Przed ślubem wraz z mężem postanowiliśmy, że zamieszkamy sami i tak też zrobiliśmy. Po ślubie wynajęliśmy małe mieszkanie. Zabrałam ze sobą bardzo oryginalną, ręcznie robioną lalkę, która była prezentem od teściowej. Na wiadomość o tym, że jestem w ciąży, zareagowałam z jednej strony z radością, z drugiej strony z niepokojem. Bałam się bardzo tego, czy oby na pewno poradzę sobie z nowymi obowiązkami i po prostu z byciem matką. Kilka tygodni przed porodem mój mąż wyszedł z propozycją, żebyśmy na chwilę przenieśli się do jego matki, dzięki czemu na początku łatwiej będzie mi poradzić sobie z dzieckiem i z opieką nad nim. Tak też się stało i teściowa przyjęła nas w swoim trzypokojowym mieszkania, w którym mieliśmy jeden cały pokój tylko na własny użytek. Jakoś razem się dogadywałyśmy i spędzałyśmy dnie aż do czasu powrotu męża z pracy.
Opowiadała mi różne zabawne historie z czasów swojej młodości i zarażała mnie śmiechem. Cieszyłam się, że mam taką teściową. Moje przyjaciółki mi zazdrościły takiej relacji z teściową.
Kiedyś zmieniałam pościel i przypadkiem znalazłam w kącie jakąś torebeczkę która była przypięta do mojej poduszki. Wpadłam w panikę i zaczęłam się pocić. W środku tego worka była jakaś wysuszoną trawa i gałęzie. Po tym znalezisku natychmiast zadzwoniłam do swojej mamy, która kazała mi wyrzucić tę torbę i zapalić świeczkę w kościele. To nie był jednak koniec – tydzień później znalazłam drugą torbę. Tym razem była ona ukryta w szafie wśród bielizny. Poważnie się zmartwiłam i uważam, że z zawartością tej torby związane są moje dolegliwości – osłabienie, bóle i zawroty głowy. Kilka dni później zepsuł się komputer mojej teściowej.
Poprosiła mnie o użyczenie jej na chwilę swojego laptopa. Zwróciła go po trzech godzinach. Zapomniała zamknąć pewną stronę w przeglądarce. Była to strona fanów czarnej magii. Widziałam tam jej wiadomości z jakąś wróżką, z którą rozmawiały na temat tego, jaki urok na mnie rzucić i w jaki sposób to zrobić. Zadzwoniłam natychmiast do męża i powiedziałam mu, że wyprowadzam się do mojej mamy. Od razu to zrobiłam. Nie mówiłam mężowi nic na temat tej korespondencji jak i torbach, które znalazłam – pewnie i tak by mi nie uwierzył. Od tamtego dnia nigdy już nie pojawiłam się w domu teściowej, a gdy ona nas odwiedza, zawsze po jej odejściu sprawdzam dokładnie każdy zakamarek domu, czy aby na pewno znowu nie próbowała rzucić na mnie jakiegoś uroku. W końcu po niej można się spodziewać wszystkiego!



