Przemiana – Mroczne Tajemnice Rodzinne

No tak, nie ma się podchodzić do młodej dziewczyny! podniósł się Wiktor, po czym zagrzmiał.
Cococo? zapytał zdziwiony.
Przecież macie na Nadię całą głowę! Myślicie, że nie widać, że nie jest wam życiem? wtrącił złośliwie.

Piotr nie wytrzymał. Jedną ręką chwycił chłopaka za kurtkę, drugą machnął, jakby chciał go przytłoczyć.
Piotrusiu!!! krzyknęła przerażona Nadika, odciągając go od przeciwnika.

Piotr poślubił Łucję, kiedy jej córka, Nadi, miała dziesięć lat. Dziecko dobrze pamiętało zmarłego ojca, który odszedł dwa lata wcześniej, i początkowo podchodziło do nowego męża matki z rezerwą. Jednak Piotr potrafił znaleźć z nią wspólny język.

Nadia nie nazwała go tatusiem, ale Piotrek brzmiało tak przytulnie i po polsku, że nie było wątpliwości byli sobie bliscy. To właśnie dzięki niej rodzina przetrwała, gdy po sześciu latach od ślubu Piotra złapała chmura zdrady (nie inaczej!) podstępny wypadek na firmowym przyjęciu z koleżanką Iną.

Wtedy wypił trochę za dużo, nabrał śmiałości od hucznego wieczoru i własnie po tym nie pamiętał, co się stało. Łucja jednak coś usłyszała.

Coś się stało, Piotrze, muszę ci wybaczyć, ale to jedyne i ostatnie raz, powiedziała, szczerząc zęby. Inaczej będzie rozwód.

Zrozpaczony Piotr, zżalony po sto razy, postanowił naprawić błąd, spędzając jeszcze więcej czasu z rodziną. Z czasem oczy jego pasierbicy znów zabłysły radością.

Nadia dorosła, a w osiemnastej roku przyprowadziła do domu swojego chłopaka, by przedstawić go rodzicom. Wiktor od pierwszego spojrzenia nie przypadł Piotrowi do gustu chudy, nieco zadziorny, złośliwy uśmiech. Jedynie dla Nadii, która patrzyła na niego z zakochanymi oczami, Piotr trzymał się w ryzach.

Nadi, czy na pewno to on? szepnął cicho, gdy gość wyszedł z mieszkania.
Co, Piotrek, nie spodobał ci się? odparła rozczarowana Nadi. Wiktor jest przystojny i miły.
Piotr westchnął ciężko, wymusił uśmiech i mruknął: Zobaczymy. Nie możesz dokonać złego wyboru.

Wiktor wyczuł nieprzyjazne nastawienie ze strony ojczyma. Starał się ograniczyć kontakt, zachowując nadmierną uprzejmość, choć mu to nie szło łatwo. Wkrótce jednak Piotr został ponownie wciągnięty w kłótnię Łucja oskarżyła go o kolejny romans z Iną.

Co, tak ci się ona podobała, że nie wytrzymałeś? wykrzyknęła Łucja. Idź do niej! Nie męcz mnie!
Łuc, co ty? zdumiał się Piotr. Po tamtym incydencie nie pomyślałby o zdradzie ponownie. Skąd takie podejrzenia?
Ludzie są dobrzy, mówią odpowiedziała Inna, z nutą ironii.

Piotr nie zamierzał prowadzić długich rozbiórek wybrał numer Iny, włączył głośniki i zadzwonił.

Piotrze, powiedziała koleżanka, słysząc jego pytanie o ich relację, jesteś pijany?
Właściwie to wyszłam za mąż pół roku temu i czekam na dziecko, odparła z sarkazmem Inna. A ty wciąż wpadłeś w jakieś przygody?
Przepraszam, mruknął Piotr. To był błąd.

Łucja spojrzała na niego ze smutkiem, zamrugała i wyszła z pokoju. Przez kilka dni ignorowała go, pokazując, że ma charakter. Potem wszystko wróciło do normy, choć Nadi musiała wymyślić wymówki dla ich kłótni.

Następnie Piotr został potrącony samochodem. Najpierw znalazł się na jezdni, jakby ktoś go popchnął w plecy, a mały samochodzik uderzył go w nogi. Na szczęście jazda była powolna, więc doznał jedynie naciągnięcia i lekkiego wstrząsu mózgu. Poruszał się z trudem, a Nadi z całych sił go pielęgnowała: podawała jedzenie, czytała książki, rozmawiała o niczym.

Co z nim robisz? usłyszał kiedyś Piotr, podsłuchując rozmowę Nadii i Wiktora w przedpokoju. On to dorosły człowiek, niech sobie sam
Wiktor! wyszeptała Nadi, z nutą oburzenia. Piotrek jest dla mnie jak ojciec! Kocham go i będę dbała, co by kto nie mówił!

Wiktor zamruczał niezadowolony, a Piotr uśmiechnął się dobrze wyroślił ich razem z Łucją.

Niedługo potem kolejny problem. Szef, na polecenie klienta, którego ekipa Piotra montowała podwieszane sufity, oskarżył go o kiepską robotę.

Leonid Siergiejewicz twierdzi, że sufit w jednym pokoju zwisa, a kąty są krzywe. A jeszcze szef przerwał, szeptem: powiedział, że wy wymuszyliście od niego pieniądze. Mówił, że więc macie zrobić wszystko perfekcyjnie.
Co za bzdury! wykrzyknął Piotr, doprowadzony do szaleństwa. Pracowaliśmy rzetelnie i nie żądaliśmy dodatkowych kasy.

Leonid był krwawym pedantem, a jego uwagi szły w oczy. Po kilku dniach rozmów wydawało się, że klient był zadowolony, więc dlaczego miałby skarżyć się teraz?

No to jedź do niego i ogarnij sprawę! rozkazał szef. Zróbcie, co trzeba, żeby nie groził sądem. Inaczej cała ekipa skończy na płocie.

Piotr nie udało się skontaktować z niezadowolonym klientem, więc wieczorem wrócił do domu, zmartwiony. Opowiedział historię rodzinie.

Nie martw się, Piotrek! natychmiast pocieszyła go Nadi. Pewnie się pomylił. Chcesz, żebym pojechała z tobą?
Nie musisz już pracować, Łucja, westchnęła żona. Musisz jakoś to rozgryźć.

Kiedy Leonid przybył, wyglądał na nieco zaskoczonego.

Czego chcecie? zapytał ostro, gotów do sądu. Zrobimy wszystko, by was zwolnić!
Może pokażecie, gdzie popełniliśmy błąd odpowiadał Piotr, starając się nie wystraszyć krzywdy. Naprawimy to.
Nie ma sensu patrzeć! zakrzyknął Leonid. Specjaliści rozwiążą to! Normalni ludzie nie macie pojęcia!

Cierpliwość Piotra wyczerpała się. Przesunął go na bok, powiedział przepraszam i wszedł do mieszkania, nie zwracając uwagi na jego krzyki. Sufity były w porządku.

Piotr uniósł brew, spojrzał na Leonida i zapytał:

A pieniądze! Przecież wy mnie wyłudziliście! Leonid próbował się obronić, ale już nie tak pewnie.

Gdy Piotr podszedł, klient potknął się, uderzył w narożnik ściany i zaczął krzyczeć o policję.

Spokojnie, powiedział Piotr łagodnym głosem, patrząc mu w oczy. Powiedz mi szczerze, sam to wymyśliłeś, czy ktoś ci podpowiedział?
Leonid przełknął ślinę i szybko wyjaśnił, że młody człowiek o imieniu Walenty podsunął mu pomysł, by narzekać na ekipy i żądać odszkodowania. Ten już wcześniej tak robił i zawsze wygrywał. Dlaczego nie mógłby i teraz?

Co więcej, doradca zapłacił niewielką sumę, by Leonid osobno skarżył się na szefa zespołu, by Piotr został zwolniony z dumą. Dlaczego nie? Nie podobał mu się lider.

Piotr nie musiał długo rozmyślać. Pokazał zdjęcie rodzinne, na którym był także przyszły zięć.

On? zapytał.
Tak, skinął Leonid, patrząc zalotnie. Znacie się?

Walenty stał przy domu, jakby czekał na Nadkę, choć zwykle podchodził do niej. To było na szczęście chłopak przy widoku przyszłego teścia cofnął się.

Po co? zapytał Piotr, a Walenty odpowiedział:

Bo nie ma co nękać młodą dziewczynę!
Cococo?

Całą głowę obróciliście Nadce! Myślicie, że nie widać, że nie jest wam tylko przybraną córką?

Piotr nie wytrzymał jedną ręką złapał chłopaka za kurtkę, drugą zgarnął, by mu dać nauczkę.

Piotrusiu!!! przerwał go przerażony głos Nadi i puścił przeciwnika.

Rzeczywiście, widać jasno! rzucił Walenty, skacząc na bok. Chciałem, żebyście nie byli w pobliżu!

I Łucji opowiedział o rzekomej zdradzie. Kto pomyślał, że tak się skończy?

Czy to ty mnie pod samochód popchnąłeś?
Nienienie! protestował Walenty, podnosząc ręce. Nie obarczajcie mnie!
! odparł Piotr ze złością. Nawet ręką nie chcę cię brudzić.

Nadia, znając wszystkie szczegóły awantury, zerwała z Walentym, choć on błagał o wybaczenie. Postanowiła skupić się na nauce rodzice wspierali ją we wszystkim.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem − trzy =

Przemiana – Mroczne Tajemnice Rodzinne