A jednak jest prawdziwy!
Kasia, jak można tak wychowywać dziewczynkę? ciągle powtarzała swojej siostrze Małgorzata. To przecież dziewczyna, a nie chłopak.
Katarzyna i Małgorzata były rodzeństwem, obie dawno wyszły za mąż, urodziły dzieci. Katarzyna miała córkę Anię i syna, a Małgorzata jedyną córeczkę Małgosię.
Siostry często się spotykały, zwykle Małgorzata przyjeżdżała do Katarzyny, bo ta mieszkała w domu na wsi. Piękny, zadbany ogród, altanka, gdzie można było usiąść, a dzieciom pobiegać. Małgorzata mieszkała w bloku.
Oczywiście była przekonana, że jej Małgosia jest mądrzejsza, ładniejsza i bardziej utalentowana niż Ania. Różnica wieku między dziewczynkami wynosiła rok Ania była starsza.
Kasia, twoja Ania znowu wlazła na drzewo! Co to ma znaczyć? próbowała wpłynąć na siostrę w kwestii wychowania.
A co w tym złego? dziwiła się Katarzyna. To dziecko, musi się rozwijać.
Ale nie po drzewach skakać! To zajęcie dla chłopaków, nie dla dziewczynek! przekonywała Małgorzata, lecz tamta tylko się uśmiechała.
Dziewczynki się przyjaźniły, choć Małgosia może i chciała bawić się swobodnie, nawet wejść na drzewo, ale matka pilnowała jej surowo. Nic takiego nie było dozwolone.
Ania nigdy nie zazdrościła kuzynce, choć jej matka, Małgorzata, uważała, że to Małgosi powinna zazdrościć. W dzieciństwie i szkole Ania miała to gdzieś. Żyła swoim życiem, była żywiołowa i wszędzie jej było pełno.
Uwielbiała porządkować w garażu u ojca, wkręcać się w jego sprawy. Była prawdziwą zuchówką w spódnicy nie ustępowała chłopakom, wdrapywała się za nimi na drzewa, biła się, broniąc siebie i młodszego brata, a czasem nawet przeskakiwała przez płot, by ukraść jabłka z cudzego sadu. W lalki prawie nie grała, nie interesowały ją fryzury, kokardy i sukienki. Najbardziej kochała grzebać z tatą w garażu, oglądać klucze, śrubki, nakrętki. Lubiła tam sprzątać.
Córeńko, nie trzeba mi tu twojego porządku śmiał się ojciec. Potem nie znajdę niczego. Lepiej podaj mi klucz na szesnaście. A ona natychmiast podawała właściwy, doskonale wiedząc, co jest czym. Ojciec chwalił ją, a ona była z siebie dumna.
Małgosia całkowite przeciwieństwo Ani. Ubierana jak lalka. Zawsze w eleganckich sukienkach, białych getrach z frędzelkami, ogromnych kokardach. Ani nie podobały się te stroje za dużo było tam falbanek, koronek.
Ciągle słychać było krzyki matki:
Małgosiu, nie wchodź do piaskownicy, pobrudzisz getry! Odejdź od drzwi, tam wieje! Nie dotykaj cudzych zabawek, są brudne! Po co wzięłaś to jabłko? Pełno na nim zarazków! Tylko nie wolno, nie rusz, zostaw.
Ania dziwiła się i nie lubiła ciotki Małgorzaty właśnie za to. Za dużo zakazów, za mało swobody. Z Małgosią nawet nie było fajnie bawić się na podwórku. A za bramę matka w ogóle jej nie wypuszczała.
Gdzie ty, Małgosiu? Tam brudne psy, koty, chłopcy mogą cię skrzywdzić. Niech Ania idzie, a ty zostań z nami. Ani było naprawdę żal kuzynki.
Ciociu, niech Małgosia pójdzie ze mą, nikt jej nie tknie! próbowała się wstawić.
Ale ciotka patrzyła na nią surowo.
Nie, Małgosia nigdzie nie wyjdzie
W szkole Ania trenowała lekkoatletykę, grała w siatkówkę, a potem zainteresowała się nawet sztukami walki. Ciotce Małgorzacie włosy stawały dęba, gdy słyszała, czym zajmuje się siostrzenica.
Czy to odpowiednie zajęcie dla dziewczyny? pytała raz za razem.
Niech robi, co chce, i toruje sobie drogę w życiu odpowiadała Katarzyna, broniąc córki.
Tymczasem Małgosia chodziła do szkoły muzycznej, uczyła się grać na pianinie, matka zapisała ją na tańce towarzyskie. Próbowała też zrobić z niej malarkę oddała na zajęcia plastyczne. Ale Małgosi to nie interesowało, nie umiała rysować i nie chciała. Więc rzuciła.
Na pierwszym roku studiów Ania poznała Tomka na treningu sztuk walki. On też tam ćwiczył. Nie był przystojniakiem, ale sympatycznym chłopakiem.
Cześć podszedł pierwszy. Obserwuję cię, całkiem nieźle ci idzie. Ja jestem Tomek, a ty Ania, tak? Już się o tobie czegoś dowiedziałem. Śmiał się szczerze, prosto z mostu.
Jego uśmiech i iskry w oczach rozbroiły Anię. Odpowiedziała mu tym samym. Czuli się, jakby znali się od lat.
Cześć. Ale chyba nie widziałam cię na uczelni?
Bo ja tam nie studiuję. Pracuję jako mechanik, a zaocznie uczę się w politechnice.
Zaczęli się spotykać. Oboje ciągnęli do siebie, chodzili na treningi, spacery, do kina. Wspólne pasje ich zbliżały.
Mamo, tato, jutro przyjdę z Tomkiem. Poznał mnie już ze swoją mamą. Teraz wy go poznacie.
No dobrze, przychodźcie.
Tomek szybko znalazł wspólny język z rodzicami, zwłaszcza z ojcem. Od razu zagadali o garażu, mechanice i samochodach. Ojcu bardzo się spodobało, że Tomek jest mechanikiem i studiuje na politechnice.
Czas mijał. Ania i Tomek byli razem, a pod koniec drugiego roku córka oznajmiła rodzicom:
Wynajmujemy mieszkanie. Będziemy razem mieszkać.
Katarzyna była przeciw:
Córciu, jeszcze za wcześnie! Masz się uczyć, a ty
Ale ojciec niespodziewanie ją poparł. Spodobał mu się Tomek. Gdy przyjeżdżali, godzinami grzebali w garażu przy starym maluchu. Obaj też lubili piłkę nożną, oglądali mecze i kibicowali tej samej drużynie.
Gdy dowiedziała się o tym Małgorzata, jej oburzenie nie miało granic.
Boże drogi, Kasia! Jak mogłaś pozwolić Ani żyć z chłopakiem na próbę? To niewyobrażalne!
A co w tym złego? jak zwykle spokojnie odpowiadała Katar



