa przyprowadziła na kolejne urodziny jakiegoś wiekowego nudziarza w workowatym garniturze i okrągłych okularach. Cały wieczór prawił mądre przemowy, przerywane płaskimi dowcipami, i w końcu zamilkł, nie zyskując sympatii ani od kobiet, ani od mężczyzn.
W domu dawna para stała się głównym tematem rozmów.
Żony solidarnie trzymały stronę Ewy.
Mężczyźni, choć udawali oburzenie postępkiem Tomka, w głębi duszy mu zazdrościli.
Rozpoczęła się dyplomatyczna wojna.
Na moje urodziny zaprosiliśmy tylko Ewę z dziećmi żeby maluchy się nie nudziły.
Na letnie grillowanie Tomka z kolejną lask


