Przed ślubem nosił mnie na rękach, po ślubie – jakby przestał kochać.

Przed ślubem nosił mnie na rękach, a po nim — jakby przestał kochać.

Gdy pierwszy raz spotkałam Jakuba, czułam, że trafiłam szóstkę w totka. Był dokładnie takim mężczyzną, o jakim piszą w romansach — czuły, troskliwy, zawsze przy mnie. Nie tylko się mną interesował — żył mną. Codziennie kilkanaście telefonów: „Jak się czujesz?”, „Ciepło się ubrałaś?”, „Jadłaś coś?”. Gdy tylko chmury zasnuły niebo, już stał pod moją pracą z parasolem. Co rano na biurku czekał bukiet — raz różowy, raz żółty, innym razem biały. Koleżanki z pracy zieleniały z zazdrości, a ja nie wierzyłam w swoje szczęście.

Otulał mnie jak ciepły koc. Spacerowaliśmy nocami, trzymając się za ręce, gadając o niczym jak dzieci. A potem oświadczył się — klasycznie, z pierścionkiem, na kolanach, w tej samej kawiarni, gdzie byliśmy na pierwszej randce. Nawet pojechał poznać moich rodziców do Poznania — tak bardzo był pewny. Czulabym się jak w filmie, gdzie ja grałam główną rolę.

Ale bajka skończyła się zaraz po ślubie.

Na początku zmiany były ledwo widoczne. Zniknęły poranne wiadomości, przestał dzwonić z pytaniem: „Kochanie, jak minął dzień?”. Kwiaty rozpłynęły się w powietrzu, jakby ich nigdy nie było. Pocałunki stały się obowiązkowe, jakby całował mnie z poczucia powinności, nie z miłości. Kiedyś nie mógł oderwać ode mnie wzroku, teraz — jakby mnie w ogóle nie widział.

A w domu… W domu wybudował mur. Gdy wcześniej sam chwytał za narzędzia, teraz tylko wzdychał: „Jak trzeba, zadzwoń po fachowca”. Albo: „Samachciałaś — sama się tym zajmij”. Nie myje naczyń, nie zamiata podłogi, nawet gwóźdź wbić — to wielka sprawa. Choć przed ślubą chełpił się, że potrafi dom postawić gołymi rękami.

Nie rozumiem, o co chodzi. Przecież się nie zmieniłam. Wciąż jestem szczupła, zadbana, ładna. Mężczyźni na ulicy wciąż się oglądają. A on? Jakby stracił we mnie zainteresowanie. Jakbym stała się dla niego przezroczysta… bezużyteczna.

Mama mówi: „U wszystkich tak. Ślub to nie romans. Ważne, że pracuje, pieniądze do domu przynosi. Nie pije, nie ugania się. Doceniaj, co masz.” Ale ja nie potrafię. Nie chcę żyć z mężczyzną, który tylko obok istnieje. Chcę czuć się kochaniA może powinnam przeprowadzić się do Kłecka, gdzie moja babcia zawsze mówiła, że prawdziwa miłość nie wymaga tłumaczeń, ale ostrej rozmowy przy starym dębie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście − 8 =

Przed ślubem nosił mnie na rękach, po ślubie – jakby przestał kochać.