Kasia zawsze była w naszej wsi znana jako naprawdę silna kobieta. Przez całe życie nie szczędziła sobie trudu wciąż na słońcu, ciężkie prace w polu, nocne czuwanie nad dużą rodziną, bydłem i ogródkiem, a i tak wyglądała jak na dwudziestkę. Po tylu latach w małej wiosce nie straciła swego wdzięku
W młodości Kasia słynęła w kilku okolicznych miejscowościach swoją urodą lekko zaokrąglona twarz, długie kręcone czarne włosy w warkocz, zielone, lekko skośne oczy i od natury pełne, różowe wargi. Wielu chłopców próbowało ją poderwać, nawet z sąsiednich wsi. Rodzice, dobrzy, choć skromni, nie popychali ich w poślubną drogę wysłali ją do Krakowa na nauczycielkę, a Kasia co lato wracała do domku ojca, udając, że szuka lokalnego zalotnika.
Jednego razu szła tak elegancko po drodze, a nagle pojawił się chłopak, który zdawał się iść tą samą ścieżką, próbując zwrócić na siebie uwagę (już po tym, jak wyrównał spodnie i otrzepał sobie kurz z nosa). Z uśmiechem podszedł, mrugnął i jakby blokował jej przejście.
Kasiu, dziś wieczorem w klubie, będzie taniec, odprowadzę cię do domu, będziesz zadowolona!
Kasia tylko pokręciła głową i odeszła z dala od zalotnika, a w domu z mamą omawiała kolejnego próbującego.
Dzisiaj znów przyleciał syn Selwińskich, taki głupi! Wczoraj przyjechał inny spryciarz w starym Fiacie od ojca, chwalił się znajomościami z wójtkiem i że wkrótce pracować będzie pod nim
Kochanie, nie ma może kogoś, kto ci się spodoba? Skończysz szkołę, i będziesz musiała wybrać
Wszystko to puste gadanie, mamo, każdy z nich jest taki zarozumiały, że aż mdli. W oczach mają tępe uśmiechy, udają bohaterów, a ja mam spadać od ich odwagi
Szczepan, trochę starszy od Kasi, nie patrzył na nią od razu, tylko po cichu obserwował, jak przechodzi obok ich skromnych wrota, wzdychając smutno. Na początku nie odważył się nawet pomyśleć o miłości, ale pewnego wiosennego poranka, gdy ptaki śpiewały, a Kasia szła cała w blasku, coś w nim się rozbudziło.
Chłopak jakby stracił rozum i postanowił zrobić wszystko, by zdobyć Kasię. Poszedł po radę do matki, pytając, jak nie wyśmiać go i nie odesłać w pierwszym locie. Mama spojrzała na niego, zamyśliła się i pokręciła głową.
Synu, spójrz w lustro, zerknij do kieszeni jesteś miły, ale nie wyglądasz na księcia z bajki. Nawet gdybyś był przystojny, ona i tak nie zwróciłaby uwagi na biedaka. Widzisz, jakich zalotników ma wokół
Wiem, co mam odpowiedział Szczepan. A ty, gdybyś była młodą, piękną dziewczyną, którego byś wybrała?
Nie zapytano mnie, wziąłem cię w małżeństwo za twojego ojca. Żyliśmy dobrze, Bóg nam sprzyjał Gdyby zapytano, wybrałabym tego, kto da mi prawdziwy, sercowy podarek, nie taki, co kosztuje trzy krowy na targu, a taki, co wypełni moje serce słodyczą, której nie znajdziesz w sklepie za żadne pieniądze
Co to ma być, mamo?
Kto to wie, Szczepanie! Gdzie moje wiadro? Rozmawiamy tak długo, że już krowa w oborze ryczy
Szczepan przypomniał sobie tajną rozmowę matki z babcią, pełną plotek i podpowiedzi.
Córko, chodź, pokażę ci coś. Sąsiadka przywiozła dwa kawałki wielkiego, szarego mydła, które teraz mają tylko oni. Zobacz, jaka piękność A zapach!
No tak To coś Mamo, jak je odetniesz! Czy naprawdę myją wszystko? „Hauzowy”… Patrz, nawet napisały na nim
Mówię ci prosto i twarz, i bielizna, i podłogi, jakby to były święte święta. Śnieg po pierwszej zimie, prześcieradła tak białe, że oślepiają. Myją tak dokładnie, że twarze wyglądają jakby były nowe. Weź, kawałek od serca, weź do łaźni i wypróbuj.
Mama długo obracała w rękach, wąchała i wydawało jej się, że zapach jest niezwykły i przyjemny. Zapakowała szary kawałek w starą gazetę i schowała na półkę, jakby była najcenniejszym skarbem, wierząc w radę teściowej. Postanowiła, że przy najbliższej wizycie w kąpieli wypróbuje to cudowne mydło, oszczędnie je zużyje, bo inaczej myszy mogą je zniszczyć.
Szkoda, że w sklepie takiego nie kupi się
Szczepan obserwował mamę i zrozumiał, że to właśnie ten przedmiot, który rozgrzewa duszę i serce, nie znajdziesz w supermarkecie ani w wielkim mieście. Gdyby się nim umył, od razu odmłodzi się i będzie piękniejszy tak mądrze podsumowała babcia. To był wymarzony prezent dla Kasi, nic lepszego nie znajdzie się.
Wszyscy w wiosce byli zdziwieni jak to piękna dziewczyna wybrała szczupłego, bladego chłopaka, który wyglądał jakby miał kropki jak krowa kichnąca, a przy tym był biedny, jak mysz w kościele? Ojciec zmarł młodo, a matka sama podnosiła trzech synów.
Ludzie pogadali, zapomnieli, a później zazdrościli tej wesołej rodzinie. Po ślubie historia krążyła pośród znajomych i krewnych aż po starość.
Patrzę, idzie Szczepan w takim podniosłym pośpiechu, co jeszcze potrzebuję? Nigdy nie patrzył na mnie, a przy moich zalotnikach gubił się, jak herbata w deszczu. Ale patrząc na niego, pewny siebie, jakby niósł sztandar na rynku, uśmiechał się tak, że wydawało się, że zaraz rozpadnie się twarz
Kasia była zdziwiona zwykle chłopaki podchodzą, gadzą, drapią się w oczy i płatają sztuczne grzeczności. Ten wyciągnął z kieszeni kawałek domowego mydła i podał jej, jakby to była złota korona z szmaragdami.
To nie żart mydło u nas nie jest rzadkością, ale w oczach Szczepana błyszczało szczęście i zachwyt. Przyniósł mi najcenniejszy podarek ze swojego domu Nie mogłam uwierzyć, więc milczałam, nie chcąc go zranić, ale nagle pomyślałam tyle zalotników kręci się wokół mnie, a żaden nie wymyślił prawdziwego podarunku od serca. Wszyscy gadają bzdury, a nikt nie pomyślił, co mnie naprawdę uszczęśliwi.
Kasia dostrzegła w Szczepanie szczerość i wesołe serce, postanowiła, że z takim nie będzie się nudziła, że będzie dbał o nią, rozśmieszał i cieszył.
Nieźle im wypadło. Mąż i żona żyli ze sobą w zgodzie, bo Szczepan, choć nie leżał na pierzynach (wioska to nie hotel), zawsze pomagał przy dzieciach, przy domowych obowiązkach, nie uciekał przed pracą, jak niektórzy faceci. Przez lata trzymali się razem w spokoju i miłości.
Mieszkańcy czasem się zdumiewali, jak Kasia tak długo zachowuje urodę i wciąż przyciąga spojrzenia mężczyzn. Kiedy ktoś wspominał tę historię, wszyscy się śmiali, a przyjacielskie żarty brzmiały:
Ona myciem domowym się myje, oto jej sekret!



