Przybył chciwy syn kuzynki, który liczył każdy grosz rodziny. Na szczęście członkowie rodziny zrozumieli, co można z tym zrobić!

To był koniec lat dziewięćdziesiątych, czas, kiedy mogliśmy sobie już na coś pozwolić, nawet zjeść pizzę, ale teraz może to jest już norma, chociaż wcześniej był to prawdziwy smakołyk. Był poranek, kiedy moja kuzynka zadzwoniła do mnie i powiedziała, że jej syn jedzie do mnie. Będzie mieszkał u mnie dopóki nie znajdzie mieszkania na wynajem, tylko na chwilę zatrzyma się u mnie. Przyjechał, postanowiłam najpierw pokazać mu miasto, oprowadzić go, że tak powiem. Pod koniec wieczornej przechadzki zdałam sobie sprawę, że będzie nam trudno się dogadać. Po prostu był zszokowany wszystkim, absolutnie wszystkim. Oto przykład: mój mąż kupił nam lody w parku, zaczął się oburzać, że on nie chce być nam niczego winien.

I dopiero po tym, jak dowiedział się, że nic nie jest nic winien, zaczął jeść lody. Potem podszedł do ekspedientki, dowiedział się, ile kosztuje ten rożek i oświadczył:

– tak, oni po prostu oszaleli, żeby tak dużo prosić za ten kawałek tłuszczu.

Przez cały pobyt u nas nie interesowały go zabytki miasta, po prostu bardziej interesowały go ceny wszelkich towarów i produktów. Pod koniec swojego pobytu przychodził i informował nas o wszystkim, nie prosiliśmy go o to ani razu. Kolejny przypadek związany był z kawiarnią, oczywiście z trudem namówiliśmy go, aby usiadł tam z nami i lepiej byśmy tego nie robili, postanowił bowiem wyrazić swoje zdanie:

– To czysta kradzież, przepłacanie!!!

Skończyło się na tym, że siedzieliśmy niezadowoleni i jedliśmy w milczeniu. Mój mąż i ja postanowiliśmy nie traumatyzować chłopca, nie zabraliśmy go ze sobą do sklepów, ale cyrk na tym się nie skończył, w domu analizował siatki z zakupami.

– Nie sądzisz, że wydajesz za dużo pieniędzy na artykuły spożywcze? – powiedział mi chłopak.

Czy to w ogóle jego jego sprawa? Starałam się oczywiście grzecznie mu odpowiedzieć, ale w odpowiedzi usłyszałam tylko długą tyradę, jak prawidłowo rozkładać rodzinny budżet. Całe te dwa tygodnie wydawały się dla nas piekłem, ale ku naszemu zdziwieniu znalazł pokój, co prawda na drugim końcu miasta, ale dla niego jest to bardziej opłacalne, autobus jedzie prosto na jego Uniwersytet… kiedy facet się wyprowadził, postanowiliśmy uczcić to dla nas uroczyste wydarzenie wykwintnym obiadem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 − 3 =

Przybył chciwy syn kuzynki, który liczył każdy grosz rodziny. Na szczęście członkowie rodziny zrozumieli, co można z tym zrobić!