Rodzina została porzucona nagle i bez ostrzeżenia mąż postanowił o rozwodzie, nie informując o tym żony.
Wojtek wyszedł brzydko, niespodziewanie, nie uprzedzając Małgosi, że planuje separację. Gdy wróciła do domu jak zwykle, zobaczyła pusty wieszak w przedpokoju i puste szafy. Chodziła po mieszkaniu zdezorientowana i zagubiona. Nagłe zniknięcie męża było dla niej kompletnym szokiem, więc nie wiedziała, jak zareagować. Przebrana w dres, Małgosia podgrzała zupę, jadła w zamyśleniu, od czasu do czasu uśmiechając się gorzko. Aha Wojtek, wcale cię nie znałam! Wspaniała żona, nic dodać, nic ująć! myślała, zmywając naczynia.
Prawie trzydzieści lat żyli razem w Płocku. Wychowali się, pobrali, a ich jedyny syn, Krzysiek, wyjechał do Hiszpanii. Krzyś odjechał, dom opustoszał, żeby tylko twoich przygód nie zaczął martwiła się stara przyjaciółka, Bogusia. Małgosia wtedy tylko się zaśmiała: Ach, Bożenko, jaka ty troskliwa! Przejmujesz się? A może ciebie wcale nie znam!
Na próżno się śmiejesz uraziła się Bogusia. Znam milion takich historii! Dzieci wyprowadzają się z domu, mąż patrzy w bok, a żona zostaje sama i nikomu niepotrzebna! Małgosia znów się zaśmiała: Ty, Bogusiu, taka sama maruda jak za dzieciaka! Gdybyśmy nie siedziały razem w ławce, czy chciałoby mi się ciebie słuchać?
Po wyjeździe Krzyśka małżonkowie zaczęli spędzać więcej czasu razem. Chodzili do kina, spacerowali po parku, jeździli na działkę, zapraszali przyjaciół i grillowali kiełbaski. Było przytulnie i spokojnie. Wydawało się, że życie zaczyna nowy rozdział, pełen radości i wiary w jutro. Wojtek skończył pięćdziesiąt sześć lat, Małgosia była po pięćdziesiątce. Mogli żyć dla własnej przyjemności, starzeć się razem, odwiedzać syna, czekać na wnuki.
Jakoś wasz Krzysiek z rodziną się nie spieszy zauważyła Bogusia, gdy Płocczanie wrócili z Hiszpanii, a Małgosia wspomniała, że młodzi małżonkowie świetnie sobie radzą. Bożenko, Bożenko, no i nie potrafisz się zwyczajnie cieszyć! Zawsze musisz wtrącić swoje trzy grosze!
A co, nie mam racji? Trzeci rok żyją razem, a wciąż tylko we dwoje upierała się Bogusia. Chcą poznawać świat, lepiej się zrozumieć! Dziś nie patrzy się na dzieci tak, jak za naszych czasów westchnęła Małgosia.
Półtora roku później Krzyśkowi urodzili się bliźniacy chłopiec i dziewczynka. Zosia i Jasio. Dzieci były piękne i zdrowe, radość patrzeć. Co wieczór dzwonili wideorozmową, pokazując wnuki, a gdy skończyli osiem miesięcy, Małgosia z Wojtkiem pojechali ich poznać, wziąć na ręce.
Cudowne maluchy! zachwycała się Małgosia, pokazując Bogusi zdjęcia. Patrz, jak Zosia podobna do Krzyśka! A Jasio do Ewy! Eee, podobni! skrzywiła się Bogusia. Za mali jeszcze, żeby do kogoś być podobni! Jak zaczną chodzić, mówić, wtedy zobaczymy. Czemu taka złośliwa? Nie chcesz patrzeć, to nie patrz! Małgosia zebrała zdjęcia i schowała do szuflady, by później wkleić do albumu. Lubiła tradycyjne fotografie z góry cyfrowych obrazów wybierała najlepsze i drukowała.
Bogusia świadomie żyła sama, jak sama mawiała. Całe życie miała kochanków, głównie żonatych. Żonatemu facetowi niewiele trzeba, wygodnie żona gotuje i pierze, a ja mam uwagę i pieszczoty deklarowała.
Od babci dostała przytulne kawalerki z balkonem niedaleko metra. Wyprowadziła się od rodziców, ledwo osiągnęła pełnoletność. Chcę żyć po swojemu! oznajmiła i tak zrobiła. Po przeprowadzce przefarbowała włosy na jaskrawą czerwień, kupiła krwistą szminkę i pierwsze szpilki. Chodź, Małgosia, urządzam imprezę. Będą u mnie faceci, aż się zdziwisz!
Właśnie na tej imprezie Małgosia poznała Wojtka i wkrótce za niego wyszła. No i zrobiłaś sobie najnudniejszą rzecz pod słońcem! Bogusia, dostając zaproszenie na wesele, tylko pokręciła głową. Pierwszy chłopak i od razu ślub? Żadnego porównania? Żadnego namysłu? Jesteś taka przewidywalna, nie mogę! Małgosia jednak wierzyła w swojego Wojtka była pewna, że są parą na całe życie.
I przez długie lata tak było, aż nagle
Bożenko, cześć! zadzwoniła Małgosia do przyjaciółki. Wojtek ode mnie odszedł. Kompletnie, zabrał swoje rzeczy Nic nie powiedział, nie zostawił listu, telefon milczy. A dawno byłaś na wakacjach? niespodziewanie zapytała Bogusia. Na wakacjach?! zdziwiła się Małgosia. Słyszysz w ogóle? Wojtek, mówię, odszedł, zostawił mnie. Gdzie tu wakacje?! Pisz wniosek, Małgosiu, jedziemy do Gruzji, tam mieszka moja ciotka, pamiętasz? Małgosia zamilkła, pomyślała chwilę i zgodziła się: Wiesz co? Dobra, jedziemy do Gruzji!
W Gruzji, gdzie gościnność jest tak wyjątkowa, że poczujesz ją raz i nigdy nie zapomnisz. Ciotka Bogusi, piękna Hania, wyszła za Gruzina, Giorgiego, i przeprowadziła się z nim do Tbilisi. Urodziła mu czterech synów, każdy przystojniejszy od poprzedniego. Chłopcy dorośli, założyli rodziny, dzieci mieli dzieci rodzina rosła. I do tego hałaśliwego, radosnego tłumu przyjechały odpocząć Bogusia z Małgosią.
Pomysł z wakacjami okazał się zbawienny już po kilku dniach Małgosia przestała rozmyślać o sobie i szukać powodów, dlaczego Wojtek odszedł.
To takie proste, jak dwa razy dwa pomyślała, siedząc w ogrodzie i wdychając zapachy gotowanej uczty. Pokochał inną, ale nie miał odwagi powiedzieć. I to wcale nie przeze mnie. Takie zwykłe życie, i tyle.
Pij sok! Bogusia postawiła przed nią szklankę świeżego granatu. Coś nie tak z twoją twarzą? przyjrzała się uważnie



