Przecież to nasza Mama!

Ale to przecież mama

Jaka rata przeterminowana? Coś pan/i pomylił/a, nie mamy żadnych kredytów… Tak, Jankowscy, zgadza się adres, ale… Ile? To niemożliwe. Na kogo został zaciągnięty ten kredyt? dopytywała się zdziwiona Joanna.

Na Andrzeja Jankowskiego odpowiedział rozmówca.

To mój mąż, ale jak to możliwe? Po co? kobieta czuła się coraz bardziej zdezorientowana.

Bardzo mi przykro głos stał się łagodniejszy ale zasady są jednakowe dla wszystkich: minął termin, dziś tylko przypomnienie, potem będą dalsze konsekwencje.

Joanna nie pamiętała, jak znalazła się przy komputerze widocznie była w szoku po tej rozmowie. Nie, najpierw muszę sama sprawdzić, skąd wziął się ten dług.

Karty kredytowej u Andrzeja nigdy nie widziała, więc pieniądze były wzięte nie na rodzinę. Co tu się dzieje? O pracy mogła zapomnieć w głowie miała tylko ten telefon. Joanna ledwo doczekała się powrotu męża.

Po co te pieniądze? Kto cię prosił o kredyt?!

Nie zdążyłem ci powiedzieć, już zdążyli zadzwonić mruknął Andrzej z przekąsem. Potem rzucił się na żonę: No i co się gapisz? Mama chciała, mama. Prosiła o pomoc, sama mieszka…

I na co jej taka suma? My radzimy sobie za dużo mniej, choć dwoje pracujemy.

Na wakacje, a jakże?!

Gdzie jedzie, na Malediwy czy do Egiptu?

Mama sama mnie wychowywała, należy jej się. Nie spodziewałem się po tobie czegoś takiego…

Andrzej demonstracyjnie wszedł do pokoju, walnął się z obrażoną miną w fotel i odwrócił do ściany. Tak zawsze próbował stawiać na swoim wobec Joanny, ale tym razem nic nie wskórał.

Joanna nie zamierzała nawet się odzywać. Teściowa była obecna w ich życiu aż nadto. Halina Pawłowska uwielbiała wymagać zaczęła już przy pierwszym spotkaniu. Gdy tylko ujrzała kolczyki w uszach Joanny, od razu westchnęła i spytała, czy są ze srebra, czy tylko jakaś tandeta.

Gdy dowiedziała się, że Joanna nie nosi podróbek, z miejsca jęknęła:

Po co wydawać tyle pieniędzy? Lepiej byście coś do domu kupili…

To prezent nie kryła zdziwienia Joanna.

A, to co innego od razu się uspokoiła przyszła teściowa.

Tydzień później Andrzej nieco nieśmiało poprosił Joannę, żeby nie zakładała kolczyków idąc do jego mamy. Podobno mama jest załamana, bo takiego nie ma, a on nie kupi jej takich samych.

Od samego początku czułam, że coś tu jest nie tak. Ale zakochana Joanna spychała takie myśli na bok. Potem była ślub Halina w świetnej stylizacji, z wspaniałym prezentem. Dopiero po czasie Joanna przypadkiem dowiedziała się, że wszystko fundował Andrzej. Bez tego matka nie przyszłaby na własny syna wesele.

Potem zaczęło się: mama chce nowy telewizor, taki jak koleżanka, koniecznie suszarkę do włosów, jak siostra, potem manicure, zabiegi I wszystko natychmiast. Jak nie, Halina wpadała w histerię, płakała na zdrowie, aż syn nie mógł tego znieść i spełniał każdą zachciankę:

To przecież mama… Jak inaczej!

Tylko że on miał już własną rodzinę, a ciągle brakowało pieniędzy na podstawowe rzeczy. I choć oboje dobrze zarabiali, co miesiąc pytania Joanny trafiały w próżnię:

Chyba, Joasiu, nie nauczyłaś się jeszcze oszczędzać. Mogłabyś się uczyć od mojej mamy…

Ale Joanna uczyć się od Haliny nie zamierzała zbyt dobrze znała takie typowe mamusiówki. Wolała trzymać się z daleka.

Aż przyszedł moment, który przelał czarę: mama zażądała opłaty za drogie wczasy. Suma, którą wyjął syn, wstrząsnęła Joanną. Starczyłoby na trzy raty kredytu hipotecznego i jeszcze na porządne meble, sprzęt plus wystawną kolację w najlepszej restauracji w Warszawie.

Wszystko wskazywało na to, że Andrzej nie zamierza niczego zmieniać: mama ponad wszystko. Joanna byłaby gotowa to zaakceptować w końcu to matka. Ale tak, bez słowa, w sekrecie… A jakby coś się stało? Kto spłacałby dług, jeśli nie ona? I oczywiście znów Halina umywałaby ręce.

Czułem, że czas poważnie pogadać z mężem. Niech wreszcie zdecyduje, co jest ważniejsze. Albo chociaż powie matce, żeby nieco przystopowała z żądaniami. Nic z tych rzeczy Andrzej się wściekł, zarzucając Joannie znieczulicę i materializm:

Przecież spłaciłem już dług. Spłacę wszystko, a ty ciągle swoje! Ile można! Mama nie życzy sobie tanich ośrodków, chce luksusów i tak musi być! Dała mi życie, wszystko dla mnie robiła! To nie mogę jej dać odpoczynku?!

A może to, czego chce, nas na to nie stać? Może warto jej to uświadomić?

Lepiej ja ci uświadomię: mama to świętość…

Joanna zrozumiała, że Andrzej nie zamierza niczego zmieniać. A że Halina jest zazdrosna o syna, też dobrze wiedziała: codziennie dzwoniła, błagała, by syn przyjechał, bo tęskni I Andrzej pędził przez cały Poznań, bo mama prosi!

Po wczorajszej awanturze przyszli do pracy, nie pojednali się. W południe Joanna poczuła się źle.

Zaniepokojeni stanem koleżanki, pracownicy nalegali, by poszła do lekarza. Tam dowiedziała się, że jest w ciąży. Postanowiła natychmiast powiedzieć o tym mężowi, uznając to za dobry pretekst do przewartościowania domowego budżetu.

Niestety, radość była przedwczesna. Andrzej stwierdził, że się tego nie spodziewał, błagał, by poczekała z dzieckiem, sugerował usunięcie. Potem zadzwoniła teściowa i wcale nie prosiła, a żądała:

Nie chcę być babcią! Co ty sobie wymyśliłaś?! Myślisz, że przywiążesz go dzieckiem? Nie licz na to, i tak odejdzie…

Odejdzie? Skąd ten pomysł?

Ja matka, znam syna. Od dawna myśli, żeby odejść jak najdalej od takiej jak ty. Posłuchaj go, bo i tak alimentów nie dostaniesz!

Joanna poczuła, jak ciemno jej się robi przed oczami. Ocknęła się w szpitalu.

Joasiu, w końcu się obudziłaś usłyszała znajomy głos. Otworzyła oczy i zobaczyła pielęgniarkę sąsiadkę teściowej.

Pani Anno, nie wiedziałam, że pani tu pracuje

I obyś nie musiała wiedzieć uśmiechnęła się smutno. Myśleliśmy, że będziemy musieli wybierać: ty albo dziecko.

Co?!

Uspokój się, wszystko dobrze. Powiedz mi tylko, co się stało, że tak zemdlałaś.

Joanna opowiedziała całą historię. Anna zmarszczyła brwi i powiedziała wprost:

Daj sobie spokój z tą rodziną, Andrzeja nie zmienisz, a jego mamusia zniszczy wszystkie jego partnerki. Ona jest przekonana, że syn jest jej wszystko winien. Halina wygoniła swojego męża w końcu do grobu: tylko żądania, żądania i facet całkiem się wypalił. Syn nie podskoczy matce nigdy.

A jednak się ożenił…

Szczerze? Też się dziwię. Wiesz, ile dziewczyn uciekło po pierwszej wizycie u Haliny? Zdecyduj, co z tym zrobić. A co Andrzej na ojcostwo?

Po odpowiedzi Joanny Anna rzuciła parę ostrych słów pod adresem maminsynka. To chyba podziałało jak zaklęcie, bo Joanna podjęła decyzję poradzi sobie sama. Andrzej już wybrał stronę, nawet o tym nie wiedząc.

Wniosek o rozwód Joanna złożyła, gdy tylko wróciła do pracy. Andrzej nie próbował ratować małżeństwa. O tym, że dziecko udało się urodzić, już mu nie powiedziała.

****

Od rozwodu minął rok. Joanna z córką spacerowały spokojnie po parku nieopodal domu.

O, kogo widzę! usłyszała znajomy głos. Czemu nie pozwalasz mi widywać wnuczki?

Bo to nie pańska wnuczka spokojnie odpowiedziała Joanna. Tamto dziecko… Nie urodziło się, jak państwo z Andrzejem chcieliście. A to moja i tylko moja córeczka. I babcię ma już swoją.

Jak śmiesz

Owszem, śmiem. A jeśli tak bardzo potrzebna pani rola babci, proszę poszukać synowi odpowiedniej kandydatki.

Joanna odchodziła z uśmiechem, nie słuchając obelg. Wiedziała, że zostawiła za sobą maminsynka i teściową, która dawno straciła umiar. I zrobiła to, co było słuszne.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 − cztery =

Przecież to nasza Mama!