Przyjechałam z tęsknoty za tobą, ale własne dzieci wydają się obce – historia Barbary, matki, której…

Przyjechałem w odwiedziny, tęskniłem za tobą, ale dzieci są jak obcy ludzie

Rodzice zawsze martwią się o swoje dzieci. Bywa, że dorosłe potomstwo rozczarowuje swoich rodziców. Opowiem dziś historię o moich dorosłych córkach.

Opowieść ojca.

Stanisław wychował troje dzieci. Dzisiaj wszystkie są już dorosłe i mają własne życie. Najstarszy syn, Michał, wyjechał do Niemiec tam założył rodzinę i pracuje. Często przesyła zdjęcia albo pocztówki z wakacji. Wszystko to żona Helena skrzętnie przechowuje, często do nich wracając wspomnieniami.

Bardzo za tobą tęsknimy, Michałku. Może byś nas odwiedził? Chcielibyśmy w końcu poznać twoje dzieci i twoją żonę pisze do niego.

Córka średnia, Iwona, wyszła za mąż za zawodowego żołnierza. Ich życie to ciągłe przeprowadzki z miasta do miasta. Mają córkę, Kasię. Czasem wpadną na chwilę w odwiedziny wtedy zawsze jest trochę zamieszania i radości. Szanuję zięcia porządny chłop, córka dobrze trafiła.

Najmłodsza córka Dominika została przez męża zostawiona z małym synkiem Kubą. Posłuchała kiedyś mojej rady, żeby spróbować szczęścia w Warszawie. Znalazła tam pracę jako krawcowa w dużym zakładzie i zabrała ze sobą Kubę.

Któregoś dnia postanowiłem odwiedzić Dominikę.

Poradzisz sobie beze mnie przez tydzień, Helenko? zapytałem żonę. Chciałbym zobaczyć, jak radzi sobie Dominika i co u Kuby.

Helena mnie odprowadziła na dworzec. Niełatwo było mi targać te siaty i torby, ale zależało mi, żeby trochę jej pomóc. Jechałem pociągiem drugiej klasy przez kilka godzin i cieszyłem się, że w końcu zobaczę córkę po tych trzech latach rozłąki.

Tato, czemu nie uprzedziłeś, że przyjedziesz? zdziwiła się Dominika przez telefon tuż po moim przyjeździe. Jestem jeszcze w pracy, będę mogła cię odebrać dopiero wieczorem.

Chciałem zrobić niespodziankę! odparłem. Dam sobie radę. Poczekam na dworcu, nie martw się.

Wnuk odebrał mnie w końcu spod domu. Kuba, już wyrośnięty chłopak, przypominał mi mnie samego z młodości.

No, witaj, Kuba! przytuliłem go mocno.

Dziadku, już starczy próbował się wyrwać z uścisku.

Dominika, zmęczona, zamiast się ucieszyć, narzekała:
Dlaczego nie zadzwoniłeś wcześniej? Musiałam w pośpiechu ogarnąć mieszkanie i przygotować coś do jedzenia. Wyszłam wcześniej z pracy, żeby nastawić barszcz i usmażyć schabowe.

Zadzwoniłem do żony, uspokajając ją, że jestem cały i zdrowy, że Dominika mnie już nakarmiła i nawet udało się zjeść kolację razem.

Przy stole Dominika zapytała:
Tato, ile kotletów zjesz? Jednego czy dwa?

Byłem taki głodny, że wchłonąłbym nawet trzy, ale powiedziałem tylko:
Połóż wszystkie, potem się zobaczy.

W końcu postawiła talerz z pięcioma kotletami taki był nasz uroczysty posiłek na powitanie ojca. Pomyślałem, że pewnie u nich krucho z pieniędzmi, więc postanowiłem pomóc. Jednak podczas kolacji Dominika zapytała od razu, kiedy zamierzam wracać. Trochę mnie to ubodło, więc odpowiedziałem, że jeśli im przeszkadzam, mogę wyjechać choćby jutro.

Kolejny dzień spędziłem sam. Wieczorem każdy zamknął się w swoim pokoju Kuba pognał do sąsiadów, Dominika do koleżanek. Zostałem sam jak palec.

Zacząłem się nudzić, miałem wrażenie, że jestem tu nikomu niepotrzebny. W końcu usłyszałem rozmowę wnuka z córką:
Mamo, kiedy przyjedzie wujek? Mieliśmy razem iść na Legię.
Jak dziadek wyjdzie odpowiedziała bez ogródek Dominika.

Poczułem się okropnie, więc bez pożegnania spakowałem rzeczy i wyszedłem na dworzec. Helena cieszyła się z mojego powrotu, wyraźnie stęskniła się przez ten czas.

Okazało się, że mimo lat wsparcia, czułości i poświęcenia, dziś nasze dzieci wcale nas nie potrzebują.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 − siedem =

Przyjechałam z tęsknoty za tobą, ale własne dzieci wydają się obce – historia Barbary, matki, której…