Pamiętam, że w naszej wsi nad Wisłą Katarzyna od zawsze była kobietą oczywistą, szanowaną przez wszystkich. Pracowała całe życie bez wytchnienia nieustannie pod słońcem, z ciężkimi workami, przytłoczona licznymi obowiązkami (duża rodzina, bydło, ogród) a mimo to nigdy nie straciła wdzięku, aż po lata przybrała powagę staruszki. Po tylu latach wsi nie straciła swej godności
Młoda Katarzyna słynęła w sąsiednich osadach swoją urodą: lekko okrągła sylwetka, długie kręcone ciemne włosy splątane w warkocz, jasnozielone, lekko skośne oczy i od urodzenia pełne usta. Wielu młodych mężczyzn starało się o jej względy, nawet z odległych wsi przyciągali się śmiałkowie, by zdobyć jej serce. Rodzice, zamożni chłopi, nie spieszyli się z zamążpójściem jedynej córki; wysłali ją do szkoły w Krakowie, by została nauczycielką, a ona latem, wracając na wieś, udawała, że rozważa propozycje lokalnych kawalerów.
Pewnego pięknego poranka szła ubrana w najładniejszą suknię, a nagle z drogi wyłonił się chłopak, który jakby przypadkiem szedł tą samą drogą, patrząc na nią z szerokim uśmiechem i mrugnięciem, chociaż dopiero co podciągnął spodnie bez dziur i ocierał nos od sadzy. Katarzyno, przyjdź dziś do klubu, będzie taniec, odprowadzę cię do domu! Będziesz zadowolona zagłosił.
Katarzyna odmówiła skinieniem głowy, ominęła narzeczonego bokiem i z matką rozmawiała przy kominku o kolejnych zalotnikach. Dziś przywiódł się syn Selwińskich, taki głupi! Wczoraj przyjechał inny cwaniak w rodzinnym Fiacie 126p, krążył przy mnie od sklepu po dom, chlubił się przyjaźnią z sołtysem, mówiąc, że wkrótce będzie pracował przy nim. mruknęła matka. Kochanie, nie ma już takiego, co cię spodoba? Skończysz szkołę i będziesz musiała wybrać. zapytała.
Wszyscy są bezwartościowi i zarozumiali, aż mdło. W ich oczach tylko uśmiech, budują się w bohaterów, jakbym ja miał spadać z ich odwagi odpowiedziała Katarzyna.
Młodszy brat Katarzyny, Szymon, nie patrzył na dziewczynę, lecz potajemnie obserwował ją przechodzącą obok wartych bram swojej rodziny i smutno wzdychał. Najpierw nie odważył się pomyśleć o miłości, aż pewnego wiosennego poranka, gdy ptaki śpiewały, a kwiaty rozkwitały, Katarzyna przeszła obok, promieniując jakby z nieba zeszła. Szymon poczuł, jakby kula wderzyła w głowę musiał zdobyć jej serce, więc poszedł po radę do matki, by nie został odrzucony i nie odleciał pierwszym pociągiem.
Matka spojrzała na syna, zamyśliła się i pokręciła głową. Synu, spójrz w lustro i sięgnij do kieszeni jesteś dobrym człowiekiem, ale nie królewnym rycerzem z bajki, i choćbyś był piękny, ona nie spojrzy na biedaka. Widzisz, jacy są jej kandydaci? rzekła.
O swoich zaletach wiem, ale ty, gdybyś była młodą i piękną dziewczyną, którego byś wybrała? dopytał.
Nikt mnie nie pytał, po prostu wzięli mnie za syna twojego ojca. Żyliśmy dobrze, Bóg nam sprzyjał Gdyby jednak pytały, byłabym córką wójtową wybrałabym tego, co da sercu prawdziwy dar, nie taki, co kosztuje na targu jak trzy krowy, a prawdziwie słodki dla duszy, którego nie kupisz w sklepie za żadną cenę. odparła matka.
Jaki to dar, mamo? pytał Szymon.
Tylko Bóg wie, Szymonie! Gdzie mój wiaderko? Rozmawiam już z tobą, a krowa w oborze już ryczy.
Szymon przypomniał sobie niedawne, tajemnicze rozmowy matki z babcią, które go poruszyły. Córko, podejdź, pokażę ci coś. Sąsiadka przywiozła dwa duże bloki mydła teraz wszyscy myją się tylko nimi. Popatrz, jaka piękność A zapach! krzyknęła mama. To jest rzecz prawdziwa, nie kupicie takiego w żadnym sklepie, to nie jest zwykłe mydło, ale…
Mama zawinęła szary kawałek w starą gazetę i położyła go na półce jak najcenniejszy skarb, wierząc w słowa teściowej. Myślała, że wypróbuje to cudowne mydło w najbliższym dniu kąpielowym, oszczędnie go zużywając, by nie zjadły go myszy albo nie zniosły się na podłodze, nie daj Boże!
Cóż, szkoda, że w sklepach takiego nie kupi się westchnął Szymon, obserwując matkę. Zrozumiał, że to właśnie ten kawałek prawdziwy dar dla duszy nie znajdzie się w żadnym marketowym regale, a jeśli chociaż raz się go użyje, od razu odmłodzi i upiększy (tak właśnie zrozumiał po słowach babci). To był idealny prezent dla Katarzyny, nic lepszego nie znajdzie się w portfelu.
Choć wstydził się przyznać mamie, że ten rzadki i cudowny kawałek mógłby ją zachwycić, wiedział, że znajdzie sposób, by zdobyć go dla niej i wreszcie poruszyć serce Katarzyny.
W wiosce ludzie byli zdumieni i oburzeni jakże taka piękność wybrała do małżonka Szymona, tak niepozornego chłopaka? Był niższy od niej, chudy, o bladym, niemal przezroczystym obliczu, pokryty pieprzykami, które ludzie porównywali do „krowiego kichnięcia”. Dodatkowo był ubogi niczym mysz w kościele ojciec zmarł wcześnie, a matka sama utrzymywała trzech synów.
Plotki przeminęły, ludzie nawet zazdrościli tej wesołej rodzinie. Po ślubie historia była przekazywana z pokolenia na pokolenie aż do starości.
Patrzyłam, jak idzie Szymon, dumny i uroczysty. Nie patrzył w moją stronę, a jednak na tle tych wszystkich kawalerów tracił się w tłumie. Wydawał się pewny siebie, jakby niósł sztandar na Rynku Głównym i uśmiechał się tak szeroko, że zaraz miałby pęknąć twarz. wspominała Katarzyna.
Zamieszanie w niej było nietypowe zwykle chłopcy podchodzili, gwizdali, rzucali nieprzyzwoite komentarze i patrzyli na dziewczyny oczami pełnymi nadziei. Ten jednak wyciągnął z kieszeni kawałek domowego mydła (tego nowego, które dopiero zaczynało wchodzić do wiejskich domostw) i podarował jej, jakby wręczał koronę ozdobioną szmaragdami.
Miałem żart, że nasze mydło nie jest rzadkością, ale w oczach Szymona błyszczało szczęście i zachwyt, a ja zrozumiałam, że nie żartuje przyniósł mi najcenniejszy dar z domu. Nie mogłam uwierzyć, co się stało. dodała.
Trzymaj, Katarzyno, dar z serca! Będzie chronić twoją urodę aż do głębokiego starczenia, a jeśli zechcesz, przywiozę ci jeszcze cały pojemnik tego mydła! powiedział Szymon, podając jej kawałek z napisem Domowy.
Katarzyna, zdezorientowana, trzymała w rękach mydło, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Śmieszne było to, że choć nie chciała urazić chłopaka, nagle pomyślała tyle kandydatów kręciło się wokół niej, a żaden nie wymyślił daru od serca, żadnych pustych słów, żadnej troski o to, co naprawdę ją uszczęśliwia. W końcu zobaczyła w Szymonie prawą, dobrą i wesołą naturę i postanowiła, że z takim mężem nie będzie się nudziła; zadba o nią, radowałby ją, rozweselał.
Nie przegrała w tej decyzji. W małżeństwie żyli długo i spokojnie Szymon, choć nie leżał na pięknych pierzynach (bo w wiosce nie ma takiego luksusu), zawsze pomagał, opiekował się dziećmi, gdy Katarzyna zajmowała się domem, nie wstydząc się podjąć kobietowych obowiązków. Wspólnie spędzili wiele lat w zgodzie i wzajemnym szacunku.
Mieszkańcy wciąż zadziwiali się, jak kobieta potrafi zachować piękność przez tak długie lata, wciąż przyciągając spojrzenia mężczyzn, a ci, którzy pamiętali tę historię, śmiali się, wspominając ją z ciepłem. Myje się mydłem domowym, oto jej sekret! mówili.



