Po prostu Mama mówi, że stałaś się dziwna.
Ach, mama mówi wyszukała się Grażyna, marszcząc brwi.
W pamięci pojawiła się ostatnia kłótnia. Czy naprawdę teściowa mogła narzekać, że Grażyna ją wyzywała po tym, jak zaczęła wspominać swój smutny przeszły los? Pewnie już setny raz.
Pani Elżbieto, zmieńmy temat poprosiła Grażyna uprzejmym, lecz stanowczym tonem.
Teściowa, dopiero co wpadła w swój wyczerpany monolog o przedwczesnych ciążach z przeszłości, zdenerwowana zaciśnięta w gardle i spojrzała na młodą kobietę z niedowierzaniem.
Grażyno, ja chcę cię wesprzeć.
Dziękuję, nie potrzebuję wsparcia od kogoś o empatii jak w chleb.
Czy to mnie właśnie tak nazwałaś, głupia? w oczach Elżbiety pojawiły się łzy.
W każdy inny dzień reakcją Grażyny byłoby wyciszenie sporu, może wymówiłaby wymówkę, że ma pilny telefon służbowy albo spotkanie, o którym zupełnie zapomniała. W rzeczywistości jednak wymyśliłaby jakąś pretekst, by uciec od obecności pani Elżbiety, która nieustannie gawędziła o swoich traumach przy telewizorze.
Gorączka Szczególnie te gorączki, które rozrywają organizm w ciąży, były szczególnie niepokojące. Do piątego miesiąca ciąży Grażyna, niegdyś delikatna i cierpliwa, zamieniła się w kobietę, co rękę sięga po miecz, podwinięła rękawy i pytała, gdzie według klasyki jest koń i chata, po czym sama rozwiązywała swoje problemy.
Jak mam cię nazywać, skoro już trzysta razy powiedziałam, że nie chcę rozmawiać o twoich nieudanych doświadczeniach macierzyńskich?
Znam człowieka, wysokofunkcjonującego autysty, który potrafi nagle zatańczyć w miejscu publicznym albo nie zrozumieć żartu, ale i on przyznałby, że rozmawiać o takich rzeczach z ciężarną kobietą to szczyt idiotyzmu.
To czyli nie tylko tupam, ale i idiotkuję w twoją stronę! To wszystko za moją dobroć. Nie słyszałam od ciebie słowa życzliwości
Byłoby co powiedzieć! zakończyła Grażyna, zamykając drzwi, wzięła głęboki oddech i uśmiechnęła się, satysfakcjonując się własnym odbiciem.
Miała nadzieję, że teraz zostanie od niej zostawiona na kilka tygodni, a może na zawsze. Lecz nadzieje nie miały wstąpić w życie, bo ta rozmowa stała się początkiem kolejnych problemów.
Marek, mąż Grażyny i syn Elżbiety, siedział przy kolacji cicho, zamyślony. Grażyna najpierw próbowała jak zwykle rozmawiać, ale zrozumiała, że mężczyzna odpowiada jej jednowyrazowo, jakby myślami był gdzieś indziej. Na wszystkie pytania o przyczynę niepokoju Marek zapewniał, że wszystko jest w porządku, a ona odsunęła się od niego.
Połączyć milczenie Marka z poranną sprzeczką z matką nie przyszło jej do głowy. Pomyślała jedynie, że mąż jest zajęty pracą lub coś mu się po prostu nie chce jej wyznać, by nie wywoływać kolejnych niepokojów.
Rozmowa w końcu nastąpiła po kilku dniach. Marek poruszył zupełnie inny temat:
Grażyno, mówiło ci się coś o depresji poporodowej? Ona może się pojawić nawet w ciąży, prawda?
Może, ale wątpię, że to właśnie depresja poporodowa, bo nie wyglądam na osobę przygnębioną, prawda?
Dla twojego spokoju mogę iść do psychiatry, ale tylko jeśli pójdziesz ze mną i sam wyjaśnisz temu specjaliście, co w moim zachowaniu skłoniło cię do podejrzeń depresji.
Po prostu Mama mówi, że stałaś się dziwna.
Ach, mama mówi westchnęła Grażyna.
Wspomnienie ostatniej kłótni wróciło. Czyżby teściowa mogła opowiadać, jak Grażyna ją obrażała po tym, jak wyciągnęła na świat swój smutny przeszły los? Pewnie już setny raz.
Marku, bez ogródek powiem ci, że jeśli kto ma iść do tego specjalisty, to twoja mama. Wiesz, co mi powiedziała?
Wiem, że ciągle się kłócicie. Ona uważa, że celowo wywołujesz jej problemy, dając porady o maseczkach czy wysyłając rzeczy pod niewłaściwy adres
O czym ty teraz mówisz? nie zrozumiała Grażyna, bo Marek rozmawiał w sposób niezrozumiały.
Marek przypomniał, że kilka tygodni temu jego matka kupiła taką samą maseczkę, jaką Grażyna miała na półce, i twierdziła, że to właśnie ona jej poleciła.
Mama użyła tej maseczki i pomyślała, że celowo podsunęła ci złe kosmetyki, a dobre, od których twoje włosy rosną, schowała dla siebie.
Co? Marku, od razu widać, że w naszych damskich drobiazgach nie rozumiesz nic. Gdybyś rozumiał, od razu zgadłbyś, gdzie jest haczyk.
Grażyna w trzech minutach zdołała wyjaśnić, że jej włosy nigdy nie były farbowane amoniakiem ani prostowane, a naturalna gęstość nie pozwalała jej polecać takiej maseczki osobie, której włosy regularnie farbuje, rozjaśnia i niszczy chemikaliami, choć dziś nazywa się to biokręcenie.
A adres wysłałam prawidłowy, kiedy musiała odebrać paczkę od twojego przyjaciela. Mam nawet zachowaną korespondencję odblokowała telefon, otworzyła czat i pokazała Markowi.
Rozumiem. Przepraszam, chyba nie powinienem był ufać mamie. W obronie mogę powiedzieć, że kiedyś była w porządku. A o co się kłóciliście?
Zaczęła mi opowiadać o swoich tragediach Grażyna się odwróciła. Nie rozumiem, że po czterech kolejnych stratach w przeszłości, zanim pojawiłeś się ty, nie mogła ciągle o tym mówić, zwłaszcza że ja i tak nie miałam czasu słuchać cudzych problemów.
Chcesz powiedzieć, że ona uśmierci wymamrotał Marek. I najwidoczniej wezwał mamę na rozmowę. Po rozmowie wrócił do domu i postawił Grażynę wprost przed faktem: z jej mamą nie będą już utrzymywać kontaktu.
Grażynie to się przydało teściowa zdążyła już ją wykończyć swoim nieadekwatnym zachowaniem, a próby oczerniania młodej kobiety przed mężem nie miały już skutku.
Rodzina Marka wciąż ganiła go, że wymienił matkę na obcą kobietę.
Przecież matka dziecka nie jest obca, a jeśli w wszystkim wini się matka, to od niej pytamy, nie od stopnia pokrewieństwa. mawiał Marek, zerkając na krewnych, które podnosili głosy.
Wszystko wskazywało, że matka chciała go rozstać z ciężarną żoną typowa historia, w której matka nie chce dzielić syna z inną kobietą. Nie musiała dzielić straciła go całkowicie. I jest w tym winna, więc nie ma sensu obarczać Marka i Grażynę.
Przynajmniej pozwólcie jej zobaczyć własne dziecko! gniewała się rodzina. Jedyna radość babci to wnuk w podeszłym wieku, a nieodpowiedzialny syn jej tego odbiera.
To wy taką babcię swoim wnukom podkręcacie, a swoim żonom i mężom wmawiacie, że trzeba się z nią kontaktować. Zobaczymy, ile wytrzymają wasze silne małżeństwa. ripostował Marek.
Zdawało się, że czerpie przyjemność z tych rodzinnych potykań w wiadomościach. Być może żałował, że po prośbach o opiekę nad babcią rodzina nie ma już nic innego, jak tylko odsunąć się od tematu.
Marek doskonale widział, że jego matka nie darzy go sympatią, i zrozumiał przyczyny takiego układu rzeczy. Nie mógł nic zmienić, więc po kilku uwagach i sugestiach, że nie powinni wtrącać się w cudze sprawy, zerwał z nimi kontakt.
Wraz z zerwaniem kontaktu znikła też każda pomoc. To w końcu pozwoliło kochającym ludziom zostawić rodzinę Marka w spokoju.
Teraz mały Jarek rośnie w ciszy i spokoju. Marek i Grażyna robią wszystko, by ten spokój trwał jak najdłużej, najlepiej przez całe wczesne dzieciństwo. Gdy nadejdą lata szkolne, nauczą go rozmawiać i odpowiadać na taką przytwierdzoną rzeczywistość.
Co do nauki, Grażyna przyznała, że po ciąży jej zęby nie zniknęły, a Marek nie różni się brakiem skromności. Skromność dziś pomaga jedynie ludziom w towarzystwie, a w praktyce nie ma już zastosowania. Grażyna uważa, że miała szczęście pojąć to wcześnie, zanim przyszedł czas, by naprawić i pozbyć się z własnego karku wszelkich pasożytów.



