Przypadkowe znalezisko odsłoniło tajemnicę, którą latami ukrywano!
Wierzysz w przeznaczenie? Czasem jeden drobiazg potrafi rozbić mur kłamstwa budowany przez lata. Wszystko wydarzyło się w zwykłym parku miejskim a zakończenie tej historii sprawi, że serce zacznie bić szybciej.
**Scena 1: Znalezisko**
Jasny, słoneczny dzień. Siedmioletni chłopiec o imieniu Przemek siedzi na ławeczce, wpatrzony w stary, zdobiony portfel z popękanej skóry, który przed chwilą odnalazł w trawie. Otwiera przegródkę na zdjęcia i nieruchomieje. Z przeźroczystego kieszonki uśmiecha się do niego kobieta jej twarz wydaje się dziwnie znajoma.
**Scena 2: Właściciel**
Do ławki podbiega mężczyzna w eleganckim garniturze, spocony i zdyszany, jakby przebiegł całą ulicę Piotrkowską w Łodzi. Ulga maluje się na jego twarzy.
**Dziękuję, że go znalazłeś! To dla mnie naprawdę ważne,** mówi, wyciągając rękę po portfel.
**Scena 3: Zdziwienie**
Przemek nie oddaje jeszcze portfela. Przyciska go mocno do piersi i patrzy prosto w oczy nieznajomemu. Głos ma miękki i nieco rozedrgany:
**Dlaczego ma pan tu zdjęcie mojej mamy?**
**Scena 4: Szok**
Mężczyzna powoli osuwa się na kolana przed chłopcem, jakby ziemia rozpadła się pod jego stopami. Twarz robi mu się trupio blada, ręka zastyga w powietrzu. Szepcze, ledwo poruszając ustami:
**To niemożliwe To moja żona. Zaginęła siedem lat temu…**
**Scena 5: Dwa światy**
Chłopiec sięga do kieszeni kurtki i wyciąga identyczną fotografię, lekko wymiętą i przybrudzoną na rogach.
**Ona teraz czeka na mnie na placu zabaw,** mówi, wskazując palcem w kierunku huśtawek.
Oczy mężczyzny otwierają się szeroko, jakby patrzył na duchy. Powoli odwraca głowę ku piaskownicy.
Finał: Co naprawdę się wydarzyło?
Marek tak miał na imię mężczyzna wstał na trzęsących się nogach. W oddali, na ławce przy piaskownicy, siedziała kobieta w lekkim trenczu. Gdy zbliżyli się, uniosła głowę znad książki. Jej oczy spotkały się z Markiem. Książka wypadła jej prosto w piasek.
**Wiesława?..** wyszeptał Marek.
Wiesława nie uciekła. Zakryła twarz dłońmi i zaczęła szlochać. Jak się później okazało, siedem lat wcześniej miała wypadek samochodowy gdzieś pod Poznaniem. Straciła wtedy całkowicie pamięć. Nie wiedziała, kim jest, ani skąd pochodzi. Okazało się, że już wtedy była w ciąży (nie zdawała sobie z tego sprawy). Cały ten czas żyła pod innym nazwiskiem, samotnie wychowując syna w przekonaniu, że jej życie zaczęło się w szpitalnej sali wszystko, co wcześniejsze, wyblakło jak sen.
Portfel, który Marek tego dnia przez przypadek zgubił, był ostatnią pamiątką po zmarłej żonie, chronioną troskliwie przez lata. Przeznaczenie sprawiło, że spotkali się oboje dokładnie w tym miejscu i w tym czasie, by portfel odnalazł syna z ojcem, a mężowi zwrócił utraconą miłość.


