Randka w ciemno: Odkryj niezapomniane chwile miłości!

Po sprzeczce z Jolą czułem się trochę winny. Po rozwodzie z żoną spotykałem się z Jolą, koleżanką z pracy, ale nie było to spokojne i ciche. Jola była roztrzepana i zawsze znajdowała pretekst do kłótni.

Mógłbym nie prowadzić tego wózka, ale Jola już miałam dość jej kaprysów myślałem, wracając z biura do domu swoją Fiata. Gdybyśmy spierali się w cztery oczy, to może byłoby w porządku, a tak robiła to przy wszystkich w pokoju, a współpracownicy tylko się śmiali. Zastanawiało mnie jednak, co w niej dostrzegłem. Dobrze, że usunąłem jej numer z telefonu

Wieczorem postanowiłem odpocząć, zjadłem kolację, zanurzyłem się w telefonie, jedynie przelotnie zaglądając na ekran telewizora leżąc na kanapie. Miałem na sumieniu lekki niepokój.

Bogna już spała, gdy obudził ją telefon. Dzwonił nieznany numer, a ona odruchowo odpowiedziała sennym głosem.

Tak?

Cześć usłyszała męski nieznany głos wciąż się gniewasz?

Nie odparła, choć jeszcze w półśnie, już zorientowała się, że nie jest to jej sprawa, głos był obcy.

Dobra, przepraszam, pobrnąłem. Ale wiesz, robić scenę przy wszystkich nie jest ładnie, i i tak się obraziłem. Natychmiast usunąłem twój numer, ale potem przypomniałem sobie, że znam go na pamięć. Przyjadę do ciebie.

Teraz? spojrzała na zegarek, był już pierwszy wstawał po północy.

Bogna chciała spać i nie miała ochoty tłumaczyć facetowi, że pomylił numer. To zajęłoby trochę czasu, więc powiedziała po prostu:

Przyjedź rozłączyła się.

Nie chciała nawet myśleć o tym mężczyźnie, ale uśmiechnęła się, myśląc, że pewnie po prostu pojechał do swojej dziewczyny i zaraz potem znów zasnęła.

Rano wypiła swoją kawę, umyła filiżankę i schowała ją do szafki, gdy nagle zadzwonił telefon.

O Boże, kto dzwoni tak wcześnie, przed pracą O, to ten sam nieznany numer, co w nocy odpowiedziała.

Cześć usłyszała ten sam głos.

Cześć.

W nocy moja dziewczyna zepchnęła mnie i zamknęła drzwi na nos powiedział żartobliwie.

A widzę, że nie wkurzyło cię to od razu przeszli na ty.

Tak, masz rację Ale teraz, jako porządna dziewczyna, musisz mi odwdzięczyć się za szkodę moralną.

Bogna roześmiała się szczerze, po czym zdziwiła się.

Ja? Co ja mam tutaj zrobić? Numer trzeba było lepiej zapamiętać.

Dlaczego nie powiedziałaś od razu, że się pomyliłem?

Bo chciałam spać. Kulturalni ludzie nie budzą swoich dziewczyn nocą.

Może i masz rację, ale musisz mi wyjść naprzeciw

To zbyt wiele, marzysz o czymś

Dlaczego nie? Spotkaliśmy się nocą, nie musimy tego lekceważyć.

Ale nie poznaliśmy się.

W takim razie ja Grzegorz a ty?

Bogna odpowiedziała bezwładnie.

Miło, podoba mi się twoje imię zaśmiał się Grzegorz spotkajmy się dziś wieczorem w kawiarni Szczęście o szóstej.

Boże, nie widziałeś mnie, a już proponujesz spotkanie Może jestem starą i straszną jak Baba Jaga.

Słysząc twój głos, wydajesz się młodą i piękną roześmiał się Grzegorz i ja w pełni sił. Jestem też jasnowidzem, widzę wszystko Podobasz mi się już od razu.

Bogna roześmiała się.

Po co więc pytałeś o imię?

No cóż, jasnowidze też się mylą. Co powiesz na spotkanie? Czekam w Szczęściu.

Nie zamierzam się z tobą spotkać, jesteś za pewny siebie i zarozumiały odparła.

Nie namawiam, ale naprawdę polecam, masz czas do wieczora odłączył się.

Bogna jechała do biura, nieco zdezorientowana.

Co to było? Kto to był?

Cały dzień kręciła się z dokumentami niczym wiewiórka w kole, w biurze szykowano kontrolę, trzeba było wszystko dopięć na ostatni guzik i dostosować do norm.

Bogna ma trzydzieści trzy lata i od dwóch lat po rozwodzie. Nie mieli dzieci, mąż nie chciał, choć ona nalegała. W końcu zrozumiała, że nie wytrzymać nie może mężczyzny bez dzieci. Kiedy odwiedziła ją młodsza siostra z bliźniaczymi synami, mąż od razu opuścił dom, wrócił wieczorem i wściekle wykrzyknął:

Nie wytrzymam tych małych, kwikają, krzyczą, wszędzie się wtrącają Powiedz siostrze, żeby nie przychodziła, kiedy jestem w domu.

Niedługo potem rozwiedli się, oboje bez żalu. W biurze nie miałam czasu myśleć o Grzegorzu i jego porannym telefonie. Nie traktowałam takich znajomości poważnie, zwłaszcza że miałam iść na ślepe randki.

Bogna, przynieś mi te akta, które wczoraj mi pokazywałaś powiedział szef, zaglądając do korytarza, jakby wracał z jakiegoś spotkania coś się we mnie waha.

Bogna była uważana przez przełożonych za rzetelną specjalistkę, więc szef obarczał ją poważnymi zadaniami, licząc na premię w wysokości kilku tysięcy złotych. Niektóre koleżanki, zwłaszcza kobiety, zazdrościły i szeptały między sobą:

Co ona tak robi, że nasz pan Kowalski tak potajemnie nazywali szefa przydziela jej dokumenty? Nie jesteśmy głupi Dodatkowo wystawia jej premię.

Najbardziej oburzona była Róża, a na jej uwagi zawsze odpowiadał Tymoteusz:

Zazdrość to czarna magia, Różo, sama nie potrafisz niczego dobrze policzyć. A nasz szef patrzy jak sokole oko, widzi kto na co stać.

O, i ty tam Co, na tej polskiej ziemi rozbłysłaś jak gwiazda?

Tymoteusz nigdy nie kłócił się z kobietami, po prostu wyjaśniał sytuację rzetelnie.

W końcu dzień pracy dobiegł końca, Bogna westchnęła z ulgą, był to naprawdę produktywny dzień. Usiadła na parkingu w swoim pojeździe i ruszyła w drogę. Nie spodziewała się, że nagle skręci w stronę kawiarni Szczęście i zatrzyma się, nie wysiadając z auta.

Patrzyła na przechodniów i klientów wchodzących do lokalu. Przy wejściu stał młody mężczyzna z bukietem białych róż, lekko odwrócony, spoglądając na przejście, jakby czekał, że dziewczyna przyjdzie z drugiej strony.

W końcu odwrócił się w jej stronę i Bogna nie mogła uwierzyć własnym oczom.

To Grzegorz, moja pierwsza miłość wykrzyknęła.

Od tego momentu już go nie spotkała.

Grzegorz był jej zauroczeniem już w liceum. Uczył się w jedenastym roczniku, ona w dziewiątym. Wokół niego była masa dziewczyn, a przyjaciół i koleżanek. Nie zwracał na Bognę uwagi, bo była młodsza. Wtedy przyjaźnił się z Lisą, piękną i wyniosłą córką burmistrza, która gardziła innymi, bo jej ojciec miał wpływy.

Ciekawe, czy Grzegorz czeka na mnie, czy na kogoś innego, nie pamiętam jego głosu, nie rozmawiałam z nim. Po szkole wyjechał gdzieś, studiował. Od tamtej pory nie spotkałam go myślała Bogna. Dobra, zobaczę, kogo czeka.

Grzegorz kręcił głową, wyczekując kogoś, nerwowo się trząsąc. Bogna wolno wysiadła z samochodu i podeszła do kawiarni. Gdy zobaczył dziewczynę zbliżającą się, szeroko się uśmiechnął.

Nie pomyliłem się pomyślał to ona. Taką sobie wyobrażałem.

Podszedł i podał róże.

Bogna, to dla ciebie.

Skąd wiesz, że to właśnie ja? I skąd wiesz, że lubię białe róże?

Wyobrażałem sobie cię tak, a to dziwne, ale przypomina mi się ktoś, kto lubi białe kwiaty zaśmiała się Bogna. Co do róż, to intuicja, od razu wybrałem białe.

Nie przypomina mi się, że znam cię, ale wiem, że jesteś Grzegorzem i chodziliśmy razem do szkoły, tylko ja byłam młodsza. Wtedy nie zauważyłeś mnie.

Bogna, byłaś naszą najlepszą siatkarką w liceum. Pamiętam twoje serwisy, które rzadko były odbijane. Byłaś drobną, czyli młodszą, ale zawsze podziwiałem twoją grację i długie smukłe nogi przypomniał, a ona zdziwiona, skąd znał jej nogi, pomyślała o siatkówce, w której grali razem.

W kawiarni siedzieli do późna, potem pojechali osobno i umówili się na kolejny wieczór. Od tego czasu spotykali się regularnie, rozmawiali i trochę żałowali, że stracili wiele lat.

Po pół roku Grzegorz i Bogna wzięli ślub, a po roku urodziła im się zdrowa córeczka, a później syn. Byli szczęśliwi i często wspominali szkolne lata. To nocne, przypadkowe spotkanie doprowadziło do szczęśliwego małżeństwa, choć kiedyś już się znali. Życie ich rozdzieliło, ale los i tak znalazł drogę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × dwa =

Randka w ciemno: Odkryj niezapomniane chwile miłości!