Proszę, oddaj mi syna – dam ci wszystko, czego pragniesz.

— Proszę, oddaj mi mojego syna. Dam ci wszystko, czego zapragniesz — szepnęła z ostatnich sił Danuta.

— Twój ojciec sobie poradzi. Ma dopiero czterdzieści trzy lata. Myślisz, że będzie wiecznie opłakiwał twoją matkę? Nie licz na to. Statystyki pokazują, że więcej jest samotnych kobiet niż mężczyzn. Na pewno jakaś samotnica go sobie przygarnie. Dlatego jedźmy do Warszawy, nie przeszkadzaj ojcu układać sobie życia. Czy chcesz, żeby do końca dni żył sam?

Mieszkały w małym miasteczku pod Warszawą. Gdy dziewczyny były w drugiej klasie liceum, matka Danuty zginęła pod kołami samochodu. Ona i ojciec ciężko przeżywali stratę. Na Danutę spadły obowiązki domowe, ale dawała sobie radę, nie zaniedbała nauki i zdała maturę z wysokimi wynikami.

Anna od zawsze marzyła o wyprowadzce do Warszawy i namawiała Danutę, by pojechała z nią.

— Ojciec wciąż nie może pogodzić się ze śmiercią mamy. A jeśli i ja wyjadę? Nie, nie zostawię go samego — opierała się Danuta.

— Nie bądź naiwna. Twój ojciec sobie poradzi. To dorosły mężczyzna, nie dziecko. Niedługo jakaś kobieta weźmie go w ramiona, zobaczysz. Nie psuj mu szansy na nowe życie. Czy wolisz, żeby umarł w samotności?

Okrutne słowa przyjaciółki zabolały Danutę, ale wiedziała, że kryje się w nich ziarno prawdy. W końcu porozmawiała z ojcem.

— Jedź, córeczko. Nie martw się o mnie. Warszawa nie jest tak daleko jak Wrocław. Jeśli ci się nie spodoba, zawsze możesz wrócić. Co masz tu robić?

I Danuta wyjechała z Anną do stolicy. Miała dobre oceny, mogła dostać się na uniwersytet, ale Anna ledwo zdawała z klasy do klasy. Danuta nie chciała zostawić przyjaciółki samej. Razem zapisały się do szkoły pedagogicznej. Na studia można było pójść później, zaocznie, gdy już będą pracować. Mieszkały razem w jednym pokoju w akademiku.

Z początku Danuta co weekend wracała do domu. Ale po Nowym Roku zauważyła zmianę w ojcu — był lepiej ubrany, uśmiechnięty, a w lodówce stał garnek zupy i schabowe. Czyżby sam gotował?

Zakłopotany ojciec przyznał, że to sąsiadka Krystyna mu pomaga… no i w ogóle… Danuta uspokoiła go, mówiąc, że rozumie i cieszy się, że znalazł przyjaciółkę. Zrozumiała, że gdy przyjeżdża, Krystyna trzyma się z daleka.

— Nie macie się co chować. Żyjcie jak ludzie, ja nie mam nic przeciwko.

Jednak odwiedzała ojca rzadziej, by nie przeszkadzać.

Anna mało się uczyła, często wagarowała, wieczorami włóczyła się po klubach, a czasem nie wracała na noc. Danuta zawsze ją kryła, pomagała nadrobić zaległości.

— Zupełnie olewasz naukę? Wywalą cię ze szkoły, albo zajdziesz w ciążę. Naprawdę tego chcesz? — próbowała przemówić jej do rozsądku Danuta.

— Boże, jaka z ciebie matka. Nie panikuj. Wszystko pod kontrolą. Dzieci to ostatnie, czego potrzebuję. A ty wciąż chodzisz za rączkę z tymDanuta przytuliła mocno Wacia i w końcu odetchnęła z ulgą, wiedząc, że jej walka o syna była warta każdej łzy i każdej chwili trwogi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × 1 =

Proszę, oddaj mi syna – dam ci wszystko, czego pragniesz.