Prośba wnuka – opowieść o zaufaniu, rodzinnych więzach i trudnych decyzjach babci Lilii Wiktorowny, …

Babciu, mam do ciebie prośbę, bardzo potrzebuję pieniędzy.

Dużo.

Wnuk przyszedł wieczorem, całą drogę nerwowo przebierając palcami po zamku kurtki. Zwykle wpadał do Stanisławy Nowak ze dwa razy w tygodniu tu zakupy, tam śmieci wyrzucić. Raz nawet naprawił jej stary tapczan i jeszcze ten służył. Zawsze opanowany, pewny siebie, a dziś cały roztrzęsiony.

Stanisława zawsze się obawiała tyle się teraz dzieje!

Michał, czy mogę zapytać, po co ci te pieniądze? I co to znaczy dużo? Zewnątrz zachowała spokój, ale pod skórą narastał niepokój.

Michał był jej najstarszym wnukiem, serdecznym i pomocnym chłopakiem. Rok temu zdał maturę, teraz pracował i studiował zaocznie. Rodzice nigdy się na niego nie uskarżali. Ale tyle pieniędzy?

Na razie nie mogę ci powiedzieć, obiecuję, że oddam. Tylko nie od razu, będę ci spłacał po trochu Michał przygryzł wargę.

Wiesz przecież, że żyję z emerytury Stanisława nie wiedziała, co robić. Ile ci tego potrzeba?

Czterdzieści tysięcy złotych.

A nie chcesz spytać rodziców? zapytała Stanisława odruchowo, choć przecież znała już odpowiedź. Ojciec chłopaka jej zięć był człowiekiem szorstkim. Zawsze uważał, że syn sam sobie musi radzić. Na miarę wieku. I lepiej nadmiernie nie pomagać.

Oni na pewno nie dadzą potwierdził Michał jej domysły.

A może wpakował się w coś złego? Może jeśli da mu te pieniądze, jeszcze pogorszy sprawę? A jeśli nie da Michał może mieć przez to kłopoty? Stanisława spojrzała wnukowi głęboko w oczy.

Babciu, nie martw się, to nic złego Michał wychwycił jej troskę po swojemu. Za trzy miesiące wszystko zwrócę, obiecuję! Naprawdę nie wierzysz?

Chyba powinna mu dać. Nawet jeśli nie odda ktoś musi mu zaufać, pokazać, że zawsze będzie miał oparcie. Przecież nie może stracić wiary w ludzi. Oszczędzała te pieniądze na wszelki wypadek. Może właśnie na taki? Michał zwrócił się do niej nie do rodziców. Przecież to jeszcze nie czas myśleć o własnym pogrzebie. Poza tym o żywych trzeba myśleć. O bliskich ufać!

Mówią, że dając pożyczkę, trzeba się z tymi pieniędzmi pożegnać. Młodzi są dziś tacy nieprzeniknieni kto ich tam wie! Ale Michał nigdy jej nie zawiódł.

Dobrze, dam ci te pieniądze. Na trzy miesiące, jak chcesz. Ale może jednak rodzice powinni wiedzieć?

Babciu, przecież wiesz, jak bardzo cię kocham. I zawsze dotrzymuję słowa. Jeśli jednak nie możesz, spróbuję wziąć kredyt przecież pracuję.

Rano Stanisława poszła do banku, wypłaciła potrzebną kwotę i wręczyła Michałowi kopertę.

Chłopak rozpromienił się i mocno ją ucałował:

Dziękuję, babciu, jesteś dla mnie najważniejsza. Oddam co do grosza i wybiegł.

Stanisława została sama, zaparzyła sobie herbaty i zamyśliła się głęboko. Ileż to razy w życiu tak bardzo czegoś potrzebowała? I zawsze, gdy było najgorzej, ktoś jej podał rękę. Teraz czasy się zmieniły, każdy sobie rzepkę skrobie. Ech, ciężkie czasy!

Po tygodniu Michał wpadł z uśmiechem od ucha do ucha:

Babciu, masz, oddaję część wypłacili mi zaliczkę! A mogę jutro wpaść do ciebie z kimś jeszcze?

Oczywiście, wpadnijcie. Upiekę twoje ulubione ciasto z makiem uśmiechnęła się Stanisława. Może wreszcie się dowie wszystkiego. Bardzo chciała być pewna, że Michałowi nic groźnego nie zagraża.

Wieczorem Michał znów zapukał do drzwi. Za nim, nieśmiała dziewczyna drobna, o ciemnych włosach:

Babciu, poznaj, to Zosia. Zosiu, to moja ukochana babcia Stanisława Nowak.

Zosia uśmiechnęła się niepewnie:

Dobry wieczór, pani Stanisławo. Dziękuję pani z całego serca.

Wchodźcie, bardzo mi miło Stanisława poczuła, jak kamień spada jej z serca. Od razu polubiła tę dziewczynę.

Zasiedli przy herbacie i cieście.

Babciu, nie mogłem wcześniej nic powiedzieć. Zosi mama niespodziewanie poważnie zachorowała, a pomocy nie było skąd wziąć. Zosia bardzo przeżywała, zabroniła mi komukolwiek mówić, po co pieniądze. Ale już wszystko dobrze, udało się ją zoperować. Prognozy są naprawdę dobre Michał chwycił Zosię za rękę i uśmiechnął się do niej czule.

Dziękuję pani, jest pani bardzo dobra. Jestem pani ogromnie wdzięczna Zosia odwróciła głowę, otarła ukradkiem łzę.

Cicho już, Zośka, nie płacz, najgorsze za nami Michał wstał od stołu. Babciu, my już pójdziemy, odprowadzę Zosię, późno.

Idźcie, dzieci, dobranoc wam, niech wam się układa Stanisława przeżegnała ich na drogę.

Jej wnuk dorósł. Dobrze zrobiła, że mu zaufała. Tu nie chodziło o te pieniądze. Po prostu teraz są sobie jeszcze bliżsi.

Michał po dwóch miesiącach spłacił całą sumę i przyszedł do babci z kwiatami.

Wiesz babciu, lekarze powiedzieli, że zdążyli w ostatniej chwili. Gdyby wtedy nie twoja pomoc, mogło być bardzo źle. Nie wiedziałem, jak pomóc Zosi, do dziś to pamiętam. Teraz jednak wiem, że zawsze znajdzie się ktoś, kto nie zostawi w biedzie. Wiedz, babciu, że dla ciebie zrobię wszystko na świecie. Jesteś dla mnie najlepsza!

Stanisława pogłaskała Michała po głowie, jak za dawnych czasów:

No leć już, i przychodź z Zosią, zawsze was chętnie widzę!

Z pewnością przyjdziemy Michał objął babcię mocno.

Stanisława zamknęła za nim drzwi i przypomniała sobie, jak jej stara babcia powtarzała:

Zawsze swoim pomagać trzeba. Tak u nas w Polsce było kto ludziom dobrze, temu los sprzyja! Tego nigdy nie można zapominać.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście − dziewięć =

Prośba wnuka – opowieść o zaufaniu, rodzinnych więzach i trudnych decyzjach babci Lilii Wiktorowny, …