Miałam tylko jedną przyjaciółkę, Zuzannę, którą znałam jeszcze ze szkoły. Była dla mnie jak siostra i naprawdę mnie wspierała we wszystkim, co się przytrafiało w moim życiu. Niestety, nie było ono idealne. Jestem już po rozwodzie, a z byłym mężem mamy syna, który obecnie ma 15 lat. Przyjaciółka znała oczywiście mojego byłego męża i to poznała go jeszcze wcześniej, niż ja, bo w przedszkolu. Nawet ze sobą chodzili – ot, taka dziecięca miłość.
Z mężem uczucie się wypaliło, więc postanowiliśmy się rozwieść. Jakiś czas po naszym rozstaniu przyjaciółka zapytała mnie, czy byłabym zła, gdyby związała się z moim byłym mężem. Odpowiedziałam, że nie mogę jej tego zabronić i niech sama zdecyduje, co jest dla niej dobre.
Oczywiście związała się z nim. Jakiś czas po tym co zrobiła, miałam z nią jeszcze kontakt, ale potem, kiedy złożyłam wniosek o alimenty, a mój były mąż zaczął się przed nami ukrywać i nie dawał nam pieniędzy, ta relacja także się skończyła. Próbowałam poprosić przyjaciółkę, żeby z nim porozmawiała i wezwała do wzięcia odpowiedzialności za syna, ale nie, on miał to wszystko gdzieś, ona zresztą też. Odpowiedziała, że nie zamierza się wtrącać w nasze sprawy. Po tym zerwałam z nią wszelki kontakt.
Mój mąż nie chce mieć drugiego dziecka i nie chce mnie nawet zrozumieć!
Byłam tym wszystkim bardzo urażona i mocno to przeżywałam. Później ona próbowała się ze mną kontaktować, ale ja nie mogłam jej tego wybaczyć. Nie okazała mi wsparcia, kiedy tego potrzebowałam, więc nie miałyśmy już o czym zupełnie rozmawiać.
Od tamtej pory minęło 7 lat i przez ten cały czas z nią nie rozmawiam. Z jednej strony tęsknię za nią, nigdy już z nikim się nie zaprzyjaźniłam potem, ale nie wiem, czy będę mogła jej jeszcze kiedykolwiek zaufać. A może ja przesadzam?



