Przyjechali bez zaproszenia
– Popatrz tylko na to! Nie można tak po prostu przyjeżdżać bez zaproszenia. Przed podróżą trzeba zadzwonić, żeby się umówić. Nie wypada mieszkać tam więcej niż tydzień, bo mają być zmęczeni i chcą odpocząć. U dzieci tam są lekcje. A my, swoją drogą, mamy urlop.
Wszystkie swoje myśli na ten temat Daria przedstawiła swojej mamie.
– Nie mów, naprawdę – kiwała mama.
– Rozmawiałam wczoraj z tą… Weroniką – kontynuowała Daria – Powiedziała mi, że im „nie pasuje” przyjąć nas w maju. Dzieci mają zajęcia, a ona i Michał pracę.
– Odpowiedziałaś coś?
– Oczywiście. Mogliby wziąć urlop.
– A ona?
– A ona przekazała, że urlop mają w lipcu, że za późno na zmiany, bo gdzieś wyjeżdżają. Oni nie chcą odwoływać urlopu, a my powinniśmy się dostosować.
Nikt z domowników nie próbował wytłumaczyć Darii i jej mamie, że inni ludzie też chcą odpocząć. I tak nie ma to sensu.
– Co ja ci mówiłam? Zabierzcie walizki i jedźcie. Będą musieli się z tym pogodzić, gdy już tam będziecie. Nigdzie się nie wymigają.
– To tak, ale chciałoby się, żeby na nas czekali…
Głównie mówiły o Weronice, a nie o Michale. Michał, oczywiście, wszystko rozumiał, ale zazwyczaj zgadzał się ustąpić.
– Jak zaczął żyć z tą Weroniką, to inny człowiek. Trzeba się dogadać – nie przestawała Daria.
– Wszystko przez nią.
– Oczywiście. Na Michała można wpłynąć, na Weronikę – nie.
W planach Darii było odwiedzenie zimowej stolicy w majówkę i zabawa. Zatrzymać się planowali u kuzyna Michała. Czy chciał, czy nie, to dla nich nieistotne. Oni chcieli. Zadzwonili, porozmawiali, a Weronika, jego żona, wyjaśniła, że to niemożliwe. Daria się wtedy zdenerwowała.
– Nie słuchaj. Po prostu pakujcie się.
– Zadzwonię jeszcze raz.
Nowa rozmowa nic nie zmieniła.
Weronika bardzo uprzejmie, ale stanowczo oznajmiła, że na majówkę są zajęci. Dzieci mają dodatkowe zajęcia, a oni wspólny wyjazd. Poza tym nie mają funduszy na gości.
– Mówią, że wyjeżdżają – powiedziała Daria do swojej mamy.
– Nie wierz. Ona specjalnie tak mówi.
W ich rodzinie Weroniki nie lubiano. Odkąd się pojawiła, Michał zaczął mieć swoje zdanie. Wcześniej mogli go namówić na wszystko. Teraz musieli dyskutować.
– Myślisz?
– Oczywiście. Nawet się nie przejmuj. Zacznij jutro pakować rzeczy. W sobotę – na pociąg. Spotkają was w domu, nie będą mieli wyjścia, więc wpuszczą.
Są pewne wątpliwości, rzecz jasna. Daria była podobna do swojej mamy. Nawet ona miała wątpliwości, czy warto jechać do ludzi, którzy wyraźnie powiedzieli, że nie mogą się spotkać.
– Nie mają ochoty. Ale możliwości się znajdą – mama jakby czytała w myślach – Widzę, że się wahasz. Chcesz odpocząć? Odpoczywaj. Poza tym, nie chodzi tylko o ciebie. Iga i Łukasz też chcą odpocząć, tak samo jak twój mąż. Więc się nie wahaj. Jak przyjedziecie, nie będą mieli wyboru.
– Dobrze.
Wszystko już było zaplanowane. Dlatego mama zdołała przekonać Darię. Dziewczyna nie zaprzeczała, że taki wariant jej odpowiadał. O to im chodziło. Reszta jakoś to zniesie.
***
Stojąc przed solidnym drzwiami mieszkania Weroniki i Michała z całym bagażem, Daria wybierała numer. Dlaczego jeszcze nikt nie otworzył?
– Cześć. Gdzie jesteście? – natychmiast zapytała Daria, ponownie naciskając dzwonek do drzwi.
– Cześć. Jak to? Właśnie się wybieramy na ryby.
– Jakie? Przecież nie macie tu rzeki.
– Jak to? I rzeka, i jezioro. Świetny pensjonat. Dokładnie to, czego chcieliśmy. Wieczorem będzie też program rozrywkowy.
– Nie w domu?
– Weronika mówiła wam. Przy mnie. Tak, na pewno pamiętam.
Oczywiście, Daria pamiętała. Ale nie sądziła, że to prawda.
– Przyjechaliśmy do was. Stoimy pod drzwiami. Co teraz mamy zrobić, skoro najpierw zapraszaliście, a potem wyjechaliście?
– Przykro mi, ale nie zapraszaliśmy.
– Co za różnica? Jesteśmy tutaj.
– Znajdźcie nocleg w hotelu. Przepraszam. Ale mówiliśmy, że nie możemy was zaprosić.
Daria dalej nie rozmawiała. Była przekonana, że to Weronika i Michał źle postąpili.



