Moi sąsiedzi mają syna, jest ich jedynym dzieckiem. Sąsiad zawsze chciał mieć drugie dziecko, ale żona się nie zgadzała, opierała się. Chciała dać synowi wszystko, co najpotrzebniejsze i najlepsze. Robili wszystko, co możliwe, aby mu niczego nie brakowało. Całe życie bardzo ciężko pracowali, trudzili się i oszczędzali tylko dla syna. Gdy skończył 20 lat, podarowali mu luksusowy samochód. Chłopak cieszył się życiem, nie pracował. Spalał czas, energię i pieniądze na wszelkiego rodzaju rozrywki. Wydawał pieniądze na dziewczyny i imprezy w klubach, a rodzice pracowali od rana do wieczora, aby syn mógł żyć do woli. Pewnego dnia syn powiedział, że ma dziewczynę i zamierza się z nią ożenić.
Rodzice zaczęli myśleć, że ich syn potrzebuje własny kąt i kupili trzypokojowe mieszkanie w nowym budynku. Syn się ożenił i wraz z żoną wprowadzili się do nowego trzypokojowego mieszkania. Rodzice oboje nadal pracowali dla syna. Pewnego dnia syn powiedział, że chce się przeprowadzić z żoną do innego miasta, bo tam są rodzice żony, a ona będąc w ciąży, bardzo za nimi tęskniła i potrzebowała ich. Postanowił wynająć mieszkanie i kupić samochody dla siebie i żony.
Jego rodzice na początku nie rozumieli co się dzieje. Dlaczego ich syn przenosi się do innego miasta, skoro tutaj dobrze sobie radzi? Przecież rodzice synowej, mogliby po prostu przyjeżdżać i ich odwiedzić. Po co sprzedawać mieszkanie, skoro wie, jak długo jego rodzice na nie oszczędzali? Jeśli nie chce mieszkać w tym mieście, może się po prostu przeprowadzić, a jego rodzice wynajmą to mieszkanie i będą mieli pieniądze na życie, ale syn surowo stwierdził, że to jest jego mieszkanie i on będzie robił co mu się podoba. Nie posłuchał rodziców, wynajął mieszkanie, kupił samochód dla siebie i żony i przeniósł się do innego miasta. Po tym jak syn pożegnał się i odszedł, ojciec w milczeniu zamknął drzwi, a matka płakała i zastanawiała gdzie popełnili błąd…



