Przyczepa – praktyczne rozwiązania i polskie inspiracje dla każdego kierowcy

PRZYCZEPA
Kacper był już tak zmęczony imprezami, jednodniowymi znajomościami i niekończącymi się randkami, że gdy poznał prostą, roześmianą i bystrą Jagodę, poczuł to jest to.
Spotkali się w kawiarni, posłuchali ulicznych grajków na Nowym Świecie, pogadali o jego awansach w pracy i o jej miłości do poezji Białoszewskiego, a kiedy okazało się, że oboje wolą sałatkę jarzynową z jabłkiem, już wiedzieli: czas iść dalej.
Miejscem gwałtownego rozwoju ich relacji zostało mieszkanie Jagody na Ochocie, do którego zaprosiła go na kolację.
Kacper założył najlepszą koszulę, ogolił się, wykuł na pamięć dziwaczny wiersz Szymborskiej, sięgnął po tulipany i dobre polskie wino z Lubuskiego.
Szło mu się lekko, niemal jakby unosił się nad chodnikiem, nie martwiąc się o nic.
Mógłby mu pozazdrościć pewności każdy kot, który do miski zagląda piętnaście razy dziennie.
Wieczór miał dopracowany do perfekcji, przewidział każdy szczegół poza słowami: Dobry wieczór, jestem Sebastian.
Mama się kąpie, zapraszam.
Kacper zastygł.
Na progu patrzyła na niego dziecięco-męska twarz, kwadratowa i polska jak szachownica na dachu Sokoła.
Dłoń Sebastiana objęłaby mu całą głowę bez problemu.
Najpierw Kacper pomyślał, że pomylił mieszkania.
Ale gdy Sebastian kichnął śmiesznie z zatkanym nosem identycznie jak Jagoda nie było wątpliwości.
Przeczucie relacji runęło w zupę jak okruch chleba.
Wino kwaśniało, tulipany więdły.
Wszedł dalej i gdy zobaczył adidasy Sebastiana przy wycieraczce, jęknął mógłby je założyć na swoje lakierki i nie dotykałby czubkiem ziemi.
Jagoda sięgała synowi ledwie do pasa.
Kacper pomyślał przez chwilę, że szkoda, że z pierścionkami zaręczynowymi nie działa taki cud wzrostu daje jej pierścionek, a za dziesięć lat obrączka rośnie sama (niezła inwestycja).
Tak rozmyślając, wszedł do kuchni, dokąd Sebastian bez taboretu zmieniał firanki.
Pięć minut i schodzę!
krzyknęła Jagoda spod prysznica.
Dwadzieścia pięć (pięć po pięć) minut później drzwi łazienki się otworzyły: Jagoda weszła w wieczorowej sukni, z makijażem i uśmiechem, który mógłby zapalić latarnię.
Zerkając na skrzywioną minę Kacpra, od razu wiedziała, co jest grane jej niepokój uleciał jak balon, a z nim i romantyczny nastrój.
W milczeniu nałożyła obiadu sobie i jemu, nalewając Dobrą Butlę, sama zaczęła jeść.
Czemu nie mówiłaś, że masz dziecko?
wydusił rozczarowany Kacper.
Przestraszył cię przyczepa?
uśmiechnęła się smutno.
To już nie przyczepa, tylko cały pociąg.
Duży, co?
Tatuś z małej wsi koło Ełku, jeszcze wyższy od Seby.
Rękami gołymi z dzikiem się mierzył.
A gdzie teraz?
przełknął ślinę Kacper.
W trasie.
Razem z tym dzikiem.
Zostawił nas dla kariery.
Listy czasem pisze, choć często nie wiem, czy to on, czy dzik bo charakter pisma jakby pazurami.
Ile ma lat?
Kacper wskazał brodą na ścianę.
Czternaście, niedawno odebrał dowód.
Siłą?
Śmieszne, bardzo śmieszne.
Posiłek przebiegał w ciszy, a rozmowa tonęła.
Można dokładkę mięsa?
poprosił Kacper, wyciągając talerz.
Smakuje?
Nigdy lepszego nie jadłem.
Co to?
Łosina.
Mięso Szymonka znaczy, Sebastian przygotowuje.
O rany, talent ma niesamowity.
Po tatusiu, razem z jakąś starą książką kucharską, zestawem noży, wędkami, łódką i stosem rupieci, których się nas pozbył.
Łódka?
przełknął ślinę Kacper.
W piwnicy trzymamy.
Syn wędkarz, jakich mało.
W tym momencie wibrował telefon Jagody.
Przeprosiła, pobiegła do pokoju odebrać.
Czas zbierać się do domu, pomyślał Kacper.
Niczego już tu nie złowi.
Kacper, wiesz Jagoda wróciła wyraźnie przejęta w pracy awaria.
Możesz zostać z Sebastianem parę godzin?
Ja?
Z Sebastianem?
Po co?
Jest nieletni, różnie bywa A teraz po Warszawie różnie chodzą.
Boisz się, że go ktoś wyniesie bez szelestu?
Dobra, zapłacę ci za zmarnowany wieczór i usługę niańki, a potem już nigdy nie zadzwonię.
Pasuje?
Co mam z nim robić?
Nie wiem, jesteście facetami, pogadacie po waszemu, lecę!
Kacper nie zdążył odpowiedzieć, a Jagoda już wybiegła w szlafroku.
Odsiedział na kuchni baterię z telefonu, dojadł łosinę, dopił wino, lecz Jagoda nie wracała.
Przyszedł pod drzwi Sebastiana znajome odgłosy z wnętrza.
To niemożliwe, pomyślał i zapukał.
Otwórz.
Ostrożnie wszedł do dziecięcego pokoju.
Pierwsze co zobaczył wielka, drewniana tarcza z wbitymi nożami i strzałkami.
Na ścianach żadnych dziur celne trafienia.
Na biurku gramofon, z głośnika cicho Iron Maiden zespół ukochany przez Kacpra.
Sebastian siedział w rogu i naprawiał wędkarskie akcesoria.
Półki obładowane pucharami, pod sufitem worek bokserski, przy telewizorze najnowsza konsola.
No to nieźle cię mama sponsoruje zagwizdał Kacper, zazdroszcząc o takim pokoju sam marzył.
Pracuję w wakacje odparł chłopak.
Kacperowi zrobiło się głupio widział oczyma wyobraźni, jak Jagoda szuka bez dna portfela, a tu syn samodzielny.
Ładowarka do telefonu?
spytał Kacper.
Leży koło kolejki wskazał Sebastian.
K-kolejki?
wymamrotał Kacper.
Gdy się odwrócił zamarł.
Przed nim rozpostarła się wielka makieta PKP.
Tory, mostki, lampki, wagoniki.
Sam to złożyłeś?
Jasne.
Ciągle dokupuję części, będę budował drugi poziom i wiadukty.
Ostatnio przyszła paczka z nowymi torami.
Upał uderzył mu do głowy.
Mogę uruchomić kółko?
Jasne, sekunda Sebastian odłożył przynęty, podszedł potężnym krokiem i uruchomił ciąg.
***
Jagoda wróciła po godzinie, przekonana, że Kacper już dawno zmykał.
Wbiegła do pokoju Sebastiana i…
dwaj faceci składali kolejkę, nie wiadomo już było, który starszy.
Kacper, czas do domu zagadnęła cicho.
No maaaa…
Ojej!
zerwał się z podłogi.
Która godzina?
Dziesiąta trzydzieści ziewnęła Jagoda.
Jutro znowu rano na awarię; muszę spać.
Odprowadziła go do drzwi, całując w policzek i podając banknoty.
Od kobiet pieniędzy nie biorę Kacper skrzywił się.
Dziękuję, że popilnowałeś mojego przyczepu.
Kacper uśmiechnął się i wyszedł.
***
Cześć, słuchaj, chciałbym jeszcze wpaść zadzwonił po paru dniach.
Wiesz, mam teraz zawalony grafik nie mam głowy do randek i ostatnio jakoś…
Ale do Sebastiana mogę?
Do Sebastiana?
zdziwiła się Jagoda.
Jasne, może trzeba posiedzieć, pogadać?
Kupiłem mu nową grę na Xboxa, pogramy spokojnie, ty się zajmiesz swoimi.
No dobrze, przyjdź.
Tego wieczoru Kacper pojawił się całkiem innym człowiekiem.
Żadnej koszuli, perfum, żadnego wina.
Czarna koszulka z logo Lady Pank, plecak wypchany chipsami i Fantą, głupkowaty dziecięcy uśmiech na twarzy.
Tylko bądźcie cicho; mam za chwilę dwugodzinnego calla powitała go Jagoda w szlafroku, z maseczką na twarzy i cebulą na oddechu.
Kacper poszedł do Sebastiana.
Wieczorem Jagoda z trudem rozdzieliła ich dwóch, którzy kłócili się o najlepszy film Smarzowskiego i Tarantino.
Już planowali sześciogodzinny maraton, ale udało jej się przekonać ich, że są ofiarami złego gustu i zaprowadzić Kacpra do drzwi.
W sobotę nie zapomnij zanęty!
krzyknął Sebastian.
O jaką zanętę chodzi?
Jagoda zmierzyła Kacpra wzrokiem.
Idziemy na szczupaka.
Znam sklep, gdzie mają super zanętę.
Fantastycznie, nie byłem na rybach sto lat.
Widzę, już kumple.
Ze mną nie chcesz czasu spędzić?
Chodź z nami, zrobisz kanapki.
Pewnie, mam inne zajęcia.
Idźcie sobie, zajmiesz dziecko uśmiechnęła się Jagoda, żegnając.
***
Minął miesiąc.
Jagoda ugrzęzła w pracy aż po uszy, zapominając nawet, co to flirty i uniesienia.
Tymczasem Kacper i Sebastian spędzili ten czas produktywnie rozbudowali kolejkę, pojechali po raki na Mazury, nastawili kwasu z przepisów z dziadkowej księgi kucharskiej, Sebastian nauczył Kacpra jak nie zgubić się w Kampinosie, a Kacper w zamian podał mu kilka porad jak zaprosić Wiktorię z równoległej klasy na randkę.
Spokój trwał, aż pewnego wieczoru rozległo się pukanie tak gwałtowne, że z sufitu posypały się żarówki.
Jagoda otworzyła od progu buchnęło wonią dziczyzny.
Przed nią stał były mąż, ojciec Sebastiana.
Zrozumiałem wszystko powiedział, klękając.
Nawet na kolanach był wyższy od Jagody o głowę.
Z Potapem mamy dość trasy.
Uciułałem trochę złotych, zabieram was do siebie na wieś.
Żyć będziemy spokojnie.
Ty zrezygnujesz z biura, my z synem na ryby i polowanie.
Hyhy!
Aleś się obudził.
A twój Potap?
Też ma powrót do stada?
Eeeee podpisał kontrakt z telewizją za moimi plecami.
A więc ciekawe zagęściła ręce Jagoda.
Po prostu cię wystawili.
Nieważne!
Ważne, że teraz
Nie skończył, bo do przedpokoju wyszedł Kacper w szarej koszulce Jagody.
Jagoda, pożyczyłem twoją bluzę, bo moją upaprałem przy malowaniu wagoników
Czy ktoś tu kiedyś skończy zdanie do końca?
westchnęła Jagoda.
A to kto?
były mąż prężył pięść nad głową Kacpra.
To to Jagoda się zacięła.
I wtedy z pokoju wyleciał Sebastian, wykręcił ojcu rękę i przyparł go do ściany jak klocka lego.
To przyczepa!
wysyczał Sebastian.
Sebuś!
Synu!
Ja, tata!
Jaka przyczepa?
jęknął mężczyzna, wijąc się z bólu.
Taka, co z mamą wyciąga wszystko, co zostawiłeś.
Przecież nic nie zostawiłem naburmuszył się ojciec i dopiero zrozumiał słowa.
Kacper i Jagoda skulili się pod ścianą, patrząc na zapasy olbrzymów.
Dobra-dobra, przerwa jęknął w końcu ojciec, Sebastian puścił.
Spoko, masz dryg masował rękę.
Możemy na dzika iść.
Proszę, daj wyciągnąć syna chociaż jutro do lasu.
Może się dogadamy jeszcze, jak chłop z chłopem…
Jagoda zmarkotniała, nie wiedząc, co zrobić.
Przesuwała wzrokiem między mężczyznami.
Rozumiem, czas wyjść ukłonił się Kacper.
Przepraszam…
***
Następnego dnia ojciec i syn ruszyli skoro świt.
Sebastian wrócił bardzo późno sam.
A gdzie tata?
zapytała roztrzęsiona Jagoda.
Odszedł zdjął buty.
Pojechał z dzikiem w przyczepie.
Tresować.
Odwiózł mnie do miasta i pognał.
Ja głupia machnęła Jagoda.
Trzeba zadzwonić do Kacpra.
Nie trzeba.
Przed chwilą się żegnaliśmy, podwiózł mnie z dworca.
Jutro wpadnie.
Przecież telefon zostawiłeś.
Skąd wiedział, gdzie cię łapać?
Powiedział, że nas śledził.
Chciał się upewnić, że wszystko z nami dobrze.
Tak powiedział?
Tak.
I jeszcze dodał, że się do nas przyczepił i już chyba się nie odczepi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × dwa =

Przyczepa – praktyczne rozwiązania i polskie inspiracje dla każdego kierowcy