Przyjaciółka Zosi nie rozłączyła telefonu po rozmowie – to, co Zosia usłyszała o swojej rodzinie, zm…

Po tej historii, którą opowiedziała mi moja dobra przyjaciółka, całkowicie zmieniłam podejście do relacji z ludźmi również mój mąż. Zaczęliśmy bardziej dbać o granice, spędzać mniej czasu z innymi znajomymi i opowiadać o sobie o wiele mniej niż wcześniej. Wcale nie dlatego, że przestaliśmy ufać bliskim relacje pozostały poprawne ale już nie wpuszczamy każdego do naszego prywatnego życia. Wszystko przez nieprzyjemne zdarzenie, które przytrafiło się mojej przyjaciółce i jej mężowi.

Ta para przyjaźniła się z inną parą już od czasów studiów. Obie dziewczyny, Zuzanna i Malwina, studiowały razem w Krakowie, a potem ich drogi i ich partnerów Piotra i Wojciecha splotły się jeszcze mocniej, kiedy mężczyźni zaczęli razem pracować. Malwina pierwsza wyszła za mąż, a po roku pojawiło się ich pierwsze dziecko. To Malwina przedstawiła Zuzannę swojemu kolegom, co doprowadziło w końcu do małżeństwa.

Z biegiem czasu życie każdej z tych par zaczęło toczyć się swoim rytmem. Piotr, mąż Zuzanny, rzucił dotychczasową pracę i znalazł lepszą posadę w Warszawie. Zuzanna także zaczęła świetnie zarabiać. Malwina natomiast, po urodzeniu kolejnych dzieci, coraz częściej przebywała na zwolnieniach lekarskich, aż wreszcie pracodawca znalazł powód, by ją zwolnić. Ich sytuacja finansowa przez to się skomplikowała, więc Wojciech musiał wziąć na siebie odpowiedzialność za utrzymanie żony i czwórki dzieci. Ostatecznie jednak, choć nie byli bogaczami, dali radę kupić dom pod Krakowem i nie narzekali.

Druga para, Malwina i Wojciech, nie mieli dzieci, skupili się na pracy, podróżach i rozwijaniu swoich pasji.

Któregoś dnia Wojciech z Malwiną zaprosili Zuzannę i Piotra na weekend do swojego wiejskiego domu pod Tarnowem. Pogoda dopisywała, można było zrobić grilla, popływać w Dunajcu, wybrać się na spacer do lasu. Malwina zadzwoniła do Zuzanny z propozycją, a tamta ucieszyła się, poprosiła tylko chwilę na naradę z Piotrem i obiecała oddzwonić. Po rozmowie Malwina położyła telefon na stole, nie wyłączając połączenia.

To, co wtedy usłyszała Zuzanna, sprawiło, że oniemiała. Przypadkiem stała się świadkiem rozmowy Malwiny z mężem, podczas której wylewali się z pogardą o „biednych znajomych”. Twierdzili, że Zuzanna i Piotr nie mają pojęcia o życiu, że przez własną głupotę i czwórkę dzieci muszą ledwie wiązać koniec z końcem od wypłaty do wypłaty. Według nich ich dom pod Krakowem jest ruiną, wstyd zapraszać tam kogokolwiek, a dzieci są źle wychowane i lepiej byłoby oddać część do domu dziecka. Nazwali Zuzannę nudziarą, która tylko ględzi o dzieciach i gospodarstwie.

O Piotrze mówili, że zachowuje się prostacko i nie da się z nim rozmawiać jak z dorosłym człowiekiem. Po chwili telefon został rozłączony, a Zuzanna z Piotrem siedzieli w szoku, nie wierząc, że to, co usłyszeli, padło z ust bliskich przyjaciół. Zanim zdążyli się pozbierać, zadzwonił właśnie Wojciech. Oznajmił, że wraz z Malwiną na pewno wpadną do nich na weekend. Piotr odpowiedział uprzejmie i zakończyli rozmowę.

Zuzanna i Piotr długo dyskutowali, co zrobić. Uznać temat za zamknięty czy może wyłożyć wszystko przyjaciołom w twarz? Postanowili poczekać i zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja.

W weekend Malwina i Wojciech rzeczywiście pojawili się w gościach, przywożąc jakieś tanie ogórki kiszone i tabliczki najtańszej czekolady dla dzieci. Już po wejściu Wojciech rzucił ironicznie:

Co wy, taką małą macie wypłatę, że nawet na porządne smakołyki zabrakło? Dobra, my zadbamy, żebyście się porządnie najedli, stół będzie pełen, a potem pomożecie nam ogarnąć ogródek, bo pracy mamy sporo.

Zuzanna z Piotrem spojrzeli na siebie z niedowierzaniem, a wtedy Malwina dorzuciła:

Ej, a tak w ogóle to czemu nie macie dzieci? Znudziło się wam małżeństwo czy jak?

Zuzanna odpowiedziała spokojnie:

Po prostu jeszcze nie czujemy się gotowi, mamy na to czas.

Malwina tylko wzruszyła ramionami:

Już wiem, czemu. Dzieci to mają tylko chamy, mądrzy ludzie wolą żyć wygodnie i dla siebie.

Po tych słowach kompletna cisza zapadła w salonie. Wszystko stało się jasne, chociaż Malwina i Wojciech nie mieli pojęcia, że druga para zna już ich zdanie. Zuzanna wymyśliła wymówkę i szybko wraz z Piotrem opuścili dom, czując ból i rozczarowanie.

Jak oceniasz tę sytuację? Czy Zuzanna i Piotr powinni byli być milsi, a może reagować stanowczo? Co ty byś zrobiła na ich miejscu?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × pięć =

Przyjaciółka Zosi nie rozłączyła telefonu po rozmowie – to, co Zosia usłyszała o swojej rodzinie, zm…