Pozory mylą: Jak pewien zarozumiały menedżer z Warszawy nauczył się najważniejszej lekcji w swoim życiu…

Wyobraź sobie, w biurowcu w centrum Warszawy, jasne światła, szkło i marmury, wszyscy eleganccy i skupieni na pozorach. No i przydarzyła się tam historia, którą po prostu muszę Ci opowiedzieć, bo daje do myślenia, naprawdę.

Słuchaj, był środek dnia, korytarz pełen pośpiechu, a tu nagle menadżer taki typowy zadufany w sobie pan ważny, w dobrze skrojonym garniturze i ze złotym zegarkiem przegania starszego pana. Ten starszy to taki, wiesz, typowy mechanik kombinezon z naszytym nazwiskiem, tu i ówdzie ślady smaru, szorstkie od pracy ręce.

Dostawy są przez piwnicę! Wynocha, zanim szef cię zobaczy! fuknął menadżer z pogardą, nawet szturchnął go w ramię, jakby miał się zbrudzić od kontaktu.

A ten starszy pan tylko westchnął smutno i pokazał mu zniszczony skórzany notes, cały w notatkach.

Przepraszam… Mój syn zostawił tu najważniejsze zapiski na dzisiejsze spotkanie. Proszę, to dla niego bardzo ważne powiedział cicho, z nadzieją, że trafi na ludzkie podejście.

Ale gdzie tam, dla menadżera starszy pan był tylko przeszkodą i wstydem dla firmy, jak to się mówi w ich slangu.

I wtedy nagle drzwi z orzecha, ciężkie i eleganckie, otwierają się szeroko. Na korytarzu zjawia się szef wszystkich szefów, Aleksander dyrektor generalny. Każdy w firmie go szanuje, a niektórzy się nawet boją. Menadżer w sekundę zmienia ton, uśmiech na twarzy od ucha do ucha, palcem pokazuje na mechanika:

Panie Aleksandrze, przepraszam! Już wyrzucam tego… no, włóczęgę!

Aleksander patrzy na notes, potem na starszego pana, ignoruje menadżera, podchodzi i z szacunkiem bierze notes z jego zmęczonych rąk.

Tato? szepcze ciszej, niżby chciał.

Wtedy menadżer zrobił się biały jak ściana. Już nie potrafił wydusić słowa, stoi jak wryty.

Aleksander podchodzi do niego, patrzy prosto w oczy i mówi spokojnie, ale z siłą, której nie sposób zignorować:

Ten człowiek, którego przed chwilą nazwałeś włóczęgą, pracował po 16 godzin dziennie w warsztacie, żebym mógł studiować. Tyrał do nocy, żeby taki ktoś jak ja mógł dziś nosić garnitur. Jego ręce brudne od smaru, bo on uczciwie się dorobił, a twoja robota to dzisiaj tylko pogardzanie ludźmi słabszymi od siebie.

Menadżer już tylko spuścił wzrok. Było mu tak głupio, że nie wiedział gdzie się podziać.

Pakuj rzeczy uciął Aleksander Nie potrzebujemy ludzi, którzy oceniają bliźnich po tym, czy mają czyste buty, zamiast czy mają czyste serce. Jesteś zwolniony.

Aleksander objął ojca ramieniem, nie dbając, że ubrudzi sobie marynarkę od smaru.

Chodź, tato. Zaczynamy spotkanie, a twoje notatki to dokładnie to, czego mi brakowało, żeby podjąć dobrą decyzję.

Weszli razem do sali konferencyjnej, zostawiając za sobą zszokowanego menadżera i całe to błyszczące bogactwo, które bez ludzkiego podejścia niewiele znaczy.

Widzisz więc nigdy nie oceniaj człowieka po wyglądzie. Jeśli na kogoś patrzysz z góry, to tylko po to, żeby wyciągnąć do niego pomocną dłoń. To, co masz na wizytówce albo ile złotych zarabiasz, to tylko etykieta. Liczy się serce, nie garnitur.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − 4 =

Pozory mylą: Jak pewien zarozumiały menedżer z Warszawy nauczył się najważniejszej lekcji w swoim życiu…