Niedawno zdecydowaliśmy się z mężem na wyjazd do Indii. Od dawna marzyłam o wakacjach i spędzeniu ich nie na działce, jak zwykle, ale w ciekawym miejscu. Ostatniego dnia przed wakacjami siedziałam z koleżankami i pokazywałam im miejsca, które zamierzaliśmy odwiedzić z mężem. Jedna z koleżanek żartobliwie powiedziała, żebym przywiosła im magnesy. Obiecałam i dotrzymałam słowa. Kiedy wróciliśmy z mężem, zaczęłam wkładać drobne upominki dla koleżanek do torebek. Uznałam, że magnes to za mało, więc kupiłam im zestaw indyjskich przypraw.
W końcu wszyscy wiemy, że Indie są znane z przypraw, a takiego zestawu nie znajdziemy nigdzie indziej. Dziewczynom prezent się spodobał, ale nowej koleżance nie przypadł do gustu. Została przeniesiona z innego biura kilka miesięcy temu i od razu jej nie polubiłam. Uważam, że jest obłudna i arogancka, ale nie zamierzałam jej pozbawiać prezentu. Kiedy wręczyłam jej prezent, natychmiast zrobiła niezadowoloną minę. „Naprawdę? Odwiedziłaś trzy miasta, zwiedziłaś wiele interesujących miejsc i przywiózłaś bezużyteczne przyprawy? Nie lubię ich. I ten ich smród, ohyda. Szkoda, że nie przywiozłeś czegoś innego”, powiedziała mi. „Zamiast mi podziękować, zachowujesz się jak małe dziecko. Myślisz, że miała nam przywieźć drogie prezenty?” poparła mnie koleżanka. „Tak, nie spodziewałam się tego po Tobie. To nie jest miłe. Jeśli Ci się prezent nie podoba, to go zwróć. Julia znajdzie dla niego zastosowanie” – powiedziała inna dziewczyna. Milczałam, nie wiedząc, co jej odpowiedzieć. „Dlaczego tak reagujecie? Wyraziłam tylko swoją opinię, mam do tego prawo. I nie zamierzam zwracać prezentu, jeśli można to tak nazwać, nie zamierzam go oddać. Dam go mamie, ona uwielbia takie drobiazgi. Dziękuję, Julia”, powiedziała.
Dziewczyny i ja siedziałyśmy i piłyśmy herbatę ze słodyczami, które przywiozłam z Indii. Mimo że nie zaprosiłam nowej dziewczyny, aby usiadła z nami, usiadła i zaczęła jeść słodycze. Zachowywała się tak, jakby nic się nie stało, ale nadal jestem urażona.



