Romana poznałam na weselu naszych znajomych. Był najprzystojniejszy ze wszystkich znajomych pana młodego, a do tego asertywny. Chciał ze mną zatańczyć, a potem chciał się ze mną spotkać osobno. Umówiliśmy się raz, potem jeszcze raz i zaczęliśmy się często widywać. Tak zaczął się nasz związek. Wszystko działo się tak szybko, że zanim się zorientowałam, zamieszkałam z nim. W domu mieszkała jeszcze tylko mama Romana. Lubiła mnie i to było najważniejsze, ale dopiero z czasem zdałam sobie sprawę, że lepiej będzie, jeśli będziemy trzymać się z dala od tej kobiety. Mama Romana zaczęła podpowiadać o ślubie, a potem wzięła nas za rękę do urzędu stanu cywilnego. Zajęła się wszystkimi sprawami związanymi ze ślubem. Nie podobały mi się niektóre rzeczy, które robiła.
Na przykład zaczęła rzucać hasłami, że tort weselny jest bardzo drogi, że moja sukienka jest nieracjonalnie droga. Ogólnie bardzo lubiła oszczędzać pieniądze. Podczas wesela, po tym jak moja teściowa wzniosła toast, powiedziała na koniec, że mogę mówić do niej „mamo”. To mnie rozzłościło i zwróciłam uwagę, że od dawna mam matkę. Był kolejny skandal, ale potem szybko o tym zapomniano. Po ślubie zrobiło się jeszcze gorzej. Gdy mąż był w pracy i poszłam na kąpiel do łazienki, wtedy moja teściowa, zaczęła walić w drzwi. Przykryłam się ręcznikiem i otworzyłam drzwi, żeby dowiedzieć się, co się stało, a ona patrzyła na mnie i powiedziała: „Masz szerokie biodra, możesz urodzić”.
Zamarłam na miejscu… Był też przypadek, kiedy Roman wrócił do domu pijany, chociaż doskonale wie, że nie znoszę zapachu alkoholu. Wtedy jego mama stanęła w jego obronie i powiedziała, że nie mam prawa podnosić głosu na jej syna. Okazało się, że mąż był na skoku spadochronowym z kolegami, a wcześniej wypił, żeby być odważnym. Zaczęłam mówić, że skakanie w takim stanie jest niebezpieczne, ale nikt mnie nie słuchał, teściowa dalej broniła syna. Takie incydenty zdarzały się często. Już wtedy bałam się widoku teściowej. Ciąglę słyszałam, że inaczej myłam talerze, inaczej odkładałam rzeczy na miejsce. Miałam dość życia w takim napięciu. Wtedy teściowa zaczęła opowiadać Romanowi, że mieszkamy razem od roku i nadal nie urodziłam mu dziecka, że dla takiej panny jak ja, nie ma tu już miejsca, bo nie było wnuków. Myślę więc o złożeniu pozwu o rozwód.



