Przebiegła synowa czeka, aż umrzemy, żeby przejąć nasze mieszkanie

Przebiegła synowa czeka, aż umrzemy, żeby przejąć nasze mieszkanie

Tak, drodzy! Dobrze przeczytaliście – moja synowa Iwona tylko na to czeka, aż umrzemy, żeby przejąć nasze mieszkanie.

Kiedy 5 lat temu nasz jedyny syn, Staś, postanowił ją nam przedstawić, byłam zszokowana! Już wtedy jej nie polubiłam, ale mimo mojego zdania on zdecydował, że bardzo ją kocha i oboje wzięli ślub. Dziewczyna szybko zawróciła mu w głowie i szybko dopełnili formalności w Urzędzie Stanu Cywilnego. Jakbym mu nie tłumaczyła, czego bym mu nie mówiłam, on i tak nie zmienił swojego zdania.

Po pierwsze, moja synowa nie pasuje do naszej rodziny. Pochodzi z zupełnie zwykłej rodziny, skończyła tylko szkołę średnią, podczas gdy mój syn ukończył studia wyższe i zrobił magisterkę. Po drugie, nie chce pracować, siedzi w domu i szwenda się po drogich lokalach, manicurzystki, a fryzjerzy to jej najlepsi przyjaciele. Mój naiwny syn wierzy w każde jej słowo i haruje, żeby zapewnić jej absolutnie wszystko!

Byłam rozpuszczoną, 20-letnią leniwą dziewczyną, ale pewnego dnia wszystko się zmieniło

Chcę Wam jednak opowiedzieć o tym, co mnie najbardziej zaszokowało. Chcąc – nie chcąc, na Boże Narodzenie zebraliśmy się u nas. Ugotowałam wszystko, przygotowałam jak należy, oni przyszli i usiedliśmy do stołu.

Podczas kolacji podsunęłam pomysł, że mogliby kupić mieszkanie i zacząć je spłacać, zamiast żyć na wynajmie. Iwona spojrzała na mnie z kpiną i powiedziała, że to nie ma sensu, bo tak czy inaczej pewnego dnia to mieszkanie, czyli moje i męża, będzie ich! Mówię Wam, aż mi się zrobiło niedobrze! Opanowałam nerwy i nie zrobiłam awantury, żeby nie psuć świąt, ale tylko ja wiem, ile mnie to kosztowało!

Po ich wyjściu usiadłam i porozmawiałam z Borysem, moim mężem. Jak tak dalej pójdzie, przekażemy mieszkanie w centrum Krakowa kościołowi, bo nie chcę, żeby ta kocmołuchowata baba dostała je na gotowo. Tylko my z mężem wiemy, przez co przeszliśmy, żeby kupić te 100 metrowe lokum.

Kiedy urodził się nasz syn, marzyłam, że pewnego dnia znajdzie sobie dziewczynę jak z bajki i zostawimy im to mieszkanie… Ale widocznie nie było nam to pisane! Myślę, że powiem synowi całą prawdę – żeby na nas nie liczył, ale to oznacza, że przestaniemy ze sobą rozmawiać. Nie wiem, co robić i jak się zachować!

Mam tylko nadzieję, że się rozwiodą, ale jak widzę, jak bardzo miękki i jej we wszystkim słucha, więc to raczej się nie stanie.

Przepraszam za wyrażenie, ale ta wieśniaczka obraca go wokół palca, a on nawet tego nie zauważa! Proszę was, dajcie mi jakąś radę!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 4 =

Przebiegła synowa czeka, aż umrzemy, żeby przejąć nasze mieszkanie