«Rodzina to krew, która łączy na zawsze»

**”Rodzona Krew”**

Małgorzata, byłam u lekarza, zrobiłam badania. Jest źle. Jeśli nie zaczniemy leczenia natychmiast, nie pociągnę długo. Potrzebne są pieniądze skomplikowana operacja, chemia, leki. Gdzie je znaleźć?

Wszystko będzie dobrze, kochanie, jestem pewien! Razem coś wymyślimy!

Trzeba powiedzieć mamie, boję się o jej serce. I tak się domyśli, nie mogę milczeć. Musimy ją przygotować.

Aneta nie mogła uwierzyć, że to się jej przytrafia. Jeszcze młoda, nawet nie czterdziestka. Miała przed sobą życie, a tu taka choroba.

Dobrze, że nie jest sama obok jest Marek i jego syn Kacper, który stał się dla niej jak rodzony. Własnych dzieci Bóg nie dał, dlatego pierwszy mąż odszedł. Jest jeszcze mama, siostra, siostrzeniec. Da radę, a oni ją wesprą.

Marek sam wychowywał syna. Żona wniosła o rozwód i zniknęła, gdy Kacper skończył dwa lata. Od tamtej pory nikt o niej nie słyszał.

Z Markiem Aneta poznała się w parku. Ona wyprowadzała psa, on bawił się z synem. Rozmawiali, zaczęli się spotykać. Z nim było dobrze i bezpiecznie. Z radości za niego wyszła.

Najpierw mieszkali w jej mieszkaniu po babci. Potem je sprzedali i kupili większe, bo w tamtym było ciasno we troje. Snuli plany, a teraz wszystko stanęło na głowie.

Nie zwlekając, Aneta pojechała do mamy z tortem.

Mamo, tylko się nie denerwuj, ale muszę ci powiedzieć. Wykryto u mnie raka. Jeśli nie zaczniemy leczenia, to sama rozumiesz. Z Markiem zastanawiamy się, gdzie znaleźć tyle pieniędzy

Ojej, Anetko, jak to możliwe? Skąd rak? Przecież nic nie bolało, zawsze byłaś twarda i zdrowa, nie to co Iwonka. Od dziecka po szpitalach ją woziłam. Co za nieszczęście

Aneta właśnie tego się bała maminskich histerii i lamentów. Ale co robić. Lepiej powiedzieć od razu.

A ja nic ci nie pomogę. Wszystkie oszczędności oddałam Iwonczynemu synowi na nowy samochód. Rozpieściłam wnuka. Tak długo marzył. Ty nie masz dzieci, więc teraz pomagam Iwonie i jej synowi. Jedyny wnuk, wiesz

Jest jeszcze lokata w banku, ale nie mogę jej zerwać stracę odsetki, a tam sporo, szkoda Ojciec przed śmiercią kazał je tam wpłacić, żeby były dodatkiem do emerytury.

Ja wcale nie proszę, tylko ci powiedziałam.

Marek sprzedał samochód. Pieniędzy starczyło na początek. Aneta trafiła do szpitala na operację. Czekało ją kolejne leczenie, od którego zależało życie.

Córciu, wyglądasz kiepsko! Co mówią lekarze, jest szansa?

Zobaczymy, mamo Wierzę, że będzie dobrze, zawsze patrzę w przyszłość. Dlaczego Iwonka mnie nie odwiedza? Nie ma czasu?

Wyleciała z mężem do Tajlandii na wakacje, ale ciągle pyta o ciebie i przesyła pozdrowienia.

Dzięki za tyle. Odkąd się dowiedziała o chorobie, zupełnie się zmieniła. Zadzwoniła dwa razy i tyle. No trudno

Anetę bolało, że starsza siostra tak się zachowuje. Żadnego wsparcia. Kilka ciepłych słów wystarczyłoby

Marku, lekarz mówi, że potrzebne są drogie leki. Są tańsze, ale słabsze i nie wiadomo, czy pomogą. Co robić? Skąd wziąć tyle pieniędzy?

Anetko, nie martw się, ja je znajdę! Jestem twoim mężem, pamiętasz? Kacper bardzo tęskni, czeka na ciebie! Oboje cię kochamy!

Zrobiło jej się ciepło na sercu. Jakie to szczęście, że ich ma

Przypomniała sobie o maminskiej lokacie i postanowiła poprosić o pomoc.

Mamo, bardzo potrzebuję pieniędzy na lek, który może uratować mi życie. Pożyczysz? Oddamy z Markiem

Pożyczyć? Przecież to córce się daje, a nie pożycza. Dałabym, ale bądźmy szczerzy. Szanse są małe. Rozmawiałam z twoim lekarzem. Skąd pewność, że lek zadziała?

Rozumiem, mamo. Nie trzeba.

Gdy mama wyszła, Aneta rozpłakała się. Więc tak wygląda macierzyńska miłość

Kochanie, znalazłem pieniądze! Pomogli moi rodzice! Gdy im wszystko powiedziałem, od razu się zgodzili. Sprzedali działkę i oddali ci wszystko na leczenie!

Wcześniej proponowali pomoc, ale odmawiałem. Teraz się zgodziłem. Naprawdę cię kochają i wierzą, że wyzdrowiejesz!

Anetę ścisnęło w piersi od wdzięczności. Obcy ludzie, a tak chcą pomóc

Leczenie ruszyło, ale stan Anety nagle się pogorszył.

Córciu, musimy porozmawiać. Słuchaj i zrozum mnie dobrze. Tak jak się bałam, leczenie nie działa. Sprawdzałam informacje.

Niestety, zostało ci niewiele czasu, nieważne, co mówią lekarze. Oni ciągną z ciebie, ile się da.

Pomyślałam tak. Gdy cię zabraknie, mieszkanie przejdzie na Marka, bo kupiliście je razem. Większość to twoje pieniądze ze sprzedaży babcinego. Marek dołożył grosze.

I co? Obcy zabierze wszystko? To niesprawiedliwe. Masz przecież Bartka, siostrzeńca rodzona krew. Mieszkanie by mu się przydało.

Możesz podpisać darowiznę na niego? Żeby potem nie było niespodzianek

Aneta patrzyła na matkę w osłupieniu. Kim jest ta kobieta? Naprawdę matka może być taka? Urodziła, wychowała, a teraz czeka na jej śmierć?

Rodzona krew? A gdzie byliście, gdy potrzebowałam pomocy? Ty przejmowałaś się odsetkami, żeby nie stracić zysku.

Ukochana siostra opalała się w Tajlandii, nie miała czasu, by mnie wesprzeć. Po co? Przecież już jedną nogą w grobie, prawda?

Ale można jeszcze coś ze mnie wycisnąć, póki żyję. Bartkowi mieszkanie wyrwać.

Rodzice Marka bez wahania sprzedali działkę i oddali pieniądze na leczenie. Więc kto tu jest rodzony? Wyjdź, mamo, proszę

Mama westchnęła ciężko i wyszła. Co takiego powiedziała?

Z czasem Aneta zaczęła wracać do zdrowia. Lek zadziałał. Marek był gotów nosić żonę na rękach z radości.

Aneta podpisała darowiznę na męża, by rodzina nie mogła potem odebrać mieszkania. Powiedziała o tym matce.

Dziękuję, córeczko. Obcy ważniejszy niż rodzina! Iwonka będzie w szoku!

Ale Anetę już to nie obchodziło. Była szczęśliwa i żyła. A to najważniejsze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 4 =

«Rodzina to krew, która łączy na zawsze»