Mnóstwo razy na internetowych forach, ale i także w realnym życiu spotkałam się z komentarzami od mężczyzn, że rzekomo nie potrzebują kobiet, które wyglądają jak modelki i swoim wyglądem sprawiają, że każdy mimowolnie wypowiada: „wow, przepiękna”. Niby najważniejsze jest dla nich wnętrze, a wygląd to tylko miły dodatek do całości. W rzeczywistości wcale tak nie jest, a te frazy są rzucane przez nich na wiatr i nic nie znaczą. Ze swojego doświadczenia widzę i wiem, że każdy mężczyzna potrzebuje pięknej dziewczyny: szczupłej, zadbanej, z pięknym makijażem i zjawiskową fryzurą. Charakter to drugorzędna sprawa, dlatego nawet jeśli kobieta jest miła i dobra, to nie wygra z pięknością, nawet jeśli ta będzie traktowała faceta jak przedmiot.
Żadnego z mężczyzn nie obchodzi na pewno „bogate wewnętrzne”. Pokazała mi to przeszłość, bo za każdym razem, kiedy próbowałam budować relacje z mężczyznami i poznawałam ich np. poprzez portale internetowe to mimo tego iż mówili, że szukają inteligentnych kobiet z piękną duszą, potem i tak porzucali mnie dla chudych, długonogich blondynek. Wystarczyło, że jakaś piękność pojawiła się w otoczeniu któregoś aby nawet z dnia na dzień zerwać ze mną kontakt.
Już pogodziłam się z tym, że nigdy nie będę kochana i to tylko ze względu na wygląd. Nie uważam się za brzydką, ale jestem zwyczajną kobietą – nie maluję się na codzień, nie noszę seksownych sukienek i szpilek. Jedyne czego nie mogę już znieść to tej hipokryzji i wypierania się przez mężczyzn, że nie zależy im na wyglądzie potencjalnej partnerki. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że oni sami w większości sytuacji nie są zadbani i przystojni, ale od kobiet tego wymagają. Wszystkim się wydaje, że zasługują na Angelinę Jolie, a to nieprawda.
A może tylko ja przesadzam i wcale tak nie jest? Może jednak są na tym świecie jeszcze tacy mężczyźni, którzy zwracają uwagę na wnętrze? Czy ktoś mi może powiedzieć, jak jest naprawdę?



