ŻONA Z SERCEM
Jak ty to robisz, że tyle lat żyjesz z jedną żoną? W czym tkwi tajemnica? mój brat zawsze pytał o to za każdym razem, gdy nas odwiedzał.
Miłość i ogromna cierpliwość, ot i cała tajemnica odpowiadałem zawsze tak samo.
Ten przepis nie dla mnie. Kocham wszystkie kobiety. Każda to dla mnie zagadka. A żyć z już przeczytaną książką to dziękuję śmiał się brat.
Młodszy brat, Władek, ożenił się mając osiemnaście lat. Jego żona, Hania, była o dziesięć lat starsza. Skromna, cicha Hania zakochała się w Władku bez pamięci na całe życie. Dla Władka była tylko chwilową rozrywką.
Hania wprowadziła się do domu męża, gdzie mieszkało jeszcze siedmioro krewnych, i urodziła synka, Stasia. Myślała, że złapała ptaka szczęścia za ogon. Wyznaczono im malutki pokoik.
Hania troskliwie pielęgnowała swoją kolekcję porcelanowych figurek dziesięć cennych okazów, które ustawiła na starym kredensie. Cała nasza liczna rodzina wiedziała, jak bardzo była do nich przywiązana. Często stawała przy kredensie i z zachwytem przyglądała się figurkom.
Ja wówczas dopiero rozglądałem się za własną narzeczoną, marząc, by znaleźć tę jedyną na całe życie. I, wyprzedzając bieg historii, udało mi się z moją Jadwigą przeżyliśmy razem ponad pół wieku.
Władek z Hanią wytrzymali razem dziesięć lat. Hania nie miała czym się chwalić. Całym sercem kochała męża i syna, była potulna, spokojna, zgoda na wszystko. Czego Władkowi brakowało?
Pewnego razu Władek wrócił do domu pijany. Coś mu się w Hani nie spodobało zaczął kpić, rzucać obraźliwymi żartami, chwytać ją za ręce. Hania, widząc, że nadciąga awantura, wzięła synka i wyszła na podwórko. Wtem usłyszała straszny huk. Od razu wiedziała porcelanowe figurki. Wbiegła do pokoju i nie wierzyła własnym oczom.
Cała jej ukochana kolekcja leżała roztrzaskana na podłodze. Została się tylko jedna ocalała figurka. Hania podniosła ją, ucałowała i milcząc patrzyła na Władka; w oczach miała łzy.
Od tej chwili w ich związku pojawiła się rysa. Hania jakby znalazła się już poza rodziną, choć wciąż spełniała domowe obowiązki ale wszystko robiła z wysiłkiem, bez serca.
Władek coraz częściej się upijał. Zaczęły się pojawiać przy nim wulgarne kobiety i szemrane towarzystwo. Hania domyślała się wszystkiego, lecz milczała i zamykała się w sobie, stając się smutna i nieobecna. Wróciła do siebie tylko dla synka.
Władek coraz rzadziej bywał w domu, całkiem przestał dbać o rodzinę. Hania zrozumiała, że nikogo się nie zatrzyma na siłę. Zrozumieli, że wspólnego życia już nie będzie. Rozwiedli się cicho, bez krzyków, bez wyrzutów. Hania zabrała Stasia i wróciła do rodzinnego Krakowa. Ocalała figurka została na kredensie, pamiątka po niej.
Władek nie rozpaczał długo. Zaczęło się życie bez zasad i zobowiązań. Łatwo się zakochiwał, jeszcze szybciej odkochiwał. Szedł na zatracenie. Ożenił się jeszcze trzy razy, rozwiódł tyleż samo. Uwielbiał upijać się do nieprzytomności. A przecież był wykładowcą na uniwersytecie, znanym ekonomistą, konsultującym nawet w innych miastach. Miał własny podręcznik ekonomii, wróżono mu piękną karierę. Alkohol wszystko zmarnował.
Potem, kiedy cała rodzina sądziła, że wreszcie się uspokoił, Władek zaręczył się z olśniewającą kobietą. Byliśmy na skromnym ślubie. Jego nowa żona miała siedemnastoletniego syna. Wszyscy widzieli, że Władek i pasierb nie dogadają się nigdy.
Byli odmienni, obcy sobie. Władek zlekceważył to. Jakby nie rozumiał, że żeni się z kobietą z dodatkiem. To właśnie pasierb doprowadził do rozwodu po pięciu latach. Było blisko tragedii, prawie się pozabijali. Nigdy nie znaleźli wspólnego języka.
Potem w życiu Władka pojawiały się kolejne kobiety: Basia, Ula, Ela Wszystkie kochał, z każdą pragnął spędzić resztę życia.
Ale życie miało dla niego inny plan. W wieku pięćdziesięciu trzech lat poważnie zachorował. Wtedy przy nim nie było już żadnej kobiety. Wszystkie rozpłynęły się bez śladu. Do końca opiekowałem się nim ja wraz z siostrami.
Szymku, pod łóżkiem mam walizkę. Podaj ją mówił z trudem.
Sięgnąłem pod łóżko i wyciągnąłem zakurzoną walizkę. Otworzyłem i aż zaniemówiłem. Pełna była porcelanowych figurek, każda owinięta miękką ściereczką.
Zbierałem je dla mojej Hani. Do końca pamiętałem jej milczący żal po stłuczonej kolekcji. Oj, nacierpiała się ze mną moja żonka. Pamiętasz, jak jeździłem w delegacje po Polsce? Tam kupowałem figurki gdzie tylko się dało. Walizka ma podwójne dno. Są tam oszczędności. Oddaj wszystko Hani. Może mi wybaczy. Pewnie więcej się nie zobaczymy Szymku, przysięgnij, że wszystko przekażesz Hani odwrócił się do ściany.
Obiecuję, Władziu, spełnię twoją prośbę ścisnęło mnie w gardle. Wiedziałem, że brat już odchodzi, na zawsze.
Pod poduszką mam kopertę z adresem Hani. Weź ją Władek już się więcej nie odwrócił. Nie miał siły.
Hania wciąż mieszkała w swoim dawnym mieście. Staszek chorował na dziwną chorobę, lekarze rozkładali ręce, radzili wyjechać za granicę, może leczenie w Niemczech czy Francji by pomogło. O tym dowiedziałem się z listu leżącego pod poduszką Władka. Okazało się, że Hania od czasu do czasu pisała do niego, choć on nigdy nie odpisał.
…Po pogrzebie brata zebrałem się w drogę. Musiałem spełnić jego wolę.
Z Hanią spotkałem się na jakiejś małej stacyjce. Ucieszyła się bardzo, uściskała mnie.
O, Szymku, jak wy się z Władkiem podobni! Prawie jak odbicie w lustrze.
Wręczyłem jej walizkę, poprosiłem, jak prosił brat:
Haniu, wybacz Władkowi. To dla ciebie. Tam w środku są pieniądze i coś jeszcze od niego. Obejrzyj w domu, dobrze? Zawsze uważał cię za swoją żonę. Pamiętaj.
Pożegnaliśmy się raz na zawsze.
Dostałem od niej jeden list.
Szymku, dziękuję tobie i Władkowi za wszystko. Dziękuję Bogu, że Władek był w moim życiu. Figurki sprzedaliśmy ze Stasiem z korzyścią znalazł się prawdziwy koneser. I dobrze, bo nie mogłam już na nie spokojnie patrzeć, każdą dotykała ręka mojego ukochanego. Żal, że tak wcześnie odszedł. Za uzyskane pieniądze wyjechaliśmy do Kanady, siostra od dawna nas zapraszała. Nic mnie tu już nie trzymało. Miałam jeszcze nadzieję, że Władek nas zawoła. Nie zawołał Ale jestem szczęśliwa, że uważał mnie za swoją żonę. To znaczy, że nie całkiem mnie odtrącił. Staszkowi tutaj się podoba, czuje się dużo lepiej. Żegnaj.
Brak adresu zwrotnegoOdłożyłem jej list z delikatnym wzruszeniem. Za oknem jesienne liście kręciły powolny taniec, a ja czułem, jak koło się zamknęło. Władek nigdy nie pojął tajemnicy jednej żony lecz na swój sposób, nawet spóźniony i zawiły, próbował się jej nauczyć. Odeszli wszyscy, którzy kochali go bezwarunkowo, ale dobro, które w końcu zdołał okazać, wróciło do Hani wtedy, gdy najbardziej go potrzebowała.
Czasem myślę, że życie nie pyta o drugą szansę czasem daje ją nie nam, lecz tym, których skrzywdziliśmy. Patrząc przez okno na szare niebo, poczułem spokój. Jadwiga zaparzyła herbatę, postawiła tacę przede mną i uśmiechnęła się lekko. Usiadłem obok niej, chwytając jej dłoń, starą i ciepłą, jak dom, który sobie wspólnie zbudowaliśmy.
Nie liczy się, ile figurek roztrzaskamy po drodze, tylko to, dla kogo szukamy następnych i czy mamy komu je przynieść, choćby za późno. Po latach wiem, że czasem nawet jedno słowo, spóźnione wybaczenie, może stać się czyimś nowym początkiem. Nawet z jedną, ocalałą figurką serca.



