Powiedziałam mojemu narzeczonemu, że wynajmujemy mieszkanie, ale w rzeczywistości żyjemy w moim włas…

Hej, kochana, muszę Ci opowiedzieć, co u mnie słychać. Otóż, jak zwykle tłumaczyłam Władkowi, że wynajmujemy mieszkanie, choć w rzeczywistości to ja mam własne cztery kąty w dzielnicy PragaPołudnie.

Dorastałam w domu, gdzie były tylko mama Marta i babcia Halina. Ojca nigdy nie poznałam, bo odszedł od mamy, więc wychowywała mnie wyłącznie kobieca para. Nauczyły mnie, że trzeba być twardą i samodzielną, a potem ciężko pracować, żeby się utrzymać. Do czternastego roku żyłam w małym mieszkaniu przy ulicy Ząbkowskiej, a już w dwudziestym siódmym roku, dzięki własnym oszczędnościom, kupiłam własny kąt w Warszawie. Wtedy przyszło pytanie, jak radzić sobie w związku, kiedy już nie jesteś bez dachu nad głową.

Zanim poznałam Władka, chodziłam z facetami, a gdy słyszeli, że mam własne mieszkanie, od razu widzieli w tym szansę na własny kieszonkowy zysk. Nie podobało mi się, że chcieli mnie traktować jak inwestycję, a nie jako osobę. Marzyłam o miłości, której podstawa byłaby moja osobowość, a nie moje cztery ściany.

Kiedy spotkałam Władka, zaprosił mnie na kawę do kawiarni na Starym Mieście. Powiedziałam mu, że wynajmuję mieszkanie, bo chciałam zobaczyć, jak mnie potraktuje, jeśli nie będę miała nic. On od razu zapewnił, że brak własnego lokum nie jest problemem postawi na ciężką pracę i oszczędzanie, żeby zbudować nam wspólny dom, w którym będziemy mogli razem mieszkać. Jego podejście mnie zachwyciło. Przez dwa lata, kiedy mieszkałam z nim w jego małym mieszkaniu przy ul. Jana Pawła II, naprawdę oszczędzał odkładał część pensji, by kiedyś kupić nam mieszkanie.

Teraz planujemy ślub i po weselu Władek już ma w planach kupno własnego kawałka w Białowieży, a ja nie mogę przestać myśleć o tym, że przez cały ten czas płakałam mu pieniądze na czynsz, ukrywając prawdę. Czy powinnam mu wyznać, że tak naprawdę mam już własne cztery kąty i nie potrzebuję jego wsparcia finansowego?

Marta i Halina mówią, że nie ma sensu się spowiadać niech mam własny kąt, a mężczyzna ma zapewnić żonie dom. Ale jak można rozpocząć małżeńskie życie od kłamstwa?

Co o tym myślisz? Czy mam mu powiedzieć prawdę, czy zostawić to w tyle i iść dalej? Czekam na Twoją radę, bo naprawdę nie wiem, co zrobić.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × dwa =

Powiedziałam mojemu narzeczonemu, że wynajmujemy mieszkanie, ale w rzeczywistości żyjemy w moim włas…