To było już jakiś czas temu. Wówczas odziedziczyłam stary dom po ciotce, który znajdował się w miejscowości położonej jakieś 80 km od Warszawy. Dojazd tutaj był dosyć trudny, bo do tej wsi nie dojeżdżały ani pociągi, ani autobusy, tylko trzy razy na dzień kursowali tutaj busami prywatni przewoźnicy. Daleko stąd też było do cywilizacji – do najbliższego sklepu było 5 km! Moje życie toczyło się w mieście, bo tutaj studiowałam, pracowałam i miałam rodzinę. Nie miałam więc zbytnio czasu na to, by zadbać o dom i zrobić w nim remont, którego ewidentnie potrzebował.
Zamiast sprzedawać dom za grosze, postanowiłam dać szansę rodzinie ukraińskich uchodźców, którzy utracili swój dom w czasie wojny w ich kraju. Po kilku miesiącach postanowiłam ich odwiedzić, bo chciałam zobaczyć, jak się tam urządzili. Okazało się, że wyremontowali dom i stał się on bardzo przytulnym miejscem do życia.
Niedawno jednak stanęłam przed dylematem. Mój brat w wyniku pożaru stracił swój dom wraz z całym dobytkiem. Co teraz powinnam zrobić? Wypędzić z domu ludzi, którzy włożyli tyle pracy w jego odnowienie, czy pomóc rodzinie?
Zawsze gdzieś w głębi duszy wierzyłam, że ten dom odegra jeszcze ważną rolę i tak się właśnie stało. Jestem w rozterce. Z jednej strony nie chcę krzywdzić brata, który teraz z rodziną mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, z drugiej zaś strony jak mogę wypędzić ludzi, którzy włożyli tyle serca w odnowienie tego miejsca?
Jestem rozdarta między poczuciem obowiązku wobec brata, a wdzięcznością dla ludzi, którzy wyremontowali z własnych pieniędzy dom, który nawet nie należy do nich. Zdaję sobie sprawę, że to nie będzie łatwa decyzja, ale jestem gotowa ponieść wszelkie jej konsekwencje. Mój brat oczekuje, że wybiorę jego, ale ja tak szybko nie potrafię podjąć tak ważnej decyzji. Zastanawiam się nad pójściem na kompromis i zaproponowanie im życia pod jednym dachem z ukraińską rodziną. W końcu dom jest duży więc myślę, że to nie powinno stanowić dla niech problemu.
To z pewnością wyjątkowa sytuacja, która wymaga nie tylko etycznego, ale i praktycznego podejścia do sprawy. Niezależnie od wyboru którego dokonam, chcę, aby to była w pełni moja decyzja, a nie zmanipulowana przez kogokolwiek. Ostatecznie to ja będę musiała patrzeć na swoje odbicie w lustrze.
Jestem otwarta na różne opinie i rady. Co byście zrobili na moim miejscu? Jak podejść do tego problemu we właściwy sposób?


