Rodzina mojego męża była na tyle bezczelna, że przyjeżdżali do naszego mieszkania w Warszawie na długie odwiedziny. Powiedziałam dosyć!

Pochodzę ze stolicy, natomiast mój mąż jest wiejskim chłopakiem, jednak zaraz po szkole przyjechał do Warszawy studiować i już osiadł na stałe, w wielkim mieście. Nie myślał o powrocie na wieś. Poznaliśmy się na pierwszym roku studiów i od tamtej pory byliśmy nierozłączni. Podobało mi się, że był inny od moich kolegów. Nie lubił głośnych imprez, nie pił alkoholu, ani nie palił papierosów. Wolał spacery, w świetle księżyca i słuchanie śpiewu ptaków. Pokochałam go za jego wrażliwość i zaradność. Po ukończeniu studiów, wzięliśmy ślub i kupiliśmy dwupokojowe mieszkanie na kredyt. Życie w Warszawie jest drogie, ale po studiach oboje dostaliśmy niezłą pracę i nie narzekaliśmy na biedę.

Kilka miesięcy po naszym ślubie zadzwoniła do nas siostra mojego męża, Andrzeja. Prosiła, abyśmy przygarnęli na jakiś czas jej syna, który chciał poszukać pracy w Warszawie. Mieliśmy przyjąć go do naszego mieszkania, do czasu, aż nie będzie stać go na wynajem własnego mieszkania. Mojego męża ta propozycja bardzo zaskoczyła, ale po chwili namysłu zgodził się. Ja również byłam na początku nieco zaniepokojona, ale przypomniałam sobie, jak bardzo mój mąż i jego siostra się kochają i jak ważne dla niego jest jej szczęście. Kiedy przyjechał syn siostry, okazało się, że jest to bardzo miły i kulturalny młody człowiek, który szybko zaczął dostosowywać się do naszego trybu życia. Siostrzeniec Andrzeja byłó bardzo zaradnym młodym mężczyzną i gdy minęły dwa miesiące, wyprowadził się od nas, do wynajętego mieszkania.

Nasze życie spokojnie toczyło się dalej, aż dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nasza radość była ogromna, jednak szybko okazało się, że moja ciąża jest zagrożona. Musiałam iśc na zwolnienie lekarskie i jak najwięcej leżeć. Gdy o moim stanie dowiedziała się mama Andrzeja, stwierdziła, że przyjedzie do stolicy się mną zaopiekować. Nie byłam zadowolona z tego pomysłu, ale miałam nadzieję, że teściowa po tygodniu wyjedzie. Niestety, kiedy przyjechała została na trzy miesiące. Ja zamiast odpoczywać i sie relaksować, coraz bardziej irytowałam się ciągłym towarzystwem teściowej. Była bardzo pomocną kobietą, gotowała, sprzątała, nawet przynosiła mi śniadanie do łóżka, ale jak wiadomo, nawet kota można zagłaskac na śmierć. Teściowa wyjechała gdy byłam w piątym miesiącu ciąży, która wówczas przestała być zagrożona. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.

Nie minął tydzień, a do Andrzeja zadzwonił jego kuzyn, z pytaniem, czy mogą wraz żoną i córką zatrzymać się u nas na kilka dni, bo planują przyjechać do Warszawy, aby pierwszy raz zwiedzić miasto. Byłam wściekła, gdy Andrzej się zgodził. Nasze mieszkanie miało tylko dwa pokoje, więc w 5 osób było nam bardzo ciasno. Dodatkowo kuzyn męża codziennie wieczorem siadał w salonie i wyciągał flaszkę wódki na stól. Andrzej raczej nie pił alkoholu, więc niewiele było trzeba, aby się upijał, za to kuzyn miał bardzo mocną głowę. Na tych imprezach zachowywali się głośno i wulgarnie. Nie byłam przyzwyczajona do takich sytuacji. Postawiłam mojemu mężowi ultimatum, że albo powie kuzynowi, że ma się natychmiast wyprowadzić, albo to ja wyjadę do moich rodziców, bo już dłużej nie zniosę atmosfery, która panowała w naszym domu. Następnego dnia rodzina męża wyniosła się z naszego mieszkania, wyraźnie niezadowolona.

Ja już sie boję, kto będzie następny! To, że mieszkamy w stolicy, która jest atrakcyjna pod względem pracy i architektury, to znaczy, że cała rodzina ma prawo do nas przyjeżdżać i prosić o wsparcie? Nikt nie zwraca uwagi jak my się czujemy!  Zapowiedziałam Andrzejowi, że nigdy więcej nie zgodzę się na dłuższe odwiedziny jego rodziny. Mam nadzieję, że mój mąż okaże się twardym mężczyzną i kolejnym razem zdoła odmówić schronienia kolejnym członkom rodziny.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy + dziewiętnaście =

Rodzina mojego męża była na tyle bezczelna, że przyjeżdżali do naszego mieszkania w Warszawie na długie odwiedziny. Powiedziałam dosyć!