**Dziennik, 15 października**
Przyjechałaś? Kto cię w ogóle zaprosił? Lepiej byś pomogła finansowo rzuciła zimno ciotka Zofia.
Alicja zmarszczyła brwi, wyrwana ze snu przez uporczywe dzwonienie telefonu. Spojrzała na ekran dzwoniła jej kuzynka, z którą nie rozmawiała od ponad dwóch lat.
Śpisz? Jakie to szczęście, a ja tu całą noc płaczę
Oczywiście, że śpię, jest druga w nocy odparła Alicja, zerkając na zegarek.
Skoro śpisz tak spokojnie, to pewnie jeszcze nic nie wiesz? kuzynka mówiła zagadkowo.
Kasia, przejdź do rzeczy westchnęła Alicja. Rano wstaję do pracy.
Będziesz miała czas się wyspać! W rodzinie nieszczęście! oznajmiła Kasia, jakby to Alicja była za coś winna.
Co się stało? zapytała Alicja, już bojąc się o matkę.
Wujek Marek zmarł dziś rano zaszlochała Kasia. Nagle. Ciotka Zofia jest w szoku. Nie ma pieniędzy. Trzeba się złożyć. Jutro jedziemy z bratem do wsi. Dołączysz?
Nie mogę. Przyjadę tylko na stypę.
To przelej nam pieniądze, przekażemy ciotce nalegała Kasia. Trzy tysiące złotych.
Alicja bez słowa przelała kwotę przez telefon i położyła się spać. Nie była szczególnie wzruszona od śmierci ojca rodzina z jego strony zerwała z nią kontakty, twierdząc, że już nie są bliscy. Uznała jednak, że nie wypada odmówić pomocy.
Po przelewie nikt się nie odezwał. Kasia natychmiast o niej zapomniała. Alicja próbowała się dodzwonić, by potwierdzić datę stypy, ale kuzynka nie odbierała. W końcu dowiedziała się od znajomych i pojechała pożegnać wujka.
Ciotka Zofia przywitała ją kwaśnym spojrzeniem, jakby sama obecność Alicji była większym problemem niż śmierć męża.
Przyszłaś Kto cię prosił? Lepiej byś dała pieniądze warknęła.
Wysłałam wam trzy tysiące odparła Alicja.
Dziwne, bo ja takich nie widziałam skrzywiła się ciotka.
Dałam je Kasi
Ach, opowiadasz bajki załamała ręce. Ona i Artur przynieśli tylko dwa tysiące. Po tysiąc od każdego. O tobie nie było mowy.
Alicja rozglądała się za Kasią, ale ta jakby zapadła się pod ziemię. W końcu znalazła ją za płotem.
Kasia, nie oddałaś moich pieniędzy ciotce? Gdzie się podziały? domagała się wyjaśnień.
Oddałam burknęła niechętnie.
Ona twierdzi, że dostała tylko od ciebie i Artura
Źle pamięta.
Dałaś dwa tysiące?
Tak.
To było dla nas dwojga, nie trojga!
A kto ma płacić za paliwo? Trzysta kilometrów w obie strony! Kasia wzruszyła ramionami.
Trzy tysiące za taki przejazd? Dlaczego ja mam za was płacić? Alicja nie ustępowała.
Chcesz zwrotu? To tak? zaśmiała się kwaśno.
Tak, chcę!
Nie teraz, przeleję później Kasia odwróciła się i odeszła z podniesionym nosem.
Alicja, zrażona zachowaniem rodziny, wezwała taksówkę i wyjechała. Tydzień później matka zadzwoniła zapłakana.
Córko, to prawda, że dałaś pieniądze na pogrzeb Marka, a potem je odebrałaś? Ciotka rozpowiada po wsi, żeś ją okradła!
Nic nie odebrałam! Kasia zatrzymała moje pieniądze!
Ona twierdzi, że to ty kazałaś jej je zwrócić! Wstydzę się wyjść z domu! matka łkała.
Alicja wytłumaczyła, co się stało.
Niech im się te pieniądze kulą w gardzieli! wybuchnęła matka.
Alicja postanowiła zerwać kontakt. Ale po kilku miesiącach Kasia znów się odezwała:
Zbieramy na nagrobek dla wujka. Twój udział to pięć tysięcy.
Ani grosza więcej!
Taka postawa wobec rodziny? oburzyła się Kasia.
A oszustwo i ploty to rodzinna tradycja? Po śmierci taty uznaliście, że nie jesteśmy rodziną. Nie mam z wami nic wspólnego! odcięła się Alicja, blokując numer.
**Lekcja na dziś:** Krwawi tylko ten, kto daje się ciągnąć za język. Lepiej raz stracić, niż stale tracić.



