– I jeszcze jedno, zabierz dziecko z przedszkola. Ma temperaturę. Masz 5 minut z pracy do przedszkola – dodała Tamara.
– Nie jestem teraz w pracy. Borys niedługo przyjedzie, idę go przywitać. To stary przyjaciel, nie widzieliśmy się od 10 lat.
– Rób, co chcesz, skoro stary przyjaciel i wódka są dla Ciebie ważniejsze niż własne dziecko. Później będziesz tego żałować, ale wtedy będzie już za późno.
– Nie pleć bzdur. Basia jest już coraz większa, sama mogłaby dotrzeć do domu, albo możesz ją odebrać.
– Powodzenia.
Zachowanie męża nie zdziwiło Tamary. Zawsze wiedziała, że jej mąż jest bliższy przyjaciołom niż rodzinie, choć ta przyjaźń opierała się wyłącznie na alkoholu. Prosząc o odebranie dziecka z przedszkola, Tamara wciąż miała nadzieję, że między pijakami mąż znajdzie czas dla własnej córki. Pewnego dnia po kolejnej imprezie z Borysem Władysław znalazł się w szpitalu, gdzie ledwo go odratowano. Większość ich imprez kończyła się w szpitalu. Nawet gdy Tamara była w ciąży, Władysław nadal znikał z przyjacielem na długi czas. Z powodu picia stracił nawet pracę. Cóż, było to do przewidzenia, gdyż jako pracownik nie cieszy się najlepszą opinią.
Tamara nie mogła pracować, ponieważ była w ciąży, ale nie mogła opuścić rodziny w potrzebie. Wtedy Borys przyszedł na ratunek swojemu staremu przyjacielowi, proponując Władysławowi współpracę. Od tamtego momentu ich przyjaźń osiągnęła nowy poziom. Świętowali narodziny córki razem z całą rodziną. Na stole nie było alkoholu, więc Władysław usiadł tam trochę dla przyzwoitości, ale świętowanie z Borysem, swoim wiernym kolegą od picia, było bardziej na miejscu. Wszyscy w rodzinie wiedzieli o uzależnieniu Władysława. Jego rodzice zaproponowali mu udanie się na odwyk, a krewni Tamary stanowczo zasugerowali jej opuszczenie go. Tamara pamiętała, kim Władysław był naprawdę przed poznaniem Borysa i przed uzależnieniem od alkoholu. Ciągle miała nadzieję, że ten Władysław, którego pokochała, pewnego dnia wróci.


