Nazywam się Marika i niedługo skończę trzydzieści lat. Pomimo posiadania wyższego wykształcenia, ciągłego dążenia do dobrej jakości życia oraz rozwijania ulubionego hobby, nie udało mi się jeszcze zdobyć własnej nieruchomości. Natomiast przyjaciółka mojego Leszka przekonuje naszych wspólnych przyjaciół, że jestem manipulantką i planuję wyjść za niego tylko ze względu na jego mieszkanie w centrum miasta. Ta kobieta nazywa się Aleksandra i przypuszczam, że wygaduje takie rzeczy z zazdrości. Opowiada o mnie nieprzyjemne rzeczy, ale ona też jeszcze nie posiada żadnej własności. Mieszka z matką i babcią, a dopiero niedawno zaczęła zbierać pieniądze na wkład własny do kredytu hipotecznego.
Ona także nie ma męża i oczywiście jest jedynie zazdrosna z powodu naszego szczęścia. Leszek mnie kocha i nigdy mnie nie obraża. Dla mnie rozpoczął remont w mieszkaniu i wymienił wszystkie stare meble oraz urządzenia. Wspieram go we wszystkim i podejmujemy wszelkie decyzje razem. Prawdopodobnie Ola zawsze marzyła o takim związku i dlatego rozsiewa plotki na temat moich egoistycznych planów. Ostatnio wyjaśniłam jej, że nie mam prawa do mieszkania, ponieważ Leszek odziedziczył je przed naszym poznaniem i ślubem.
Być może w końcu się uspokoi i pozwoli nam żyć bez wtrącania się w nasze życia. Wiosną planujemy wziąć ślub. Pomagam Leszkowi stworzyć komfortowe warunki w mieszkaniu i zawsze dbam o czystość. Dbam również o siebie, aby zawsze chętnie wracał do domu. Prowadzę aktywny tryb życia, czytam książki edukacyjne i stale rozwijam się, aby być interesującą dla przyszłego męża. Myślę, że Sasha powinna też ze mnie brać przykład i urozmaicić swoje życie, myśląc przede wszystkim o sobie, zamiast rozgłaszać plotki o szczęśliwych parach. Leszek zna Olę od dawna i oczywiście nie bierze jej słów na poważnie. Prawdopodobnie jeśli nadal będzie wygadywać takie głupoty, to zerwiemy z nią kontaktu i tym samym pozbędziemy się jej zazdrosnych spojrzeń.



