Rodzina krytykowała mnie, gdy podążałam za moim marzeniem, ale kiedy osiągnęłam wszystko, czego chciałam, nagle wszyscy sobie o mnie przypomnieli.

Od dzieciństwa marzyłam o przeprowadzce do Hiszpanii. W tym celu uczyłem się języka, znalazłam pracę, a potem drugą, aby zgromadzić odpowiednią kwotę i przenieść się tam. Nikt nie wierzył we mnie, oprócz mamy. Krewni podsycali wszelkiego rodzaju negatywne emocje. Jednak przeprowadziłam się i osiągnęłam sukces samodzielnie. Teraz krewni proszą o gościnę, ale postanowiłam dać im nauczkę.
Żyłam w małym prowincjonalnym miasteczku. Od dzieciństwa marzyłam o osiągnięciu stabilnej sytuacji finansowej i wyjeździe do Hiszpanii. To był mój cel życiowy. Zaczęłam zbliżać się do niego krok po kroku. Samodzielnie zaczęłam uczyć się języków obcych, pomimo tego, że babcia mówiła, że robię głupoty. Wkrótce dostałam się na wydział języków obcych w Krakowie, bez pomocy rodziców. Mój ojciec namawiał mnie, żebym poszła na kurs kucharki, ale osiągnęłam swoje cele.

Po uzyskaniu dyplomu znalazłam pracę, a potem drugą. Zrobiłam wszystko, aby jak najszybciej zgromadzić odpowiednią kwotę i przenieść się do Hiszpanii. Nie interesowała mnie turystyka i nie zamierzałam wracać, więc szukałam odpowiedniego domu i stałej pracy. Przez cały ten czas krewni nie przestawali mnie krytykować. Na początku mówili, że nie uda mi się osiągnąć celu i że jestem taka głupia, że myślę, iż wszystko jest takie łatwe. Potem, gdy dowiedzieli się, że jestem prawie na miejscu, zaczęli mnie zastraszać albo jeszcze gorzej, mówili, że będę zarabiać na życie jako prostytutka, bo inaczej się nie utrzymam.

Tylko moja mama zawsze we mnie wierzyła i wspierała, ponieważ wiedziała, jaki mam potencjał. Teraz jestem już w Hiszpanii. Mam dobrą pracę i mały domek na wybrzeżu.

Jestem zadowolona z wyniku moich wysiłków, ponieważ teraz nie tylko zapewniam sobie bezpieczeństwo, ale także pomagam rodzicom. Nie pomagam za to innym krewnym, chociaż Ci ciągle chcą do mnie przyjechać. Szczególnie ciotka bardzo chce mnie odwiedzić. To ta ciotka, według której osiągnęłam to wszystko, zajmując się prostytucją. Po prostu nie wierzą, że udało mi się odnieść sukces w obcym kraju i z tych powodów odmawiam im, nie chcę ich przyjmować i zabawiać, płacić im za odpoczynek. Nie zapomniałam, jak i co o mnie myśleli i wiem, jak się teraz o mnie wyrażają. Oczywiście ja mam ich gdzieś, ale gnębią mamę. Rozpowszechniają plotki, mówiąc, że odmawiam przyjmowania gości, ponieważ mam coś do ukrycia…
Jak można być kimś tak okropnym?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy + 16 =

Rodzina krytykowała mnie, gdy podążałam za moim marzeniem, ale kiedy osiągnęłam wszystko, czego chciałam, nagle wszyscy sobie o mnie przypomnieli.