Przyjaciółka znalazła notatnik męża z wydatkami na leki i inne potrzeby. Po wysłuchaniu jego wyjaśnień prawie zaniemówiła.

Niedawno odwiedziła mnie stara przyjaciółka. Ostatnio wróciła z podróży, pokonała także znanego wirusa, którego chyba złapała w podróży, więc postanowiłyśmy naszym spotkaniem uczcić jej wyprawę. Wypiłyśmy trochę. Zauważyłam, że przyjaciółkę chyba z każdym łykiem coś gnębi. Zapytałam ją, co ją tak przygryza. Wyglądało na to, że czekała na ten moment. Jej historia mnie po prostu oszołomiła. Okazuje się, że moja przyjaciółka nie tylko miała wirusa, ale przez kilka dni nawet przebywała w szpitalu. Przez cały ten czas opiekował się nią jej mąż – człowiek o dobrej duszy. Dostarczał jedzenie swojej żonie, a później, gdy przyjaciółka wrócił ado domu, obdarował ją różnymi kremami, rozpieszczał jej ulubionymi przysmakami i oczywiście pamiętał o lekach.

Więc przyjaciółka myślała, że trafiła w dziesiątkę, poślubiając tak opiekuńczego mężczyznę, ale… Było jednak inaczej! Kiedy przyjaciółka była już w stanie ubrać się, postanowiła zrobić wiosenne sprzątanie domu. Podczas odkurzania natrafiła na notatnik męża. Ona jest bardzo ciekawską osobą, dlatego postanowiła sprawdzić, czy nie ma tam adresów kochanek. Po otwarciu notatnika przyjaciółka była zaskoczona. Znalazła listę: „środki przeciwbólowe – 2 opakowania, mandarynki – 7 sztuk, maski na twarz – 2 sztuki…” Lista była ogromna, na kilka stron. Dziewczyna była winna mężowi prawie 2000 tysięce złotych. Byłam zaskoczona cierpliowścia przyjaciółki, ponieważ nie poszła do męża do pracy, ale cierpliwie czekała, aż z niej wróci. Położyła notatnik na stole, wysłuchała jego fascynującej opowieści o mijającym dniu, a dopiero potem zadała to pytanie.

Jej mąż spokojnie powiedział: „Mamy wspólny budżet,, a ja ostatnio za wszystko z własnej kieszeni płacę. Jak zaczniesz znowu zarabiać, to możesz spłacić dług w częściach. A ja za te pieniądze kupię sobie laptopa, bo mój staruszek już się ledwo trzyma”. Przyjaciółka nie wie, co o tym myśleć. Mówię jej :

– Skoro tak, to Ty też skrupulatnie podlicz, ile on Ci jej winien za usługę sprzątania, gotowania i prasowania, które codziennie dla niego robisz.

A ona do mnie:

– Nie no, przecież to obowiązki żony, nie mogę tak!

Tak zakończyła się nasza rozmowa. Przyjaciółka teraz wciąż żyje  sobie ze swoim super oszczędnym mężem i nie potrzebuje niczego (z wyjątkiem normalnego faceta, ale to moim zdaniem).

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 + 12 =

Przyjaciółka znalazła notatnik męża z wydatkami na leki i inne potrzeby. Po wysłuchaniu jego wyjaśnień prawie zaniemówiła.