– Proszę nie myśleć o mnie źle, nie jestem żebrakiem. Ale czy może mi Pani kupić te owoce, proszę

Adam stał w sklepie i wzdychając zdał sobie sprawę, że nie ma pieniędzy na owoce, które tak bardzo kocha jego chora mama. Szczególnie lubiła kwaśne kiwi, o których kobieta przez ostatnie trzy miesiące mogła tylko pomarzyć. 

Adam mieszkał w małym miasteczku, w którym jest niewiele miejsc, gdzie można pracować i zarobić dobre pieniądze. Poza tym został zwolniony z poprzedniej pracy przez to, że raz się do niej spóźnił. To był dzień, kiedy jego mamie została pozbawiona diagnoza. Na jego miejsce wskoczył rozpieszczony siostrzeniec szefa, który chyba tylko dzięki łapówkom zdołał skończyć studia. Adam próbował wytłumaczyć szefowi powód tego spóźnienia i naprawdę chciał odzyskać pracę, ale mężczyzna był nieugięty i od dawna planował go zwolnić, by zapewnić swojemu siostrzeńcowi łatwą posadkę. Szukał tylko powodu, a ten niespodziewanie sam się nadarzył. W związku z chorobą matki musiał przejąć wszystkie domowe obowiązki i zacząć się nią opiekować, bo coraz częściej nie była w stanie zrobić sobie nawet czegoś do jedzenia. Przez to nie miał czasu na jeżdżenie na rozmowy kwalifikacyjne. Adam więc żył z zasiłku dla bezrobotnych i z emerytury matki. Adam czasami dorabiał, ale wszystkie zarobione przez niego pieniądze przeznaczał na spłatę długów, które jego matka zaciągnęła już parę lat temu. 

Pieniądze, które zostawały po opłaceniu wszystkich zobowiązań pozwalały tylko na zakup kaszy, ryżu, margaryny, jajek i najtańszych warzyw. Rzadko mogli pozwolić sobie na zjedzenie mięsa czy kiełbasy. Adam na zakupach zatrzymał się przy owocach, czyli marzeniu jego chorej matki. W jego głowie pojawiła się myśl, że musi kupić to kiwi, jeszcze nie wie jak, ale musi. Wiedział, że jego mama marzy o tym i będzie niezwykle szczęśliwa, kiedy zobaczy, że syn dla niej to zrobił. Chłopak zaczął wygrzebywać drobne pieniądze z portfela i udało mu się wygrzebać 1,30 zł. Niestety, jedno kiwi w sklepie kosztuje 2,70zł. Mimo tego to go nie powstrzymało od realizacji swojego planu i nieruchomo stanął na środku tego marketu, co dla niektórych było bardzo niepokojące.

 – Przepraszam, stało się coś? Wszystko w porządku? Mogę Ci w czymś pomóc? – rozbrzmiał kobiecy, miły głos. 

– Tak, czy mogłaby mi Pani kupić kiwi, proszę – podniósł wzrok z podłogi i przez łzy odpowiedział Adam – Niech Pani sobie nie myśli, że jestem jakimś żebrakiem, to nie… Potem opowiedział, w jakiej sytuacji znajduje się z matką, a kobieta potem kupiła dla jego matki całą siatkę kiwi. Cały czas milczała.

Dopiero gdy wyszli na zewnątrz, kobieta powiedziała: 

– Tutaj jest mój samochód, jeśli chcesz, to podwiozę Cię do domu i przy okazji zbadam Twoją mamę, jestem lekarzem. Ogólnie mieszkam w Warszawie, ale przyjechałam tu na weekend w odwiedziny do rodziców. 

Po badaniach obiecała zadzwonić i pomóc w dalszym procesie leczenia.

 Tydzień później kobieta zgodnie z obietnicą zadzwoniła i powiedziała, że odnalazł fundację, która może pomóc w zorganizowaniu pieniędzy na rehabilitację matki w prywatnej klinice w Warszawie. Dzięki pomocy nieznajomej, kilkakrotnie szybciej chłopakowi udało się spłacić wszystkie długi. Mama już po kilku miesiącach wróciła do zdrowia dzięki specjalistycznej rehabilitacji przeprowadzonej przez samych profesjonalistów. Dzięki temu, że Adam nie musiał się już zajmować mamą, miał czas na rozmowy kwalifikacyjne i zdobył w końcu dobrą pracę.

Okazuje się, że kiedy pozornie nie ma wyjścia, po drodze można spotkać jedną, właściwą osobę, która wyciągnie do nas pomocną dłoń i niemożliwe stanie się możliwe…

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 − 9 =

– Proszę nie myśleć o mnie źle, nie jestem żebrakiem. Ale czy może mi Pani kupić te owoce, proszę