Po raz pierwszy poślubiłam faceta młodszego ode mnie. Miał dwadzieścia trzy lata, Ja dwadzieścia sześć lat. Jak się okazuje, mój mąż nie zdołał do końca dorosnąć. Był ciągle zafascynowany komputerowymi strzelankami. Nawet wagarował przez te swoje gry jeszcze w czasach szkolnych. Opuściłam go po trzech miesiącach „życia rodzinnego”. Wtedy postanowiłam, że wyjdę za mąż tylko za starszego ode mnie mężczyznę, który będzie poważny. Po raz drugi wyszłam za mąż, kiedy skończyłam trzydzieści jeden lat. Mężczyzna miał wtedy trzydzieści osiem lat. A potem okazało się, że wszystko nie jest tak, jak powinno być.
Chce, żebym była kopią jego matki, starszej kobiety, która teraz jest w wieku siedemdziesięciu dwóch lat. Prawdopodobnie mieszkając z matką przez całe życie, przyzwyczaił się i przyjął jej styl życia. I nie chce niczego zmieniać… W pracy była redukacja etatów i mnie zwolniono. Tymczasowo, dopóki nie znajdę pracę w swojej specjalności, dostałam pracę jako ekspedientka w sklepie. A moja teściowa, była w tym sklepie stałą klientką. Najwyraźniej mnie polubiła i zaczęła wysyłać syna do sklepu z dużymi listami zakupóe i instrukcjami co do mojej osoby. Jej syn zaczął do mnie „smolić cholewski”. Tak zaczął się nasz związek. Pół roku temu pobraliśmy się i zamieszkaliśmy w jego mieszkaniu.
Przed ślubem mój mąż mieszkał z mamą i wynajmował swoje mieszkanie. Cóż mogę powiedzieć. Byłam bardziej niż zdumiona. Sytuacja jest jak wehikuł czasu, który przeniósł nas czterdzieści lub pięćdziesiąt lat wsteczbg. Kredens z kryształem, rozkładana sofa, dywan na ścianie, poduszki z marszczeniami. Z XXI wieku były tylko urządzenia AGD. Moje próby unowocześnienia czegoś zostały od razu mocno udaremnione: „nie. Moja mama włożyła tu duszę”. Teściowa też nie była daleko w tyle: „tutaj powinno być tak pięknie i przytulnie, jak w moim mieszkaniu”. Potem pojawiły się narzekania na moje gotowanie: „mama gotuje smaczniej. Ucz się od niej”. Nie chcę żyć w staromodny sposób. To wszystko jest bardzo niepraktyczne. Albo uda mi się przekonać męża, albo go opuszczę. Czy wytrzymam długo? Nie wiem.



