Przebacz, jeśli potrafisz, przyjaciółko

**Dziennik**

Wtorek, 15 maja

Ledwo wcisnąłem się do zatłoczonego autobusu, gdy zobaczyłem wolne miejsce. Ledwo zdążyłem usiąść, zanim ktoś inny je zajął. Dzień zapowiadał się kiepsko rano zepsuła się suszarka, a mąż narzekał, że jajecznica się przypaliła. Bez śniadania wybiegłem z domu, pędząc do pracy.

Zwykle jeździłem z żoną, ale od trzech dni auto było w warsztacie. Droga daleka, więc odwróciłem się do okna, wpatrując w migające za szybą domy i ludzi. Coś mnie niepokoiło, ale nie umiałem określić, co. Nagle poczułem czyjś przenikliwy wzrok. Odwróciłem głowę i zobaczyłem znajome szare oczy. To był Romek, moja pierwsza, nieszczęśliwa miłość. Uśmiechnął się.

Cześć powiedział, siedzimy prawie obok siebie, tylko wąskie przejście między nami. Od razu cię poznałem, prawie się nie zmieniłeś.

Cześć odparłem. Nie spodziewałem się ciebie tu zobaczyć.

Jak tam życie? zapytał.

Normalnie odpowiedziałem. A u ciebie?

Miałem nadzieję, że powie, iż wszystko mu się rozpadło, że żona go zostawiła, coś w tym rodzaju. Ale zamiast tego usłyszałem:

U mnie dobrze. Żona pracuje, syn skończył studia i wyjechał nad morze. Chciał coś jeszcze dodać, ale spojrzał w okno i zerwał się:

Przepraszam, mój przystanek. Wysiadł, pomachał mi przez okno, a autobus ruszył dalej.

Siedziałem pod wrażeniem, przewracając w głowie jego słowa. To nieprawda, że prawie się nie zmieniłem. Kiedyś byłem szczupłym chłopakiem, dziś po czterdziestce trochę się zaokrągliłem, ale nie dramatycznie. Miło jednak było usłyszeć komplement od Romana.

Serce biło nierówno. Tyle razy wyobrażałem sobie to spotkanie zawsze widziałem siebie jako bogatego, spełnionego, a jego jako nieszczęśnika. On też nie był już tym chudym chłopcem teraz stateczny mężczyzna z łysiną, ale ten sam wzrok. I wcale nie wyglądał na biedaka.

Akurat dziś musiałem go spotkać myślałem. I tak dzień zaczynał się źle

Jechałem dalej, rozmyślając o tej przelotnej chwili.

Po co mi to było? Tylko duszę rozdrapało. Dlaczego los mi go zesłał?

Przypomniały mi się nie w porę romantyczne randki, polne kwiaty, które mi dawał, pocałunki, przysięgi. Ale wtedy autobus dojechał na mój przystanek. Wysiadłem i ruszyłem do pracy.

Dzień w pracy ciągnął się w nieskończoność. Nie mogłem się skupić.

To niesamowite, jak ta jedna chwila z Romanem wytrąciła mnie z równowagi myślałem w drodze powrotnej.

Ledwo wszedłem do domu, zadzwonił telefon:

Lila, po pracy odbiorę auto z warsztatu, jeszcze wstąpię do garażu. Kolację jedz bez mnie powiedział mąż, Wojtek.

Nie miałem apetytu. Usiadłem na kanapie, włączyłem telewizor, ale nic nie rejestrowałem. Wspomnienia wróciły, szczególnie te bolesne jak pokłóciliśmy się z Romkiem. Głupstwo, dziś to oczywiste. Zobaczyłem go z inną, trzymała go pod rękę.

Poznałem Romka przez Ewę, moją serdeczną przyjaciółkę. Był jej sąsiadem. Ewa uważała się za ekspertkę od miłości, dawała mi rady i mądre wskazówki. Powinienem był słuchać siebie, ale wtedy wierzyłem Ewie.

Z Romkiem naprawdę było między nami uczucie. Pierwsza miłość, nieznane, intensywne. To uczucie popychało mnie do nierozsądnych decyzji. Myślałem, że Romek też mnie kocha pisał dla mnie wiersze, recytował, a ja słuchałem, przekonany, że nic piękniejszego nie istnieje. Wierzyłem, że tak już zostanie.

Pewnego dnia szliśmy ulicą, obejmując się, gdy nagle napotkaliśmy kobietę. Roześmiała się na nasz widok i zatrzymała.

Dzień dobry powiedziała, patrząc na mnie. Romek zdjął rękę z mojego ramienia i roześmiał się.

Cześć, mamo! Skąd ty? dopiero wtedy zrozumiałem, że to jego matka.

Dzień dobry wydukałem, czerwieniąc się.

Od babci, trochę się rozchorowała. A wy? Na spacerze? Więc to ty jesteś Lila?

Tak, to Lila potwierdził Romek.

Lilu, nie wstydź się tak powiedziała jego matka. Romek mi o tobie opowiadał. Cieszę się, że mój syn przyjaźni się z tak miłą dziewczyną.

Dziękuję odpowiedziałem, patrząc na nią po raz pierwszy. Spodobała mi się ciepła, spokojna kobieta.

Na początku Ewa ciągle wtrącała się w nasz związek. Pewnego dnia poradziła:

Lilu, powinieneś się z nim pokłócić, a potem pogodzić. Pogodzenie jest słodkie, dzięki temu będzie cię bardziej kochał.

I tak według jej scenariusza kłóciłem się z Romkiem o byle co, potem się godziliśmy. Ale w końcu pomyślałem:

Po co mi to? Dlaczego mam się kłócić? Coś tu jest nie tak z radami Ewy.

Przestałem słuchać Ewy i zacząłem budować relację z Romkiem po swojemu. Ewie się to nie spodobało. Próbowała jeszcze kierować moim życiem, ale przestałem ją słuchać.

Lilu, widzę, że stałeś się niezależny w sprawach sercowych. No cóż, uważaj, żebyś później nie żałował zignorowałem te słowa.

Minął czas. W moje urodziny czekałem na Romka, ale się nie pojawił. Za to przyszła Ewa.

Wszystkiego najlepszego! Czekasz na Romka? Nie przyjdzie. Jego mama mówiła, że wyjechał do babci na wieś, bo zachorowała. Nie wie, kiedy wróci.

Wtedy nie było komórek, więc nie mogłem tego sprawdzić. Uwierzyłem Ewie.

Minął tydzień, a Romka nadal nie było. Postanowiłem pójść do jego matki zawsze była dla mnie życzliwa. Pod klubem zobaczyłem jednak Romka w towarzystwie innych chłopaków. Spojrzał na mnie i odwrócił się. Stałem jak wryty, a oni się śmiali.

Ocknąłem się i pobiegłem do domu. Nie pamiętam nawet, jak dotarłem. Wpadłem do środka i dałem upust łzom.

Dlaczego? Za co mi to zrobił? te pytania nie dawały mi spokoju. Może pójść i spytać go wprost? ale dumAle już wtedy zrozumiałem, że czas zatrzasnąć te drzwi przeszłości i iść dalej bo moje prawdziwe szczęście zawsze było obok mnie, wierne i cierpliwe, czekając tylko, aż je w końcu dostrzegę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 1 =

Przebacz, jeśli potrafisz, przyjaciółko