Przez pięć lat Helena była przekonana, że żyje szczęśliwie z mężem w Warszawie, lecz dopiero niedawn…

Przez pięć lat była przekonana, że mieszka z mężem, a tak naprawdę chciała, aby był dla niej jak matka.

Kinga pochodzi z niewielkiej miejscowości na Mazurach. To tam pierwszy raz spotkała się z prawdziwą miłością zakochała się w Pawle, a on od razu odwzajemnił jej uczucie. Razem postanowili, że zostawią rodzinne strony i ruszą do Warszawy, żeby trochę zarobić przed planowanym ślubem. Rodzicom tłumaczyli, że wyjeżdżają, by odłożyć na wesele. Ostatecznie pieniądze rzeczywiście zarobili, ale z czasem uznali, że nie ma sensu wydawać wszystkiego na tradycyjną imprezę.

Zrobili to, co teraz modne kameralny ślub w trampkach i dżinsach, prezenty wyłącznie w kopertach, a zamiast wielkiego wesela prosty bufet. Pieniądze z prezentów przeznaczyli na spłatę pierwszej raty kredytu hipotecznego. Tak się szczęśliwie złożyło, że po powrocie do rodzinnych stron ich mamy zorganizowały im symboliczny poczęstunek dla najbliższych.

Od ich ślubu minęło już pięć lat. Kinga i Paweł celowo odkładali decyzję o dzieciach, spłacali regularnie kredyt na trzypokojowe mieszkanie, bo prezentów ze ślubu wystarczyło tylko na część wkładu własnego. Mama Kingi to kobieta silna i odważna, samotnie wychowywała córkę i przy każdej okazji, podczas rozmów przez telefon, przypominała, że chętnie już zostałaby babcią. Kinga jednak wciąż nie czuła się gotowa. Presji czasu nie było, więc oboje się z tym nie spieszyli.

Nagle Kinga zaczęła mieć do męża pretensje, które wcześniej jakoś w sobie tłumiła. Zadzwoniła do mnie i usłyszałam:

On potrafi długo rozmawiać przez telefon ze znajomymi, a ze mną wymieni tylko parę zdań i wszystko
Jak wróci z pracy, przecież możecie spokojnie pogadać próbowałam ją pocieszyć.
Ja po pracy chciałabym obejrzeć jakiś film o miłości albo komedię, a on włącza tylko thrillery i horrory.
Ile macie telewizorów? Przecież można każdemu osobno, nawet z laptopa i słuchawkami. Ale rozumiem, to trochę mniej rodzinne, gdy siedzicie razem, a każde patrzy w inną stronę.

Właśnie! zgodziła się. Paweł chyba w ogóle mnie nie rozumie!
Ciekawe podejście
Czemu się śmiejesz?
Nie, już nic nie mówię. Kingo, a kiedy czujesz, że się dobrze dogadujecie?
Gdy jesteśmy na urlopie lub gdy odwiedzają nas znajomi Wtedy jest naprawdę czuły i opiekuńczy

Rozmowa z Kingą trwała prawie godzinę. Szczegółowo opowiadała, jak się poznali, jak inne dziewczyny jej zazdrościły. Na tej podstawie wywnioskowałam, że Kinga ma w sobie ogromną potrzebę, by pokazywać innym, jak świetnie jej się wiedzie. To pierwszy problem, a drugi…

Kingo, jak wyobrażasz sobie idealne małżeństwo?
Zdecydowanie z dziećmi.
Jasne, tak się utarło, ale wiele par po narodzinach dzieci się rozstaje
Wiesz, chciałabym, żeby partner interesował się moim nastrojem, pracą, zwracał uwagę na to, jak wyglądam, chwalił, gdy coś ugotuję
Paweł tego nie docenia?
Mówi, że dobre, ale dla mnie to za mało.
Opowiedz konkretnie Przychodzi do domu, podajesz mu obiad, powiedzmy ziemniaki, mielone, ogórkowa, i co?
Zawsze się uśmiecha i pociera ręce.
No właśnie to chyba komplement! Pewnie gorzej by było, gdyby odsunął talerz i powiedział, że nie jest głodny

Kinga milczała. Chyba nie do końca zrozumiała sens własnych żalów, ale ewidentnie czuła jakiś niedosyt w małżeństwie. Z czego wynika to niezadowolenie, długo się zastanawiałam. Żeby potwierdzić swoje podejrzenia, zapytałam ją o relacje z matką.

Dowiedziałam się, że mama Kingi to kobieta bardzo emocjonalna często wypytywała o wszystko, czasem przygniatała ją swoimi uwagami, ale gdy coś poszło nie tak, bezwarunkowo wspierała córkę, zawsze mówiła, że wszystko się ułoży.

Mówi się często, że wybieramy na partnerów ludzi podobnych do naszych rodziców, albo takich, którzy mogą dać nam dużo ciepła. Kinga nie znała swojego ojca, więc nie miała pojęcia, że nie każdy potrafi okazywać uczucia tak intensywnie jak jej mama.

Powiedziałam jej szczerze: od pięciu lat czeka, że jej mąż będzie zachowywał się dokładnie jak jej matka. Najpierw ją to zdziwiło, ale potem przyznała mi rację.

Co zrobić, żeby wreszcie „rozwieść się” z mamą?
To proste. Kiedy dopada cię irytacja, wyobraź sobie, że Paweł z tym nie ma nic wspólnego, że tuż obok jest twoja troskliwa mama. A Paweł nie może z nią rywalizować!
To jest to!
No widzisz! A jak już to zrozumiesz, nagle okaże się, że żale do niego same znikną.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 − 7 =

Przez pięć lat Helena była przekonana, że żyje szczęśliwie z mężem w Warszawie, lecz dopiero niedawn…